Zawsze miałem takie skojarzenia odnośnie njumetalu: że to takie puszczanie sobie bączka na środku pokoju. Bo mama krzyczy i mnie denerwuje. Bo BMX na flaku. Bo noszona przez tydzień w kółko koszula śmierdzi potem i trzeba ją w końcu zdjąć.
Taka muzyka buntu dla wzrastających w czasach bez klepania po ryju i zdzierania koszulek haha żartuje przy sobocie
Więc w razie spięcia, jak tato nakrzyczy czy napięcia bo dyktando czy syf na policzku, proponuję "oczyścić" atmosferę w pomieszczeniu. Zapuścić bąka korna i za wokalistą w myślach wykrzyczeć najobskurniejsze bluzgi świata.
Ogólnie muzyka dla brzydkich i zakompleksionych. Takich chcących zwrócić uwagę psychologa ale za chudych i strachliwych na chuliganerkę.
Black Metal jest trochę inny. Stał się modny w tym samym czasie co korn i pod swoje skrzydła przygarną tych chcących pozować na inteligentniejszych od kolegów z klasy indywidualistów. Aura tajemnicy której może ktoś się zlęknie. Kilka linijek od Niczego, Boldra, DeSada czy Micinskiego. Jakiś nekronomikon krołlej czy lawej... do tego fachowe słownictwo... Ci z reguły pochodzą z lepszych rodzin. Tata zamiast pić i łapać siostrę za dupe kupił CD Player i daje kieszonkowe. Ci biedniejsi, z robotniczego tałatajstwa, wynoszą z domu poglądy prawicowe i podlizują się skinom dzięki czemu w przeciwieństwie do starszych kolegów wychowanych na thrash i death, nie dostają od nich wpierdol. Zamiast na wino, zbierają na gierki a po pierwszym wieczornym wyjściu i upokorzeniu, zapisują się na jakieś treningi i zaczynają udawać gardzących ludzkością filozofologów nihilistów....
Drodzy czytelnicy, wszyscy jesteśmy sobie równi niestety. Nawet trve BM i trve Korn to w gruncie rzeczy to samo
Współczesny pseudo-inteligentny tworzony z nudów black metal zestawiacie z 20 letnią rockową maszyną do robienia pieniędzy założoną przez gościa z rozbitej czy patologicznej rodziny haha.

!Polacy, to murzyni europy. Black Lives Matter!