Awatar użytkownika
Szajtan
Tormentor
Posty: 4125
Rejestracja: 6 lat temu
Lokalizacja: From Hell

Sněť

Szajtan

Obrazek
Zakładam temat właśnie teraz, bo wygląda na to, że jest ku temu najlepszy moment. Praski Sněť po pięciu latach od debiutu wraca z drugim pełniakiem „V bažinách vědomí”, którego premiera została wyznaczona na 10 września 2026 nakładem Dark Descent Records. Z opublikowanego „Kladivo ve tmě” wynika, że Czesi nie zamierzają kopiować pierwszej płyty nuta w nutę. Nadal jest smród piwnicy i lata dziewięćdziesiąte, ale riffy są bardziej ruchliwe, kompozycja mniej oczywista, a całość wydaje się trochę bardziej niespokojna.

Zespół powstał w Pradze w 2018 roku. Zaczęło się od grupy ludzi obracających się wcześniej po czeskim punkowym, hardcore'owym i metalowym podziemiu, którzy chcieli po prostu grać death metal po swojemu. Już wtedy jako główne punkty odniesienia przewijały się Autopsy, Carcass, Undergang czy Funebrarum, ale również fiński death metal początku lat 90. i punkowa bezpośredniość. Przełomem był debiut „Mokvání v okovech”, który wyciągnął ich szerzej z czeskiego podziemia. Debiut był prosty, brudny i bardzo „oldschoolowy” – osiem krótkich numerów opartych na prostych, ciężkich riffach, średnich tempach, nagłych przyspieszeniach i doomowych zwolnieniach. Można tam usłyszeć ducha Autopsy, Undergang czy starej fińskiej szkoły, ja momentami łapię też skojarzenia z Bolt Throwerem i tym bardziej topornym, riffowym amerykańskim death metalem. I właśnie tu Sněť mnie kupił. Riff potrafi być banalnie prosty, ale wchodzi dokładnie wtedy, kiedy powinien. Za chwilę tempo siada, wszystko zaczyna pełznąć, po czym sekcja dostaje kopa i numer rusza dalej. Nie ma wrażenia składania utworów według instrukcji „jak zrobić retro death metal”. Jest luz i naturalność, których mnóstwo współczesnych kapel grających OSDM zwyczajnie nie ma. Osobna sprawa to brzmienie. Gitary są brudne, ale czytelne, bas faktycznie istnieje, bębny brzmią jak bębny, a nad wszystkim siedzi ten paskudny, głęboki growl Řáda. Greg Wilkinson z Earhammer zrobił miks i mastering, który daje płycie ciężar bez zamieniania wszystkiego w cyfrową papkę.

Czy drugi album potwierdzi, że Sněť należy do ścisłej czołówki obecnego deathmetalowego podziemia, będę oceniał dopiero po całości. Ale po debiucie i tym, co pokazuje nowy numer, jestem nastawiony bardzo dobrze. 10 września zobaczymy, czy bagno okaże się jeszcze głębsze.


Obrazek


Skład:
Krütorr - Drums Mordloch, ex-Afterlife, ex-Blinded, ex-Ficken Leben, ex-Pray for Death, ex-Propaganda
Hnisatel - Guitars Bahratal, Hagzissa, Lezok, ex-Láska a přátelství, ex-Nanking
Ransolič - Guitars Black Aspirin, ex-Mörkhimmel, ex-Slavery
Řád Zdechlin - Vocals Vole
Hrdlořez - Bass (2026-present) Mörghuul, Kien
▼ Byli muzycy
Leproduktor - Bass (?-2022), Vocals (?-2022) Kaosquad, Lahar, ex-Pyosemia
Pitevník - Bass (2022-2025) Bahratal, Cancer Void, ex-Gleichmacher (live)
Dyskografia:
2019 - Promo [demo]
2021 - Mokvání v okovech
2023 - Grave Infestation / Sněť [split]
2024 - Sequestrum / Sněť [split]
2026 - V bažinách vědomí



MA: https://www.metal-archives.com/bands/Sn ... 3540452475
BC: https://snet.bandcamp.com
I am Satan's generation and I don't give a fukk.
Awatar użytkownika
Pale Szatana
Master Of Puppets
Posty: 117
Rejestracja: rok temu

Pale Szatana

Właśnie słuchałem debiutu. Zajebiste granie, srogi wpierdol dla uszu, a co ciekawe nie jest to pozbawione atmosfery. Początek albumu już od pierwszych dźwięków wprowadza atmosferę jak z jakiegoś starego filmu grozy. W zasadzie większość na temat ich muzyki na ten moment zostało napisane powyżej, ale naprawdę słuchałem z ukontentowaniem. Muzyka idealna do rozkopywania grobów i ubijania szpadlem grabarza, który próbuje nam przeszkodzić w zdobywaniu szczątków. Albo do wieszania lokalnego proboszcza na gałęzi posępnie stojącego przydrożnego drzewa.
tomder
Fallen Angel Of Doom
Posty: 339
Rejestracja: 9 lat temu

tomder

Debiut ostatnio sobie przypomniałem, ponieważ już 11 września premiera ich drugiego długograja. I ten debiut to wspaniała rzecz. Ten death metal w starym stylu ślamazarnie, czasem punktowo sobie płynie. Czasem przyśpieszy i przywali. Wokal jest głęboki, podziemny, mroczny i ryczący jak z krypty jakiegoś stwora. Czesi dobrze operują starym grobowym stylem zwanym brutal death metal-mi się podoba!
Awatar użytkownika
dj zakrystian
Tormentor
Posty: 3239
Rejestracja: 10 lat temu

dj zakrystian

Zrobił się chyba lekki hajp na tę kapelę, wszędzie widzę zachwyty nad ostatnią płytą i jest to jak najbardziej zasłużone. Niby OSDM, ale nie do końca, bo sporo w tym świeżości.
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
tomder
Fallen Angel Of Doom
Posty: 339
Rejestracja: 9 lat temu

tomder

dj zakrystian pisze: miesiąc temu Zrobił się chyba lekki hajp na tę kapelę, wszędzie widzę zachwyty nad ostatnią płytą i jest to jak najbardziej zasłużone. Niby OSDM, ale nie do końca, bo sporo w tym świeżości.
Obecnie słucham najnowszej i niby wszystko jest ok, ale nie ma tej świeżości, jak debiut.
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 6376
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz

dj zakrystian pisze: miesiąc temu Zrobił się chyba lekki hajp na tę kapelę, wszędzie widzę zachwyty nad ostatnią płytą i jest to jak najbardziej zasłużone. Niby OSDM, ale nie do końca, bo sporo w tym świeżości.
No właśnie leci sobie nowy Snecik i odnoszę dokładnie to samo wrażenie. Debiut bardzo spoko ale tam chyba wjechało sporo hehe i tak do końca nie było wiadomo co dalej.
Nowy album raz, że zawiera sporo połamanych fraz, mocniejszy wokal i bardziej intensywne kompozycje bardzo odbiega od debiutu. Można nawet odnieść wrażenie, że to dwa różne zespoły grają i zapewne wielu by tak powiedziało gdyby teksty były po angielskiemu.
Mi przypasował bardzo a skoro potrafią zmienić wiele względem debiutu to znaczy, że mogą zaskoczyć ponownie. Będąc bardzo umęczon oglądałem ich koncert z plażowego leżaka na DINTE a pod sceną kocioł tylko narastał a był to ostatni zespół jaki wtedy grał.
Ale spokojnie chłopcy i nieliczne dziewczęta bo Snet pierwiastek humorystyczny zachował w paru tekstach jak choćby w moim ulubionym Oszpecona Dziewica na zakończenie nowego albumu:

Pewnego wieczoru w parku
Miałem kutasa w dupie
Martwa dziewczyna leży w krzakach
Chrząszcze i pies kręcą się wokół niej
Dołączę do nich
GRINDCORE FOR LIFE