Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 6253
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Opole

Silencer

Hajasz

Obrazek

Obrazek

Oto jeszcze jeden rodzynek z chujowej szwedzkiej sceny black metalowej, który swoją muzyką wyłamał się z tego powszechnego chłamu.

Silencer to przedstawiciel black metalu zwanego depresyjnym, samobójczym czy coś w tym stylu. Nie ważne bo muzykę grali obłędnie chorą i fascynującą.

Powstali w 1995 roku z inicjatywy niejakiego Leere, do którego wkrótce dołącza ciekawy jegomość zwany Nattramn. Owocem tej współpracy jest jednoutworowe demo. Numer trwa 11 min i jest zapowiedzią tego czym Silencer uraczy nas w przyszłości. A na tę trzeba poczekać trzy lata kiedy to znana z wypuszczania takich dziwaków niemiecka Prophecy Production wydaje jak się wnet okaże pierwszy i ostatni album o tytule znanym z demo Death - Pierce Me.

Sześć totalnie chorych ciosów składających się na ten album nie mogli nagrać ludzie zdrowi na umyśle. O ile warstwa muzyczna to nieodbiegający od norm surowy, szorstki black metal o tyle wokale Nattramn'a to totalna schiza i odjazd. Gość w darciu ryja przebił wszystkich ekstremalnych krzykaczy łącznie z oboma wokalistami Bethlehem z drugiej i trzeciej płyty a także samego Krzycha Vickernesa z debiutu Burzum. Nie długo po wydaniu debiutanckiego albumu kolega Nattramn ląduje w szpitalu psychiatrycznym, gdzie może do woli biegać z workami na głowie i rysować swoje dziwadła.

Silencer rozpada się pozostawiając jeden album, perłę wśród depresyjnego black metalu.



Dyskografia:
1998 - Death - Pierce Me [demo]
2001 - Death - Pierce Me

Skład:
Nattramn - Vocals (?-2001) Diagnose: Lebensgefahr, ex-Sinneskross, ex-Trencadis
Leere - Guitars, Bass (1995-2001) ex-Shining, ex-Dethroned

MA: https://www.metal-archives.com/bands/Silencer/8476
BC: https://silencer-swe.bandcamp.com/music
GRINDCORE FOR LIFE

Tagi:
Awatar użytkownika
Vexatus
Tormentor
Posty: 7846
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Mieszkam z matką i piję z królikiem!

Vexatus

Nie lubię całego tego depresyjnego BM i podobnych klimatów, ale akurat ten projekt bardzo mi podchodzi... Klimat tych nagrań jest bardzo specyficzny - albo ktoś to kupuje, albo nie - wtedy ta muzyka może być naprawdę męcząca. Jeszcze bardziej lubię dokonania Nattramna w ramach Diagnose: Lebensgefahr. :) Niestety kolejnych nagrań wydanych pod szyldem Silencer i D: L raczej już nie usłyszymy.
Awatar użytkownika
Wędrowycz
Administrator
Posty: 6364
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Warszawa

Wędrowycz

"Death - Pierce Me" to kapitalna płyta. Moim zdaniem jest ona bardziej depresyjna niż większość tych pedalskich zawodzeń, które ukazują się pod szyldem "depressive black metal" tfu. Nattramn to chory człowiek i jest to wyczuwalne w samej muzyce i przede wszystkim w wokalach.

Diagnose: Lebensgefahr też doskonałe, choć w zgłoła innych rejonach się porusza tutaj nasz artysta. Choroba psychiczna postępuje.

Fajnym akcentem jest też projekt Trencadis czyli ambientowy minimalizm, którego twórcą jest też Nattramn.

Podsumowując łykam tak naprawdę wszystko co ten jegomość wypuścił. Choroba psychiczna w jego przypadku czyni muzykę bardzo mroczną, niepokojącą i nader intrygującą.

Szkoda, że poza założeniem HAL Nattramn milczy i chyba nic nowego już nie wypuści...
Odium Humani Generis
Orkan
Posty: 89
Rejestracja: 9 lat temu

Orkan

Gdzieś było info, że drugi materiał jest w drodze, ale znając życie to fake. Tak czy owak, album to kult nad kulty.
Awatar użytkownika
pp3088
Moderator globalny
Posty: 1593
Rejestracja: 9 lat temu

pp3088

Projekt genialny. Z jedynymi w swoim rodzaju wokalami. Jeden z niewielu, a może jedyny, zespołów w przypadku którego określenie suicidal BM ma jakikolwiek sens. Najlepszy utwór z płyty? Ja bym wskazał na niedoceniane "The Slow Kill In The Cold'. To cudowne dark ambienty, które wchodzą na początku to chyba najlepsze dark ambienty jakie słyszałem. Może brzmi to ignorancko, ale nic nie poradzę. Ciarki i uczucie grozy. Tytułowy utwór też świetny. Potem coverowany na potęgę "Sterile Nails And Thunderbowel'.

Pierwsza styczność z projektem to był materiał na youtube w którym były fragmenty z filmu Begotten do utworu "Sterile Nails And Thunderbowel". Polecam oglądać razem. Jeden z najlepszych mindfucków w historii kina i muzyki razem potrafi przerazić i największych twardzieli.



Diagnose:Lebensgefahr też bardzo fajny projekt, ale tutaj bliżej do innych szpitalnych dark ambientów, więc nie jest tak unikatowy jak Silencer w skali black metalowej.
Screaming Into The Blackness, Needing No God But Himself

Beneath the Veil of Sanity Beats the Throbbing Process of Decay

"ja pierdolę przeczytałem cały temat Kid Rock i muszę się napić"
Awatar użytkownika
Vexatus
Tormentor
Posty: 7846
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Mieszkam z matką i piję z królikiem!

Vexatus

pp3088 pisze: 8 lat temu Diagnose:Lebensgefahr też bardzo fajny projekt, ale tutaj bliżej do innych szpitalnych dark ambientów, więc nie jest tak unikatowy jak Silencer w skali black metalowej.
"Transformalin" wydana pod szyldem Diagnose: Lebensgefahrto najlepsza rzecz jaką spłodził Nattramn i jest to projekt z niepowtarzalnym klimatem i jedyny w swoim rodzaju - to jeśli chodzi o kwestię unikatowości. Przy czym odnoszę się tutaj wyłącznie do kwestii muzycznych, bo całą otoczkę z psychiatrykami, nagraniami rejestrowanymi na szpitalnym sprzęcie, ganianiem małych dziewczynek z toporkiem i innymi akcjami pomijam. Szkoda, że projekt jest znany głównie z różnych akcji pozamuzycznych i całej masy plotek i historyjek wyssanych z miętowych cukierków, a świetna muzyka schodzi trochę na drugi plan, ale tak już widocznie musi być...

Silencer też jest niczego sobie, ale dość rzadko tego słucham, bo generalnie raczej nie lubię depresiwów i suicajdów. :)
MVA
Posty: 24
Rejestracja: 8 lat temu

MVA

Obok niemieckiego "Dwelling Lifeless", zespołu Sterbend to moja ulubiona płyta spod tego szyldu.
Molotow 666
Tormentor
Posty: 1464
Rejestracja: 8 lat temu

Molotow 666

Jasny gwint... ciary przechodzą po odsłuchu. Fenomenalne... dawno już nie sięgałem po taką tematykę w Black Metalu.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 18332
Rejestracja: 9 lat temu

yog

Death - Pierce Me kolejny raz na winylu nakładem Lupus Lounge 11 marca 2021 wyszło. 500 sztuk na przezroczystym.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
hellpanzer
Master Of Reality
Posty: 209
Rejestracja: 5 lat temu

hellpanzer

Plus za muzykę, minus za wokale. Chętnie bym posłuchał instrumentalnej wersji Death - Pierce me bo ten płyt to kawał solidnego grania z niepodrabialnym klimatem, którego odechciewa się słuchać przez te komiczne krzyki pana Nattramna. Diagnose Lebensgefahr to równie unikatowy projekt ale jak dla mnie ciężki jak cholera, gdybym miał słuchać tego na co dzień to pewnie bym skończył tam, gdzie Transformalin nagrano. No i Trencadis z nagraniem Ödelagt, czyli pierwsze muzyczne kroki szalonego szweda. Przyjemny ambiencik, często odpalam na zmianę z Rundgang Um Die Transzendentale od Burzum, bo i przy jednym i przy drugim swietnie sie zasypia. Ogólnie mam nadzieję, że Nattramn nie powiedział jeszcze ostatniego słowa i niebawem powróci z jakimś nagraniem, bo każdy jego projekt był na swój sposób ciekawy.
Awatar użytkownika
Wędrowycz
Administrator
Posty: 6364
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Warszawa

Wędrowycz

Silencer bdb, ale chętniej ostatnimi laty odpalam właśnie "Transformalin", zaś wersji z bonusowymi wałkami słuchałem w tym roku dobre parę dni pod rząd. Kapitalny materiał, czuć chorobę psychiczną na kilometr.

Trencadis, też przyjemne. Skoro odkopaliście temat, to może sobie posłucham "Death - Pierce Me", ale to już jak wrócę z urlopu, bo i warunki będą bardziej sprzyjające i przede wszystkim można wtedy ściągnąć płytę z półki i odpalić.
Odium Humani Generis
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 18332
Rejestracja: 9 lat temu

yog

Na 20-lecie taka edycja, między innymi:

Obrazek

https://en.prophecy.de/en/Artists/Silen ... m=silencer
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Vexatus
Tormentor
Posty: 7846
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Mieszkam z matką i piję z królikiem!

Vexatus

Bardzo spoko ten box, tylko cena niestety mnie skutecznie zniechęca. Aż sobie posłucham dzisiaj jedynego pełniaczka, może sam siebie przekonam do zakupu. :)
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 18332
Rejestracja: 9 lat temu

yog

No ja posłuchałem, ale chyba jednak 4 stówy bez przesyłki za 2 lp troszkę sporawo.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
brzask
Tormentor
Posty: 2559
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Kalisz

brzask

Vexatus pisze: 4 lata temu Bardzo spoko ten box, tylko cena niestety mnie skutecznie zniechęca. Aż sobie posłucham dzisiaj jedynego pełniaczka, może sam siebie przekonam do zakupu. :)
ale nie tnij się słuchając :mrgreen:
yog pisze: No ja posłuchałem,
ja też, bardzo dobra rzecz
There's something growing in the trees__Through time war prevails____Wśród jeszcze żyjących kłamstw,
I think it's a different me
_______Thoughts fears cast aside_____Gnębiących ten Biały Ląd..
___Face the consequence alone
___With HONOUR ~ VALOUR ~ PRIDE
Awatar użytkownika
Pale Szatana
Posty: 68
Rejestracja: rok temu

Pale Szatana

Po czterech latach ciszy może tym postem uda sie na nowo ożywić trochę rozmowę w tym wątku. Chociaż nie wiem czy wszystko przypadkiem nie zostało już powiedziane. Mimo wszystko spróbuję.

Ostatnio odświeżyłem sobie Silencera. Jak się można domyślać nie była to długa przeprawa ze względu na niewielką ilość wydawnictw. Jednak robi to na mnie naprawdę niesamowite wrażenie. Podoba mi się to połączenie obłakanych wrzasków i zawodzenia przeplatane z bardziej nienawistnymi wokalami jak np na "I Shall Lead, You Shall Follow". Gdzie pod koniec utworu przechodzimy w bardzo nienawistny wokal nawołuajcy by zabić lwa judy. Zawsze mam ciarki w tym momencie, a następnie przechodzimy do tego zajebistego motywu gitarowego i wokalu który przypomina jakiś wynaturzony koszmarny głos klauna z najbardziej pojebanych snów jakie mogłyby się przyśnić. I porównując jego głos do klauna nie mam na myśli żadnego żenującego performance'u, a naprawdę coś po czym można by się obudzić zdyszanym z niepokoju.

Bardzo podoba mi się również to, że teksty nasycone są dużą dozą nienawiści w stosunku do dzikusów z państwa które leży gdzie chce( tak wiem, przynudzam... No nie lubie ich) Ale tak po za tym jest też troche o rozsmakowywaniu sie w futrze zdechłego kota. Także paleta jest szeroka, i nie ma tam użalania się jakiegoś bieda Wertera.

Oczywiście to nie tak, że nie da się napisać dobrego tekstu o depresji, jednak niestety jest to bolączką wielu zespołów z nowej fali DSBM, że nawet jeżeli muzyka jest dobra to teksty niestety nie są najlepsze i odbierają trochę powagi całości. Nie tyczy się to oczywiście wszystkich tego typu projektów czy zespołów ale zdarzają się czasami takie babole.

No i właśnie pojawia się jeszcze jedno pytanie. Czy Silencera można traktować w pełni jako zespół DSBM czy BM z histerycznym wokalem. Myślę że nie ma tutaj jednoznacznie dobrej odpowiedzi. Nie zamierzam w żaden sposób odcinać się od etykiety DSBM ponieważ uważam, że są zespoły godne uwagi i jak wszędzie zdarzają się bardziej i mniej udane hordy. Napewno mieli wpływ na ten ruch. Bo pomimo, że nie sa wcale pierwszymi którzy użyli wokali tego typu(Nattramn je po prostu doprowadził w tamtym czasie do pewnego ekstremum względem chociażby Burzum czy Bethlehem) to napewno zawitali na stałe w zbiorowej świadomości tego odłamu BM.

Uważam, że to bardzo dobry album i z jednej strony fajnie by było usłyszeć następcę Death Pierce Me to z drugiej strony może dzięki temu wzbudza to takie emocje. Album broni się zarówno muzycznie jak i klimatem, otoczką jaka wokół tego narosła, zwłaszcza w czasie kiedy ten album się ukazywał i chwilę po tym. Myślę, że każdy zna większość tych miejskich legend na temat zespołu, niektóre z nich urosły do poziomu totalnego absurdu. Jednak jedno jest pewne. W jakimś stopniu chłopaki mieli zwarcie pod kopułą i bardzo to szanuje. Zaowocowało to albumem o którym dyskutuje się nawet po ponad 20 latach od premiery. Może nie ma tych dyskusji tak dużo jak o innych, ale jednak gdzieś się pojawiają.

Pewną ciekawostką, która jest tak mi się wydaje mniej znana to fakt że na jednym ze szwedzkich forów ( z szacunku do moderacji i ideii w ramach ktorej nie promujemy innych for na łamach naszego, nie podam na jakim) wypowiada się użytkownik który mniej więcej w przedziale od 2008 do 2015 wypowiadał się jako rzekomy bliski przyjaciel wokalisty i dziwnym trafem znał bardzo dużo bieżących szczegółów dotyczacych różnych nowinek wokół książki, czy planów Nattramn'a w kwestii muzyki. Nie mam żadnego dowodu na to, ale jak poczytałem jego wpisy to nie mogę się pozbyć przeczucia graniczącego z pewnością, że to on we własnej osobie. Nie chcąc się ujawniać i dając niejako bezpośredni kontakt fanom do swojej osoby. Stworzył forumową kukłę w postaci swojego rzekomego przyjaciela, który raz na jakiś czas rzucał ludziom jakieś skrawki informacji, które miały rozpalać dyskusje na nowo.

A z bardziej sprawdzonych informacji to razem z winylami które bodajże zawierały Trencadis - Ödelagt były dodane współrzędne które prowadziły najprawdopodobniej do lokalizacji grobu jego brata Patryka który to niczym w piosence formacji nieżywych schabów zabawił się w młotkowwgo, tylko zamiast młotka dzierżył siekierę i postanowił spacyfikować dwie dziewczynki na placu zabaw, a następnie kiedy zdał sobie sprawę z poziomu kaszany jaka się odwaliła wylogował się z tego świata pod prysznicem przybytku dla obłakanych. Ale tą część historii już raczej wszyscy znają.
Awatar użytkownika
GniewDemona
Posty: 7
Rejestracja: miesiąc temu

GniewDemona

Pale Szatana pisze: miesiąc temu No i właśnie pojawia się jeszcze jedno pytanie. Czy Silencera można traktować w pełni jako zespół DSBM czy BM z histerycznym wokalem. Myślę że nie ma tutaj jednoznacznie dobrej odpowiedzi. Nie zamierzam w żaden sposób odcinać się od etykiety DSBM ponieważ uważam, że są zespoły godne uwagi i jak wszędzie zdarzają się bardziej i mniej udane hordy. Napewno mieli wpływ na ten ruch. Bo pomimo, że nie sa wcale pierwszymi którzy użyli wokali tego typu(Nattramn je po prostu doprowadził w tamtym czasie do pewnego ekstremum względem chociażby Burzum czy Bethlehem) to napewno zawitali na stałe w zbiorowej świadomości tego odłamu BM.
To całe sławetne wrzucanie Silencer do szuflady DSBM to w dużej mierze efekt otoczki i brzmienia wokalu, a nie jakiejś spójnej ideologii czy tematyki od początku do końca. Jasne, pierwsze numery pachną depresją i tym całym histerycznym rozkładem jaźni, ale potem to skręca w dużo bardziej konkretny, momentami wręcz topornie ukierunkowany przekaz. W praktyce wychodzi na to, że bliżej temu do mocno tematycznego grania z elementami ideologicznymi, tylko podane w formie, która przez wokal dalej brzmi jak kompletne załamanie psychiczne. I chyba właśnie przez ten kontrast tyle osób ma problem, żeby to nazwać wprost. W efekcie dostajemy coś, co bardziej przypomina NSBM z wokalami rozpaczalnymi niż typowe DSBM, tylko że przez lata było to rozmywane, bo nie każdemu pasuje taka interpretacja. Łatwiej jest przykleić łatkę “depresyjnego kultu” i mieć święty spokój, niż przyznać, że materiał jest bardziej złożony i miejscami idzie w mniej wygodne rejony. :D :D
Jeśli chodzi o samą postać Nattramna, to cała ta otoczka “wyniszczonego psychicznie odludka, który się samookalecza podczas nagrań” w dużej mierze została wykreowana przez słuchaczy. To się dobrze sprzedawało jako historia, więc było powielane bez końca, aż zaczęło funkcjonować jako coś pewnego. Tymczasem po latach, kiedy można było na spokojnie przejrzeć wywiady i różne wypowiedzi, obraz robi się dużo bardziej przyziemny. Dalej enigmatyczny, ale już bez tej całej przesadzonej teatralności. Zresztą podobnie wygląda temat jego dalszej działalności. Kto miał cierpliwość, żeby pogrzebać w późniejszych wydawnictwach po Death Pierce Me, ambientowych projektach i różnych śladach zostawionych w sieci, ten mógł z czasem połączyć kropki. To nie było jakieś wielkie śledztwo, raczej kwestia konsekwencji i odfiltrowania bzdur od rzeczy, które faktycznie się zazębiają. (Co prawda Nattramn robił jakieś swoje zagadki, ale większość z owych rozwiązań prowadziła albo do jego książki i działalności literackiej albo do przecen na merch z jego oficjalnej strony :lol: )
Dzięki temu da się dojść do wniosku, że on nie zniknął w żadnej mitycznej otchłani, tylko zwyczajnie odciął się od tego wszystkiego i żyje swoim życiem. Czy wróci z nowym projektem, to inna sprawa. Na ten moment nic na to nie wskazuje i ciężko cokolwiek pewnego powiedzieć. Miałem z nim kiedyś minimalny kontakt, dosłownie parę zdań, nic co by nagle wywracało całą tę historię do góry nogami, ale wystarczająco, żeby trochę inaczej spojrzeć na całą tę otoczkę. I właśnie od tego momentu zaczyna się robić ciekawie, bo nagle ten cały mit zaczyna się rozłazić. Z tego co udało mi się wyłapać, żyje normalnie, zajmuje się rodziną, wychowuje dzieci i tworzy muzykę, ale już zupełnie gdzie indziej i na własnych zasadach. Żadnego powrotu do starej formuły, grania pod publikę, tylko raczej spokojne funkcjonowanie na uboczu (Coś jak Varg z Burzum NEW jednakże bez publiczności). Ta muzyka, którą robi teraz, to też nie jest kontynuacja Silencera, tylko bardziej rzeczy synthowe, publikowane gdzieś bardzo ograniczenie, praktycznie dla wąskiego grona. Jak będzie na siłach ma ponoć wrócić do "Ekstremalnego Metalu", ale wieść o owym powrocie jest rozgłaszana od 2017.......
Awatar użytkownika
Pale Szatana
Posty: 68
Rejestracja: rok temu

Pale Szatana

Bardzo doceniam za obszerny komentarz i że znalazł się chętny do podjęcia tematu. Nie wiem w jaki sposób odebrałeś mój wpis. Ale napewno nie jestem z tych osób, które boją się zespołów poruszających tematykę NS czy antysemicką. Sam w swojej kolekcji mam dużo takiej ideologicznej muzyki i jak poczytasz sobie moje wpisy z innych tematów to myślę że można sobie jakoś nakreślić moje poglądy. Napewno są bardziej klasyczni w swoim sposobie grania BM niż wiele innych kapel które ocierają się o takie wokale czy stylistykę. Bardzo lubię jego inne projekty, ale chciałbym jeszcze raz usłyszeć coś w takiej formule jak na Silencer. Niestety jednak nie sądzę żeby się to wydarzyło. Chciałbym się mylić, ale myślę że im dalej w las tym mniejsza szansa na taki ruch z jego strony. Predzej spodziewałbym się na 30 lecie jakiegoś kolejnego wydania bardziej kolekcjonerskiego niż nowej muzyki w ramach ekstremalnego metalu.
Awatar użytkownika
dj zakrystian
Tormentor
Posty: 3199
Rejestracja: 9 lat temu

dj zakrystian

Nattramn, to Joanna Senyszyn, bardzo podobny tembr głosu. Jedna płyta wystarczy, tego klimatu nie da się powtórzyć. To, czy typ jest autentycznym schizolem, czy tylko zdolnym odtwórcą choroby psychicznej, średnio mnie obchodzi. Została jedna z najbardziej charakterystycznych płyt w historii blek metalu.
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
Awatar użytkownika
Vexatus
Tormentor
Posty: 7846
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Mieszkam z matką i piję z królikiem!

Vexatus

Raczej rzadko wracam do jedynego pełniaka Silencer, ale trzeba przyznać, że to płyta jedyna w swoim rodzaju. Dobrze, że nie nagrali kolejnych, bo tego klimatu pewnie i tak by nie utrzymali. Poza tym zdecydowanie wolę Diagnose: Lebensgefahr! :D
Awatar użytkownika
dj zakrystian
Tormentor
Posty: 3199
Rejestracja: 9 lat temu

dj zakrystian

Vexatus pisze: miesiąc temu Raczej rzadko wracam do jedynego pełniaka Silencer, ale trzeba przyznać, że to płyta jedyna w swoim rodzaju. Dobrze, że nie nagrali kolejnych, bo tego klimatu pewnie i tak by nie utrzymali. Poza tym zdecydowanie wolę Diagnose: Lebensgefahr! :D
Klimatu Diagnose, też nie da się powtórzyć. Podobnie jak debiutu Silencer. W tym leży zastój twórczy Nattramna. On sobie zdaje z tego sprawę. Dlatego już nic oficjalnie nie będzie wydane.
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
Awatar użytkownika
Pale Szatana
Posty: 68
Rejestracja: rok temu

Pale Szatana

Nie chciałbym żeby wyszedł drugi album pod szyldem Silencer myślę że to oczywiste. I chuj mnie obchodzi stara raszpla z kulami gejszy na szyi.

Ale tak, jest w tym pewna prawda. Czasem lepiej nie rozmieniać swojej legendy na drobne
Awatar użytkownika
Vexatus
Tormentor
Posty: 7846
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Mieszkam z matką i piję z królikiem!

Vexatus

dj zakrystian pisze: miesiąc temu Klimatu Diagnose, też nie da się powtórzyć.
Oczywiście, że się nie da, bo "Transformalin" to poziom z innej planety. :)
Awatar użytkownika
dj zakrystian
Tormentor
Posty: 3199
Rejestracja: 9 lat temu

dj zakrystian

Vexatus pisze: miesiąc temu
dj zakrystian pisze: miesiąc temu Klimatu Diagnose, też nie da się powtórzyć.
Oczywiście, że się nie da, bo "Transformalin" to poziom z innej planety. :)
Cała płyta jest genialna. Dwa razy udało się chłopu stworzyć sztosy w różnych gatunkach. Nie dziwię się, że jest teraz ostrożny i nie chce popełnić badziewia. Artysta, świr? Zwał jak chciał. Zostawił trochę zajebistych dżwięków.
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
Awatar użytkownika
Pale Szatana
Posty: 68
Rejestracja: rok temu

Pale Szatana

Swoją drogą orientujecie się czy były jakieś wywiady, które było można sobie odszukać? Nie kojarzę żeby było coś z pierwszej ręki od nich, a raczej byli wspominani po prostu. Mogę się mylić, bo kolega wyżej wspominał coś o wywiadach. Wiem tyle, że instrumentalista przez jakiś czas udzielał się w Shining, ale nie w ramach występów na żywo.
Awatar użytkownika
Wędrowycz
Administrator
Posty: 6364
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Warszawa

Wędrowycz

dj zakrystian pisze: miesiąc temu
Vexatus pisze: miesiąc temu Raczej rzadko wracam do jedynego pełniaka Silencer, ale trzeba przyznać, że to płyta jedyna w swoim rodzaju. Dobrze, że nie nagrali kolejnych, bo tego klimatu pewnie i tak by nie utrzymali. Poza tym zdecydowanie wolę Diagnose: Lebensgefahr! :D
Klimatu Diagnose, też nie da się powtórzyć. Podobnie jak debiutu Silencer. W tym leży zastój twórczy Nattramna. On sobie zdaje z tego sprawę. Dlatego już nic oficjalnie nie będzie wydane.
W sedno, zarówno debiut Silencer jak "Transformalin" to doskonałe i unikatowe materiały. Również nie wierzę, żeby twórcy udało się już kiedykolwiek powtórzyć i z powodzeniem otrzymać porównywalny efekt. Ilekroć odpalam jeden, czy drugi to robią robotę idealnie. Wielokrotnie zadawałem sobie pytanie jak pewnie i część z Was - na ile Nattramn jest faktycznie prawdziwy? Czy nie jest to czasem na pokaz i na chłodno wykalkulowane? Z perspektywy czasu mam w to jednak wyjebane, bo pozostały bardzo udane albumy, które nie nudzą i co widać po powyższych opisach w dalszym ciągu wzbudzają wiele emocji.

Btw "Ödelagt" Trencadis też dobra rzecz, ale do wspomnianych wcześniej się jednak nie umywa. To taki dodatek, prezentujący inne oblicze Nattramna.
Odium Humani Generis
Awatar użytkownika
Vexatus
Tormentor
Posty: 7846
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Mieszkam z matką i piję z królikiem!

Vexatus

Wędrowycz pisze: miesiąc temu Wielokrotnie zadawałem sobie pytanie jak pewnie i część z Was - na ile Nattramn jest faktycznie prawdziwy? Czy nie jest to czasem na pokaz i na chłodno wykalkulowane?
Kto go tam wie... Ale trzeba uczciwie przyznać, że jakoś specjalnie nie odcina kuponów od tej całej zbudowanej wokół niego legendy, tzn. co jakiś czas wychodzą kolejne reedycje pełniaka Silencer na różnych nośnikach, ale nowych rzeczy nie nagrywa. Ostatnie reedycje Diagnose: Lebensgefahr to chyba w 2015 wyszły. A przecież spokojnie mógłby odstawiać dalej jakiś cyrk z powrotami, reaktywacjami i kolejnymi materiałami, bo co by nie nagrał to i tak by się sprzedało.
Awatar użytkownika
Pale Szatana
Posty: 68
Rejestracja: rok temu

Pale Szatana

Wtrącając się nieco w waszą wymianę zdań to dodam, że ważnym czynnikiem może być też fakt że po za świetnym wokalem, mamy tam naprawdę kawał dobrych kompozycji które są autorstwa Leere. No i jest też szansa że nigdy nie porwał się na kontynuację dlatego, że nie znalazł nikogo kto chciałby kontynuować jego wizję pod względem wokali i tekstów. Być może Leere niechciał Silencera w takim wymiarze. Były pogłoski o tym, że Nattramn trafił do zakładu, co oczywiście nie musi być prawdą. Możliwe że nie był gotowy samodzielnie podjąć się w tamtym momencie nagrywania instrumentów jako solowy projekt i został świetny pełniak i mnóstwo miejskich legend. Zastanawiam się nieco nad tym co napisaliście i chyba jednak dobrze że nie wyszło nic wiecej zwłaszcza po takim czasie. Mamy świetne side projekty które są naprawdę zajebiste w swojej niszy i może po prostu tak musi zostać. Ile to już było powrotów które okazały się wielkimi rozczarowaniami bo twórca przegrał z własnym pomnikiem.
Awatar użytkownika
GniewDemona
Posty: 7
Rejestracja: miesiąc temu

GniewDemona

Pale Szatana pisze: miesiąc temu Nie wiem w jaki sposób odebrałeś mój wpis. Ale napewno nie jestem z tych osób, które boją się zespołów poruszających tematykę NS czy antysemicką.
Nie odebrałem Twojego wpisu jako ataku ani żadnej próby stawiania się w kontrze, tym bardziej nie jako strachu przed tematyką NS czy antysemicką. Bez przesady. Po prostu wrzuciłem swoje, dość suche podsumowanie Silencera i na tym się to kończy. Nic osobistego...
Nie ma też najmniejszego sensu, żebyś się przede mną tłumaczył, bo zwyczajnie nie ma z czego. Każdy tutaj raczej ogarnia, o jakich klimatach mowa i nikt nie robi z tego dramatu. Zresztą wystarczy spojrzeć na poziom dyskusji na tym forum, żeby zauważyć, że siedzą tu raczej ludzie, którzy wiedzą, w co wchodzą i nie trzeba im niczego wyjaśniać jak dzieciom. Po prostu sami swoi. :D
Pale Szatana pisze: miesiąc temu Były pogłoski o tym, że Nattramn trafił do zakładu, co oczywiście nie musi być prawdą. Możliwe że nie był gotowy samodzielnie podjąć się w tamtym momencie nagrywania instrumentów jako solowy projekt i został świetny pełniak i mnóstwo miejskich legend. Zastanawiam się nieco nad tym co napisaliście i chyba jednak dobrze że nie wyszło nic wiecej zwłaszcza po takim czasie. Mamy świetne side projekty które są naprawdę zajebiste w swojej niszy i może po prostu tak musi zostać. Ile to już było powrotów które okazały się wielkimi rozczarowaniami bo twórca przegrał z własnym pomnikiem.
Nattramn faktycznie trafił do psychiatryka i to właśnie w tym okresie narodził się wspomniany Diagnose, który dziś ma już swój własny, dość ciężki kaliber kultowości. Po wyjściu z tego miejsca nie było żadnego „powrotu do mroku i sztuki” w romantycznym sensie, tylko raczej brutalne zderzenie z rzeczywistością. Szczególnie że został sam, bo jego brat odegrał swoją prywatną wersję Michaela Myersa z siekierą, więc trudno tu mówić o jakimkolwiek stabilnym gruncie pod dalsze działania muzyczne. W tym świetle Silencer jako jednorazowy twór zaczyna mieć jeszcze większy sens. Tam się zamknął pewien moment, pewna wizja i stan, którego nie da się po prostu odtworzyć po latach bez rozmycia tego, co było w nim najbardziej autentyczne. To byłby jeden z największych błędów jaki by kiedykolwiek owe duo zrobiło. To tak jak osoba z depresją, która nagrywałaby DSBM po latach jak zagraniczna maszynka do pieniędzy tj. Xasthur mimo że z depresji dawno wyszła.
Pale Szatana pisze: miesiąc temu Swoją drogą orientujecie się czy były jakieś wywiady, które było można sobie odszukać? Nie kojarzę żeby było coś z pierwszej ręki od nich, a raczej byli wspominani po prostu. Mogę się mylić, bo kolega wyżej wspominał coś o wywiadach. Wiem tyle, że instrumentalista przez jakiś czas udzielał się w Shining, ale nie w ramach występów na żywo.
Z bezpośrednimi wywiadami od samego Nattramna jest raczej biednie, praktycznie wszystko krąży wokół relacji z drugiej ręki i różnych wypowiedzi ludzi z sceny. Za to ekipa z Bethlehem i Shining nieraz się o nim wypowiadała, czasem bardziej jak komentarz, a czasem zwykłe szydercze pierdolenie. Nattramn sam gdzieś tam się przewinął cameo, ale to bardziej ciekawostka niż coś, co daje realny wgląd w jego głowę. Jak pogrzebiesz, to bez problemu trafisz na wywiady z ludźmi z Bethlehem, gdzie otwarcie się z niego nabijają. Z ich perspektywy to wyglądało tak, że były jakieś chore akcje i naciski, aż w końcu wszystko się rozje*ało :shock: i został sam z Leere. Czy to pełna prawda, czy tylko ich wersja wydarzeń, to już inna historia. Wokół Silencera zawsze było więcej legend niż twardych faktów jak sam wiesz.