Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 1570
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Falkenbach

Zsamot 3 lata temu

Obrazek
Projekt, który tak naprawdę ewoluuje na poziomie austriackiego Summoning, czyli de facto cholernie hermetyczna twórczość, za to niesamowicie klimatyczna. Już na poziomie szaty graficznej, a kończywszy na samej muzie. Są oczywiście lepsze i nieco słabsze albumy, ale ja mam wszystkie, więc nie jestem obiektywny. Szczególny sentyment mam do dwójeczki. Złote czasy kaset zamawianych z Mystica. ;)

Muza to to tak naprawdę połączenie swoistego fuzu, klawiszy i automatu perkusyjnego, ale umieć to tak połączyć potrafią jedynie nieliczni.

Skład:
Vratyas Vakyas - All instruments, Vocals (1989-present) ex-Crimson Gates
▼ Muzycy koncertowi
Alboîn - Bass (2011-2012) Eïs, ex-Eismalsott, ex-Inarborat, ex-Geïst, ex-Enid, ex-Ferndal, ex-Funeral Procession
Marlek - Drums (2011-2012) Thakandar, ex-Eismalsott, ex-Geïst, ex-Eïs, ex-Enid, ex-Funeral Procession, ex-Vyre, ex-Zerstörer
Patrick Baumann - Guitar (2011-2012) Melkor, ex-Agrypnie, ex-Nocte Obducta, ex-Kheled-zâram
Nostarion - Guitars (2011-2012) Dämmerfarben, Dystertid, Enid, Folkearth, Funeral Procession, Idhafels, Seelenfrost, Throndt, Ulfsdalir, Vyre, ex-2Excess, ex-Autumn in Frost, The Evening (Deu), ex-Cerberus, ex-Folkodia, ex-Fetus Excavation
Martin Wiese - Keyboard (2011-2012) Dämmerfarben, Enid, Fluoryne
Obrazek
Dyskografia:
1989 - Havamal [demo]
1990 - Tanfana [demo]
1991 - Towards Solens Golden Light [demo]
1995 - Laeknishendr [demo]
1995 - Promo '95 [demo]
1996 - ...skínn af sverði sól valtíva... [demo]
1996 - ...en their medh riki fara...
1998 - ...magni blandinn ok megintíri...
2003 - Ok nefna tysvar ty
2005 - Heralding - The Fireblade
2011 - Tiurida
2013 - Eweroun [single]
2013 - Asa





MA: https://www.metal-archives.com/bands/Falkenbach/1071
BC: https://falkenbach.bandcamp.com/music
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.

Tagi:
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 2390
Rejestracja: 4 lata temu

DiabelskiDom 3 lata temu

Swego czasu zasłuchiwałem się wręcz maniakalnie w "...en their medh riki fara..." i jeszcze lepszym "...magni blandinn ok megintíri...". W mojej opinii to najlepsze materiały Vratyasa. Potem przyszedł czas na słabszy "Ok Nefna..." i ponowną zwyżkę formy na "Heralding...". Kolejna, "Tiurida" jawi mi się jako najsłabszy album Falkenbach, pozycja na tzw "siłę". Zdecydowanie lepiej wyszło wszystko na ostatnim "Asa" chociaż skłamałbym, gdybym napisał, że do niej wracam. Do pierwszych dwóch zdecydowanie tak i to nawet regularnie, co kilka miesięcy.
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
Shagvarth
Posty: 63
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Nowe Jeruzalem

Shagvarth 3 lata temu

Bardzo dobrze mi się Asy słucha
We pray only Death
and drink from the chalice
of
Nekronihilistik Misanthropy
Awatar użytkownika
TITELITURY
Tormentor
Posty: 2898
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Chmurokukułczyn

TITELITURY 3 lata temu

Z Falkenbah jest jak z piciem. Jak zaczynasz pić, myślisz sobie "ale to zajebiste, odtąd będę pił do końca życia !", a potem ci powszednieje i już nie musisz jechać na Woodstock, żeby się najebać, i śmiejesz się z gówniarzy, którzy muszą to robić, bo nie mogą tak jak ty ojebać butelki łiskacza w domu przed komputerem. Słyszysz pierwsze dwie płyty Falkenbach i myślisz sobie "ale to zajebiste, odtąd będę słuchał Falkenbach do końca życia!", ale potem słyszysz kolejne płyty, spostrzegasz, że wszystkie brzmią identycznie, i że jest w chuj kapel orzących to poletko, które grają ciekawiej, więc lejesz na ten jednoosobowy hord ciepłym moczem, czasem tylko wrzucasz w odtwarzacz te płyty, które kupiłeś w latach fascynacji.
Dum bibo piwo, stat mihi kolano krzywo.
borsuk
Master Of Puppets
Posty: 138
Rejestracja: 3 lata temu

borsuk 3 lata temu

TITELITURY pisze:Z Falkenbah jest jak z piciem. Jak zaczynasz pić, myślisz sobie "ale to zajebiste, odtąd będę pił do końca życia !", a potem ci powszednieje i już nie musisz jechać na Woodstock, żeby się najebać, i śmiejesz się z gówniarzy, którzy muszą to robić, bo nie mogą tak jak ty ojebać butelki łiskacza w domu przed komputerem. Słyszysz pierwsze dwie płyty Falkenbach i myślisz sobie "ale to zajebiste, odtąd będę słuchał Falkenbach do końca życia!", ale potem słyszysz kolejne płyty, spostrzegasz, że wszystkie brzmią identycznie, i że jest w chuj kapel orzących to poletko, które grają ciekawiej, więc lejesz na ten jednoosobowy hord ciepłym moczem, czasem tylko wrzucasz w odtwarzacz te płyty, które kupiłeś w latach fascynacji.
coś w tym jest, bo kiedyś strasznie lubiłem, mam płyty na półce, ale dość dawno już ich nie odpalałem, aż sobie zrobię to jutro, bo najebać się i tak nie mogę.
Widzew Łódź-Bałuty Pany
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 2390
Rejestracja: 4 lata temu

DiabelskiDom 3 lata temu

Ja trochę przed założeniem tego wątku zrobiłem sobie wspominki z Falkenbachem i tak jak pisałem wyżej - pierwsze dwie najlepsze (do tej pory bardzo dobrze się ich słucha) a dalej raz lepiej raz gorzej ale nigdy na poziomie 1 i 2.
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
Gruby Wiór
Tormentor
Posty: 415
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Ziemia Żelaza

Gruby Wiór 3 lata temu

TITELITURY pisze:Z Falkenbah jest jak z piciem. Jak zaczynasz pić, myślisz sobie "ale to zajebiste, odtąd będę pił do końca życia !", a potem ci powszednieje i już nie musisz jechać na Woodstock, żeby się najebać, i śmiejesz się z gówniarzy, którzy muszą to robić, bo nie mogą tak jak ty ojebać butelki łiskacza w domu przed komputerem. Słyszysz pierwsze dwie płyty Falkenbach i myślisz sobie "ale to zajebiste, odtąd będę słuchał Falkenbach do końca życia!", ale potem słyszysz kolejne płyty, spostrzegasz, że wszystkie brzmią identycznie, i że jest w chuj kapel orzących to poletko, które grają ciekawiej, więc lejesz na ten jednoosobowy hord ciepłym moczem, czasem tylko wrzucasz w odtwarzacz te płyty, które kupiłeś w latach fascynacji.
Niczym niepoparte pierdolenie, które prędzej pasowałoby do Blasphemy niż Falkenbach.

Pierwsze 2 płyty to true metal i kult gloryfikujący barbaryzm w najczystszej postaci.

Ta sama ranga co nieśmiertelne 'Creed of Iron', i kwintesencja paganu odwołującego się do Bathory.

Wrzucać Falkenbach (szczególnie wczesny) do wora z tymi śmiesznymi kapelkami z tekstami o kochającej nas matce bogini gaji - to jest nieporozumienie i nadużycie. Przypominam, że to właśnie Falkenbach otworzył taki trzeci większy boom na pogaństwo w tym nurcie "Norse Metalu", po Bathory i Ensalved.

Nie ma zmiłuj, barbaryzm to nie rurki z kremem, NIE DLA KUCÓW.

PS - Proponuję zmienić nazwę działu na Pagan/Folk/Viking, będzie jaśniej i unikniemy nieporozumień związanych z folkiem.
Jeśli metal to jest tort, a Slayer to jego wisienka, to ja kurwa nie chcę być na tych urodzinach.
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 1570
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 3 lata temu

Nazwa działu do rozważenia.

Falkenbach to jednak muza - moim zdaniem - o nieprzemijającej wartości. są płyty słabsze, są i wybitne, ale to zawsze są rozpoznawalne, jednoznacznie charakterystyczne produkcje.
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
Awatar użytkownika
Gruby Wiór
Tormentor
Posty: 415
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Ziemia Żelaza

Gruby Wiór 3 lata temu

Około 4tej minuty w takim The Heathenish Foray to kwintesencja true metalu, wiele zagrywek z tych płyt mogłoby się bez żenady pojawić na Hammerheart i już taki Titelitury by walił pod to konia zamiast psioczyć. :D
Jeśli metal to jest tort, a Slayer to jego wisienka, to ja kurwa nie chcę być na tych urodzinach.
Endymion
Master Of Reality
Posty: 296
Rejestracja: 3 lata temu

Endymion 3 lata temu

Nigdy mnie łapałem podjarki tym zespołem, zarzuciłem kiedys pierwszą płytę i mało nie umarłem z nudów. Wioska na całego jak Summoning i inne tego typu wysrywy.
dj zakrystian
Tormentor
Posty: 982
Rejestracja: 3 lata temu

dj zakrystian 3 lata temu

Endymion pisze:
3 lata temu
Nigdy mnie łapałem podjarki tym zespołem, zarzuciłem kiedys pierwszą płytę i mało nie umarłem z nudów. Wioska na całego jak Summoning i inne tego typu wysrywy.
To chyba jakaś inna empetrójka była, bo na debiucie grali kompletnie inaczej od Summoning, zdecydowanie szybciej i black metalowo
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
Awatar użytkownika
Nucleator
Moderator globalny
Posty: 1580
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: ŁDZ/Bełchatów

Nucleator 3 lata temu

TITELITURY pisze:
3 lata temu
Słyszysz pierwsze dwie płyty Falkenbach i myślisz sobie "ale to zajebiste, odtąd będę słuchał Falkenbach do końca życia!", ale potem słyszysz kolejne płyty, spostrzegasz, że wszystkie brzmią identycznie, i że jest w chuj kapel orzących to poletko, które grają ciekawiej, więc lejesz na ten jednoosobowy hord ciepłym moczem, czasem tylko wrzucasz w odtwarzacz te płyty, które kupiłeś w latach fascynacji.
Oesu, przy tym "wszystkie są identyczne" to rotfla złapałem. Kiedyś ich ostatnio słuchał Titek? Porównaj choćby ...magni i Heralding - różnicę słychać wyraźnie. Ten pierwszy to magnum opus zespołu, fantastyczny i pełen majestatu album. Jak wchodzi "Sooooole rood" w Walhall to jestem zmiażdżony. Debiut i Heraldind w mojej hierarchii stoją niżej, ale to nadal bardzo dobre pozycje. To powinno pokazywać się tym wszystkim fankom zauroczonym Eluveite czy Heidevolk. Za to Asa to już niestety porażka - ten ich black metal jest pokraczny i śmieszny.
Endymion pisze: Nigdy mnie łapałem podjarki tym zespołem, zarzuciłem kiedys pierwszą płytę i mało nie umarłem z nudów. Wioska na całego jak Summoning i inne tego typu wysrywy.
Zostań przy Metallice i Hardwired lepiej, a nie idiotyzmy wypisujesz.
Ryszard pisze:
rok temu
Trochę za dużo wina, przystojny kolega w koszulce Dissection, At the Gates z dyktafonu... I zaraz pedałują się tekie satany w parku na ławce, za ręce się trzymają... Teczowy Black Metal hahahaha
deathwhore
Tormentor
Posty: 3329
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: bojkot kadry moderatorskiej

deathwhore 3 lata temu

Poznałem zespół na wysokości tej płyty Okej coś tam coś tam ty, na niej zresztą też się zatrzymałem. Pamiętam, że tych kilkanaście lat temu mocno mi się podobało, ale dziś chyba boję się włączyć i sprawdzić.
Nebiros pisze:
11 mies. temu
A w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian
Awatar użytkownika
Pogan696
Fallen Angel Of Doom
Posty: 322
Rejestracja: 3 lata temu

Pogan696 3 lata temu

Powyższe negatywne wypowiedzi odbieram jako jawne prowokacje :). Viking ma to do siebie, że w większości przypadków balansuję na granicy zwykłej chałtury w afroncie do geniuszu. Viking, albo się kocha, albo nienawidzi. Aby kochać trzeba interesować się nordycką historią i po prostu mieć zajawkę. Wtedy "prostackie", a zarazem klimatyczne motywy same wchodzą w głowę. Tutaj chodzi bardziej o klimat dawnych "prostszych" czasów, niźli zajawkę muzyczną na miarę XX czy XXI w. Taki był Bathory i taki jest Falkenbach. Mi np. wór cierpnie jak słyszę marszowe i chóralne Homeward Shore z Ok nefna tysvar Ty czy też szantowe ...the Ardent Awaited Land. Przy pierwszych albumach jaram się zajawką początków skandynawskiego black i viking . Heralding - The Fireblade to mocne, epickie brzmienie (może nie jak Moonsorrow), bez słabszych momentów. Tiurida jest podkręcona produkcyjnie i też tworzy niezły klimat, który ciężko znaleźć wśród innych kapel. Asa jest dla mnie zbyt uwspółcześniona i brak jej charakteru poprzednich klimatycznych płyt.

Tą muzę trzeba czuć, jak wspomniane i nie wiedzieć czemu besztane teraz Summoning. Tu nie chodzi tylko o samą muzykę, która technicznie może mieć jakieś braki, ale o samą otoczkę. Można grać na drewnianej fujarce jak Joszko Broda i rozjebać temat :).
Endymion
Master Of Reality
Posty: 296
Rejestracja: 3 lata temu

Endymion 3 lata temu

dj zakrystian pisze:
3 lata temu
Endymion pisze:
3 lata temu
Nigdy mnie łapałem podjarki tym zespołem, zarzuciłem kiedys pierwszą płytę i mało nie umarłem z nudów. Wioska na całego jak Summoning i inne tego typu wysrywy.
To chyba jakaś inna empetrójka była, bo na debiucie grali kompletnie inaczej od Summoning, zdecydowanie szybciej i black metalowo
Miałem na myśli poziom jarmarku z muzyce, a nie podobieństwa tych dwóch kapel. Problem z czytaniem ze zrozumuieniem?
Nucleator pisze: Zostań przy Metallice i Hardwired lepiej, a nie idiotyzmy wypisujesz.

Lepsza Metallica niż jakikolwiek album Summoning czy Falkenbach :D
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 3693
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz 3 lata temu

Z tym Falkenbach to u mnie podobnie jak z Summoning z tym, że debiut Falkenbach rokował nadzieje i był całkiem fajny.

Potem wyszła najlepsza płyta Magni Blandin i chyba na tej płycie Falkenbach się wypstrykał bo kolejna to kicha straszna, wtórne granie i wpierdalanie własnego ogona. Reszty nie pamiętam ale raczej też kiepskie to były wypociny. Ostatnią przesłuchałem tylko dlatego, że na limicie są stare numery z debiutu w nowych aranżacjach i wyszły jakoś takie nijakie.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12663
Rejestracja: 4 lata temu

yog 3 lata temu

Mam podobne zdanie jak @Hajasz w temacie Falkenbach. Zapowiadało się to wszystko ciekawie, jednak szybko przerodziło się we wtórne męczenie buły i to przy coraz bardziej nieodpowiedniej dla przedwiecznych hymnów produkcji. Tej całej Asy już nawet nie chciało mi się sprawdzać.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
deathwhore
Tormentor
Posty: 3329
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: bojkot kadry moderatorskiej

deathwhore 3 lata temu

Ja sobie dziś wróciłem do tej trzeciej płyty, co to kiedyś mi się tak podobała. No cóż, coś co podoba się człowiekowi jak ma lat 16, niekoniecznie musi podobać się jak ma tych lat 30. To, co kiedyś wydawało się niesamowitą mieszanką podniosłych, wysublimowanych melodii z agresywnym black metalem, po tych kilku latach brzmi jak naiwne i przaśne popierdółki z casio i flecikiem. Zniszczyliście mi wspomnienia z nastoletnich czasów :(

A porównywanie tego do Bathory to w ogóle nieporozumienie.
Nebiros pisze:
11 mies. temu
A w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian
Rattlehead
Moderator globalny
Posty: 142
Rejestracja: 3 lata temu

Rattlehead 3 lata temu

Mi się Falkenbach podoba. I faktycznie z nimi jest tak jak z Summoning. Jeśli lubisz takie granie będzie Ci wchodzić praktycznie wszystko bo w muzyce Falkenbach nie ma żadnych muzycznych wolt, zmian stylu czy progresji, jest wszystko grane na podobnych patentach. Więc jeśli ktoś w muzyce szuka rozwoju, nowoczesnych brzmień, rozkładania kompozycji na czynniki pierwsze czy czegoś w tym rodzaju to projekt Vratyasa pewnie szybko mu się znudzi i jestem w stanie to zrozumieć.

Natomiast jeśli ktoś szuka w muzyce przyjemności, subtelności dźwięków, jakiejś magii, epickości i nie nastawia się na progres czy nowatorskie rozwiązania to może się przy tych płytach udać w fantastyczną podróż do odległych, nordyckich krain. I za to właśnie cenię Falkenbach- odpoczywam przy tym graniu.
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 1570
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 3 lata temu

Otóż to. Mam wrażenie, że większość zatraciła podstawową umiejętność: słuchania dla zwykłej frajdy. Każdy dźwięk jest prze- kurwa- słuchany, jakby to była symfonia. Za wiele moim zdaniem myślenia, za mało czerpania frajdy.
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 3693
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz 3 lata temu

@Up no ja rozumiem słuchanie dla przyjemności ale dla kilku zespołów m.in Falkenbach czy Summoning to chyba trzeba odzyskać to

GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
Ryszard
Moderator globalny
Posty: 2960
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Forteca Trolli

Ryszard 3 lata temu

Zebra a powinien być kuń.

Moja muzyczna kolekcja wciąż żyje, dlatego że pewne radości przestają radować, inne wciąż radują, a jeszcze inne - te które kiedyś nie radowały, radują bardziej niż te które obecnie radują mniej.

Muzyka to zajebista frajda która rozwija się razem z naszymi gustami i fochami, i niewyobrażalne dla mnie jest bycie kuniem. Zawsze w tym samym miejscu. Alleluja i do przodu.

A, falkenbach. Od zawsze mnie śmieszył. Za dzieciaka srałem na "wojów", za starszaka zrozumiałem że to takie metalowe italo disco.

Ani to folk, ani Metal, ani uwertura. W sam raz dla nie interesującego się muzyką metalowca.
!Polacy, to murzyni europy. Black Lives Matter!
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 1570
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 3 lata temu

Ale co to za argument, że to nie folk czy metal? ;) Słucham dla frajdy, nie dla gatunku. ;)
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
Awatar użytkownika
Ryszard
Moderator globalny
Posty: 2960
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Forteca Trolli

Ryszard 3 lata temu

Nie argument tylko subiektywna opinia. Nikogo z ławki nie wywołuje ;)
!Polacy, to murzyni europy. Black Lives Matter!
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 1570
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 3 lata temu

Wiesz, że lubię się z Tobą przekomarzać. ;)
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
Awatar użytkownika
Ryszard
Moderator globalny
Posty: 2960
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Forteca Trolli

Ryszard 3 lata temu

Ja też.
!Polacy, to murzyni europy. Black Lives Matter!
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 2390
Rejestracja: 4 lata temu

DiabelskiDom rok temu

Słucham sobie dzisiaj pierwszych dwóch albumów pod granie w komputer i bawię się świetnie, jak to Ania Dąbrowska śpiewała. Ja to zawsze uważałem ten zespół za takie niezobowiązujące kontinuum wikingowego grania znanego z Hammerheart czy Blood On Ice, tylko podane w lżejszej formie, nie tak bardzo przytłaczającej w swej podniosłości. Bathory się snuł, te snujące się węże riffów były majestatyczne i potężne a Falkenbach to raczej taka historyjka przy ognisku w lesie, że kiedyś to były czasy a teraz czasów już nie ma. Bardzo to wszystko nostalgiczne i rozmarzone (mimo wielu dość szybkich fragmentów), więc jeśli ktoś chciałby rozłupywać czaszki chrześcijańskim najeźdźcom to niespecjalnie ma tu czego szukać. Zmierzam do tego, że porównanie z Bathory jest jak najbardziej na miejscu, bo sposób wyrażania emocji jest tu w zasadzie taki sam jak u Forsberga, tylko wszystko jest u Falkenbach lżejsze i weselsze i na to trzeba brać poprawkę. Falkenbach względem Bathory to taka sama zależność jak Alcest względem (debiutu) Fleurety.

Nie zmienia to jednak faktu, że od Ok Nefna Tysvar Ty już się to wszystko zaczęło sypać, czego wyrazem są o wiele gorsze utwory. Od tej płyty brzmi to jak nieudolna próba jechania na patentach szwedzkiego klasyka. Mózg projektu poprawił się trochę na albumie Asa, ale i tak do pierwszych dwóch toto nawet nie ma startu.
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 3693
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz rok temu

Bo Falkenbach to TYLKO dwa pierwsze albumy z czego pierwszy w chuj zajebisty i najbardziej jeszcze black metalowy wydany dla niesławnej No Colours i drugi totalny epos majestatycznego podniosłego grania, przy którym cała dyskografia takiego choćby Summoning brzmi jak banda przedszkolaków, które próbują nauczyć się jak napierdalać na cymbałkach na dwie pałeczki.
GRINDCORE FOR LIFE
PanLisek
Moderator globalny
Posty: 980
Rejestracja: 3 lata temu

PanLisek rok temu

Odpłynąłem od takiej muzyki już chyba na zawsze, choć przyznaję fajnie się tego słuchało w wieku 16 lat, gdy z kolegą robiliśmy sobie zdjęcia w lesie z cząszką ukradzioną z pracowni biologii i bardzo lubiłem film Eryk Wiking. Choć jest możliwe że gdy będę czytał coś w tematyce to puszczę sobie jako soundtrack, zawsze słucham muzyki do czytania, choć z drugiej strony jest przecież Bathory, czy Enslaved... Chyba jednak nie. Tak sobie teraz leci, no nie ma się co oszukiwać casio polo metal, czy wikingowie byli aż tak ckliwi i weseli?

Tak z innej beczki, ciekawe gdzie podziewa się teraz wieszcz i piewca true stali, czy jak to szło, Gruby Wiór, ależ to było indywiduum, walczył mężnie aż poległ i odszedł żegnany salwami śmiechu, rzucając za siebie wiązanki obelg.
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 2390
Rejestracja: 4 lata temu

DiabelskiDom rok temu

No, późniejsze Enslaved mają się do wikińskiego grania mniej więcej tak jak cały Falkenbach do palenia wiosek, gwałcenia kobiet, dzieci i starców i popijania z ich czaszek napojów różnorakich ;)
Panzer Division Nightwish
PanLisek
Moderator globalny
Posty: 980
Rejestracja: 3 lata temu

PanLisek rok temu

Widzisz a mnie właśnie to późniejsze Enslaved wydaje się bardziej w tym klimacie viking, pagan (nie lubię tych terminów), na gruncie takiej duchowej i kosmicznej, ale bardziej esencjonalnej (?).
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12663
Rejestracja: 4 lata temu

yog 3 tyg. temu

Domorośli wikingowie mają okazję nabyć albumy + 3 dema Falkenbach w postaci boxów 9 CD/LP nazwanych The Nine Worlds of Falkenbach (Manifestations 1995-2013). Ten większy na stronie Prophecy kosztuje jedyne 165 eurosków w złocie, 145 w czerni, a mniejszy 90.

Obrazek

https://en.prophecy.de/prophecy-product ... -2013.html

Bieda z tymi okładkami trochę.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 1570
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 3 tyg. temu

Uwielbiam ten band. Na szczęście mam niemal wszystko na CD. Trochę odpocząłem od takiej muzy, ale teraz znów - pewnie na jesień- mam na to hiper fazę. I mam gdzieś, jak taki Falkenbach wypada na tle innych kapel. To jak z Summoning, mam świadomość pewnej wtórności, zarazem żadnych rewolucji nie oczekuję.
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.

Wróć do „Folk / Pagan / Viking”