Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 2937
Rejestracja: 5 lata temu

Agalloch

DiabelskiDom 5 lata temu

Obrazek
Nieistniejący już zespół z Portland w stanie Oregon. Melancholijny mariaż folku, doomu i atmosferycznego black metalu. Zima, las, góry, spokój, refleksja ale i czasem jakiś tam pazur czy szpon wychynie. Pierwsze trzy duże albumy bardzo dobre, potem zdecydowanie cięższy ale również interesujący "Marrow of the Spirit" i zamykający listę pełniaków "The Serpent & the Sphere" czyli płyt, do którego jeszcze do końca się nie przekonałem (a na pewno nie tak jak do pozostałych) aczkolwiek mający parę zajebistych momentów (np. "Plateau of the Ages"). Świetnym materiałem jest też EPka "Of Stone, Wind, and Pillor" czy neofolkowa, akustyczna "The White". Zespół z nurtu ambitnie klimatycznych, pozbawiony wideł i słomkowych kapeluszy i moim nieskromnym zdaniem jedna z ciekawszych załóg na mapie tych mniej jazgotliwych odmian metaluchowego tłuczenia.

Skład:
John Haughm - Guitars, Vocals (1995-2016), Drums (1996-2004), Bass (1997) Pillorian, ex-Uncomposing, ex-Pessimyst, Art of the Black Blood, John Haughm, Beast (live), ex-Sculptured
Don Anderson - Guitars, Piano, Vocals (backing) (1996-2016) Khôrada, Sculptured, ex-Necropolis, ex-Nothing, ex-Landfill (live), ex-Self Spiller, ex-Sol Invictus (live)
Jason William Walton - Bass (1997-2016) Celestiial, Khôrada, Nothing, Sculptured, ex-V.B.G., Circadian, Dolven, Hiraeth Eschar, Jason W. Walton, Snares of Sixies, ex-Subterranean Masquerade, ex-Cold Colours (live), ex-Climb to Zalem, ex-Designed 2 Fade, ex-Especially Likely Sloth, ex-Hollow Branches, ex-Indelible, ex-Remember, ex-Self Spiller, ex-Sussurrus Inanis
Aesop Dekker - Drums (2007-2016) Extremity, Khôrada, Vhol, ex-Ludicra, Worm Ouroboros, ex-Grinch, ex-Hickey, ex-Miami, ex-The Fuckboyz, ex-Yogurt
▼ Byli muzycy
Shane Breyer - Keyboards (1996-1998) ex-Sussurrus Inanis
Karen Cox - Vocals (female) (1997)
Chris Greene - Drums (2004-2007) ex-The Waking Cold
Dyskografia:
1997 - From Which of This Oak [demo]
1998 - Promo 1998 [demo]
1999 - Pale Folklore
2001 - Of Stone, Wind, and Pillor [EP]
2002 - The Mantle
2003 - Tomorrow Will Never Come [EP]
2004 - The Grey [EP]
2004 - Agalloch / Nest [split]
2006 - Ashes Against the Grain
2008 - The White [EP]
2008 - The Demonstration Archive: 1996-1998 [kompilacja]
2009 - The Silence of Forgotten Landscapes [video]
2010 - Nebelmeer [single]
2010 - The Compendium Archive [kompilacja]
2010 - Fragment 4 [single]
2010 - Scars of the Shattered Sky [single]
2010 - The Wooden Box [boxed set]
2010 - Marrow of the Spirit
2010 - Where Shade Once Was [single]
2011 - Whitedivisiongrey [kompilacja]
2011 - A Fragment (Second Phase) [single]
2012 - Faustian Echoes [EP]
2013 - Nihil Totem [single]
2013 - The Weight of Darkness [single]
2014 - The Serpent & the Sphere
2014 - Alpha Serpentis (Unukalhai) [single]



MA: https://www.metal-archives.com/bands/Agalloch/305
BC: https://agalloch.bandcamp.com/music
Panzer Division Nightwish

Tagi:
Awatar użytkownika
Gruby Wiór
Tormentor
Posty: 415
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Ziemia Żelaza

Gruby Wiór 5 lata temu

Co te Black Metal Country ma wspólnego z Folk czy tym bardziej Pagan metalem?

Autor tematu chyba się sugerował tym, że łączą elementy gry dark folk ze swoją muzyką i utożsamił ten gatunek z Folk Metalem.

Mantle to świetny, atmosferyczny black metal, a może raczej "black metal", bądź co bądź, lubię ten westernowy wydźwięk ich kompozycji, wokal często wszystko rujnuje niestety.
Jeśli metal to jest tort, a Slayer to jego wisienka, to ja kurwa nie chcę być na tych urodzinach.
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 2937
Rejestracja: 5 lata temu

DiabelskiDom 5 lata temu

Jak mniemam pijesz do kwestii działu w którym ich umieściłem? Bo w życiu nie określiłbym Agalloch folk metalem ;) Zatem co do działu z lekka umownie ich tu wepchnąłem, bo cóż, do black metalu nijak, do doomu także a jednak Metalowy Kocioł chyba urągałby ich klasie...
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
Gruby Wiór
Tormentor
Posty: 415
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Ziemia Żelaza

Gruby Wiór 5 lata temu

Grupa określana jest jako "Cascadian Black Metal" a ten gatunek z kolei cechuje się odwoływaniem do Dark Folka, naiwnymi patentami produkcyjnymi i ogólną przaśnością w wydźwięku. Mimo wszystko wsadziłbym do Black Metalu, skoro dziwactwa Sigh po roku 2000 są uznawane za BM to czemu nie to? ;)

I walked down to a river, mmmmmmmm
Jeśli metal to jest tort, a Slayer to jego wisienka, to ja kurwa nie chcę być na tych urodzinach.
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 2009
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 5 lata temu

Takie z dupy pretensje, zamiast o muzie, to dyskusja, gdzie kapela ma być. DD umieściłeś tu i niech będzie.

Cieszę się, że było mi dane obejrzeć ich na żywo w Warszawie. To był kameralny, ale niezwykle udany występ. Płyty kapeli, gdy sobie zapodam, to każdorazowo wspaniała podroż. Muzyka pełna emocji i po prostu tego banału, ale idealnie tu pasującego określenia- "klimatu".
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
Awatar użytkownika
Gruby Wiór
Tormentor
Posty: 415
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Ziemia Żelaza

Gruby Wiór 5 lata temu

Waż słowa, tam gdzie ty stwierdzasz że kapela jest spoko i "pełna emocji" tam ja podałem zarys gatunkowy i przedstawiłem kontekst zespołu.
Obecnie są jakieś turbulencje wewnątrz zespołu, oby nie wracali do siebie.
Jeśli metal to jest tort, a Slayer to jego wisienka, to ja kurwa nie chcę być na tych urodzinach.
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 2009
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 5 lata temu

Zważyłem, Z wrażenia nie zasnę.

A na poważnie: ma być w przyszłym roku koncert lidera kapeli w Poznaniu.

http://www.wybiorcza.com/kultura/muzyka ... h-w-polsce
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
Awatar użytkownika
Gruby Wiór
Tormentor
Posty: 415
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Ziemia Żelaza

Gruby Wiór 5 lata temu

Przeczytałem ten bieda-artykuł, zapowiada się to dobrze, jako miłośnik a zarazem hejter wszystkiego co przychodzi zza oceanu to z chęcią sprawdzę, dzięki.
Jeśli metal to jest tort, a Slayer to jego wisienka, to ja kurwa nie chcę być na tych urodzinach.
Awatar użytkownika
Vortex
Tormentor
Posty: 2300
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Strzałkowo

Vortex 5 lata temu

Wielka szkoda, że tak się tam sprawy potoczyły i póki co nowych materiałów rzecz jasna nie uraczymy, ale coś mi mówi, że tu jeszcze comeback będzie miał miejsce.
"Between Shit and Piss we are Born"
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 2009
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 5 lata temu

Sam jestem ciekaw GW, co też muzycznie ta nowa kapela/ projekt (?) przyniesie. Najwyżej poprzestanę na wykupieniu reszty płyt Agalloch, co jeszcze nie mam. ;)
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
Awatar użytkownika
Vortex
Tormentor
Posty: 2300
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Strzałkowo

Vortex 5 lata temu

Miłym zaskoczeniem było, posłuchać Agalloch w radiu Merkury pewnego grudniowego wieczora.
"Between Shit and Piss we are Born"
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 2009
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 4 lata temu

Vortex pisze:Miłym zaskoczeniem było, posłuchać Agalloch w radiu Merkury pewnego grudniowego wieczora.
W radio każda muza brzmi inaczej. ;) Lepiej. ;)
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
IrasArgor
Posty: 58
Rejestracja: 4 lata temu

IrasArgor 4 lata temu

Popełniam posta bo wróciłem do "The Mantle", fantastyczna płyta, w sumie nie tylko ona, do której raz na jakiś czas wracam. Z jednej strony mam dużo sentymentu do tego zespołu z drugiej zaś strony to jest fantastyczna muzyka ze świetnym, skondensowanym ładunkiem emocjonalnym. Nie wiedziałem, że jest projekt byłego lidera zespołu, co więcej wydał on w tym roku płytę, muszę się jej bacznie przyjrzeć.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 14711
Rejestracja: 5 lata temu

yog 3 lata temu

Obrazek
Lecę sobie przez ostatnie dni z dyskografią i jak dla mnie, cały czas - poza ostatnim albumem The Serpent & The Sphere, który jest nie za bardzo wiadomo, po co i o czym - to była kapela niemal doskonała. Tym bardziej się cieszę, że miałem okazję w swoje urodziny zobaczyć ich koncert, który wypadł zacnie, choć niezbyt eterycznie.

Obrazek
Dobra, nie oszukujmy się, Marrow of the Spirit też dużo odstaje od wcześniejszych strzałów, nawet poprzedzającej go EP-ki The White (chyba trzydziesty raz w tym miesiącu słyszę samplowanego Vincenta Price'a). Jest to też przy okazji zdecydowanie najbardziej depresyjny materiał amerykanów, pochłania w swoim świecie deszczu padającego na zaśnieżony park z okładki. Jak wychodził to mi się go nie chciało słuchać, bo to ciężki i bardzo smutny materiał. Z całego albumu zdecydowanie wybija się 17-minutowy kolos - Black Lake Niðstång - wyjebany klimat i chyba każdy, kto słyszał pamięta ten przeszywający, nieludzki krzyk...

Obrazek
Jak wychodził w tym 2006 Ashes Against the Grain, byłem bardzo przyzwyczajony do tego akustycznego niemal, drzewnego posmaku, żywicy, jaką serwował Agalloch na wcześniejszych wydawnictwach, dlatego dość chłodno przyjąłem trzeci album kapeli. Tym razem nie poszli w rzewne kołysanki przy kominku, a bardziej izolację, mróz i drone. Uważam, że to najmocniej inspirowany Godspeed You! Black Emperor krążek Agallocha, ale też i dziś sądzę, że ich najlepszy. Początek tej płyty, ten bezlitosny atak srogiej zamieci na nic nie podejrzewającego słuchacza po prostu kładzie na kolana. Na żywo mieli brzmienie dopasowane idealnie do kawałków z tego albumu. Odwet natury na człowieku, bez przebaczenia. Klimatycznie przytłaczająco, ale te popioły z tytułu jednak szybują na rześkim, mrożącym wietrze.

Obrazek
Dwie intrygujące i kosztujące dziś znaczne pieniądze EP-ki wcześniej, w 2002 roku, wyszło osławione wszem i wobec The Mantle - album tak kochany, jak i znienawidzony, który przyniósł modę na obrazki i okładki z jelonkami, a przy okazji zapewnił temu gatunkowi zwierząt rzesze miłośników. Muzycznie natomiast, przez jednych błędnie uznawany za niesamowicie przełomowy, przez drugich nieco bardziej prawdziwie obarczany winą za przyszły wysyp post-blackowych atmosferycznych popłuczyn dla zapłakanych hipsterów. Nie da się jednak ukryć, że sukces, jaki osiągnął Agalloch tą płytą spopularyzował ogromnie łagodniejsze oblicze blacku, niemal wyprowadzając go na hipsterskie salony - muzyka ta stała się słuchalna i poruszała emocje także osób, które metalu nie słuchają. Mamy tu głównie gitarowe folkujące granie z ogromną ilością akustyków, leśne wokale, drewniana perka i generalnie klimat, jakby muza była tworzona przez kolegów trolla z Arckanum. Tylko wszystko brzmi ślicznie i nie kuje w ucho nic. Perfekcyjny podkład pod sen, gorąco polecam. Warto wspomnieć o szacownym tytule I Am the Wooden Doors, będącym oczywistym nawiązaniem do Emperor.

Obrazek
W 2001 pojawia się EP-encja Of Stone, Wind and Pillor, jedna z najbardziej udanych w ich karierze i kosztująca dziś pewnie swoją wagę w złocie. Wspaniała rycinka z jelonkiem popijającym z leśnego stawu.

Po parze demosów, Agalloch dopełnił materiał na debiutancki album i w 1999 roku, nakładem The End Records ukazał się Pale Folklore, z charakterystycznym drewienkiem na okładce, które na lata zdefiniuje muzykę kapeli (i obok jelonka oczywiście jej postrzeganie). To bardzo udany mariaż black metalu z atmosferycznym zacięciem, ba, wręcz cała uwaga grupy skoncentrowana jest na tworzeniu tylko i wyłącznie atmosfery. Słychać znaczne inspiracje leśno-pogańską sceną skandynawską, ze wskazaniem na Norwegię oczywiście. Dużo wpływów Ulverów, Bak De Syv Fjell i tego typu łagodnej odsłony wymalowanych w pandę mordeczek, które pewnie w większości nawet wiele wspólnego z black metalem dziś nie mają. Fajne, lajtowe granie bez spiny, w sam raz na jesienno-zimowy wieczorek.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
dj zakrystian
Tormentor
Posty: 1277
Rejestracja: 5 lata temu

dj zakrystian 3 lata temu

Opisałeś wszystko bardzo ładnie. Agalloch jest w moim top 10 ulubionych kapel, oczywiście najlepsze The Mantle i Ashes... Zawsze ich klasyfikowano jako black metal, więc na Marrow sporo się tego blacku pojawiło, również bardzo udana płyta. Agalloch to coś do słuchania w samotności w skupieniu, gdzie nigdzie nie trzeba się spieszyć, najlepiej łażąc po dzikich lasach.
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 2937
Rejestracja: 5 lata temu

DiabelskiDom 3 lata temu

"The Serpent and the Sphere" ma ten problem, że tam jest tylko jeden zajebisty numer - "Plateau of the Ages". No i ciężko, przynajmniej mnie odbierać ten album jako całość, jako jeden, klimatyczny numer jak to się robiło z "Ashes Against the Grain" czy z debiutem. Aha, jeszcze "Marrow..." było po drodze, chyba najcięższy gatunkowo materiał zespołu. "Of Stone, Wind and Pillor" chętnie bym przytulił na cedeku, ale z tego co pamiętam cena jest obecnie dość zaporowa :D A sam matex przepyszny.
Panzer Division Nightwish
dj zakrystian
Tormentor
Posty: 1277
Rejestracja: 5 lata temu

dj zakrystian 3 lata temu

Zasadniczo to ja się kompletnie nie znam na muzyce, w ogóle się nie znam na znaniu czegokolwiek, ale Ashes to chyba zmierza od metalo/folkowego grania ku ambientalno/onirycznym wyziewom dzwiękowym w postaci 3 ostatnich, podzielonych na części utworów.
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
pitbull
Master Of Reality
Posty: 202
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Rzeszów

pitbull 2 lata temu

:( Wielka szkoda, że już ich z nami nie ma. Mieli ogromny talent do takiego grania, a tak będą się musieli marnować w innych aktywnościach.
KRZYSZTOF KAROŃ: www.historiasztuki.com.pl www.wiedzaspoleczna.pl kanał www.youtube.com/HISTORIASZTUKI2011 oraz czwartkowe programy z Krzysztofem Karoniem o 19:00 w telewizji wRealu24.pl https://www.youtube.com/channel/UCiwsDg ... Q/featured
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 2009
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 2 lata temu

pitbull pisze:
2 lata temu
:( Wielka szkoda, że już ich z nami nie ma. Mieli ogromny talent do takiego grania, a tak będą się musieli marnować w innych aktywnościach.
Ja się cieszę, że załapałam się na ich koncert w Warszawie. Bo to był zacny wieczór. Projekt lidera Pillorian, debiut znam, jest godny polecenia. Na żywo też super.

Co do Agalloch, to sukcesywnie uzupełniam ich dyskografię. Chyba już jest komplet, koncert na DVD wyszedł, ale jeszcze nie obejrzałem. Jakoś nudzi mnie gapienie się, jak inni się bawią. To jak z filmami porno, wolę uczestniczyć niż obserwować.
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
deathwhore
Tormentor
Posty: 3770
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: bojkot kadry moderatorskiej

deathwhore 2 lata temu

Nagrywasz filmy porno? Nie chcę być niemiły, ale chyba na szczęście nie widziałem Cię w żadnej produkcji.
Nebiros pisze:
2 lata temu
A w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian
dj zakrystian
Tormentor
Posty: 1277
Rejestracja: 5 lata temu

dj zakrystian 2 lata temu

deathwhore pisze:
2 lata temu
Nagrywasz filmy porno? Nie chcę być niemiły, ale chyba na szczęście nie widziałem Cię w żadnej produkcji.
A widzisz bo big star takich filmow jest Ron Jeremy, ani wzrostu ani wygladu a nagrywa chyba do dzis. Legenda, nawet Darski ma z nim fotke, nie wiem czy nie film... nie wiem tez co to ma do tematu Agalloch, ale wielki korzen raczej w cenie w tej branzy.
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 2009
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 2 lata temu

deathwhore pisze:
2 lata temu
Nagrywasz filmy porno? Nie chcę być niemiły, ale chyba na szczęście nie widziałem Cię w żadnej produkcji.
Tylko na własny użytek. :-P

A tekst z filmami to moja nieudolna trawestacja wypowiedzi Maleńczuka nt. pornografii. ;)
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 14711
Rejestracja: 5 lata temu

yog tydzień temu

Z okazji dwudziestolecia, niespełna tydzień temu po raz pierwszy ukazała się reedycja legendarnego w kręgach wąsatych okularników klasyka neofolkowego doomowanka w postaci drogocennej epki o kamieniu, wietrze i pręgierzu, z jelonkiem Dore'a na okładce i coverkiem Sol Invictus. To wszystko w Eisenwald. Jest to remaster z bonus trackiem w postaci 19+ minut Live in Cambridge.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 2009
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot tydzień temu

Słucham go, piękny kawał dobrej muzyki. Szkoda mi tej kapeli. W zamian niewiele dostaliśmy... Projekt lidera milczy.
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 14711
Rejestracja: 5 lata temu

yog tydzień temu

No, niestety, wygląda na to, że się rozmienił Agalloch na drobne, te Pilloriany mnie nie ruszają już za bardzo niestety.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 2009
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot tydzień temu

To zresztą całkowicie inna muza. Mają jakiś tam duch Agalloch, ale nic poza tym. Pozostaną płyty i mały żal, że jeszcze nie wydali paru płyt...
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
Awatar użytkownika
Pogan696
Tormentor
Posty: 562
Rejestracja: 4 lata temu

Pogan696 4 dni temu

Agalloch charakteryzowało się tym, że brzmieniowo waliło amatorką, ale klimat jaki rozsiewała ich muza był nie do podrobienia. Limby, Spadające Śniegi... nie do podrobienia.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 14711
Rejestracja: 5 lata temu

yog 4 dni temu

Agalloch brzmieniowo walił amatorką? W życiu mi to przez myśl nie przeszło. Ich pierwsze płyty brzmią jak drewno, w znaczeniu dosłownym, Ashes Against the Grain jak zamieć. Coś w tym złego?
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Pogan696
Tormentor
Posty: 562
Rejestracja: 4 lata temu

Pogan696 4 dni temu

Może za mocno zaakcentowałem słowo "amatorka", jednak Agalloch miało swoje charakterystyczne brzmienie, który nie wszystkim się podobało. Chociaż ,dzięki tobie @yog mogę cofnąć swoją opinię, definitywnie, bo odpaliłem teraz Ashes Against the Grain i naprawdę jest to dzieło ponadczasowe. Zaraz pewnie poleci Marrow of the Spirit z epokowym Black Lake Niðstång. Uwielbiam.... jak żałuję, że nie byłem na ich koncercie w Polsce... .
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 14711
Rejestracja: 5 lata temu

yog 4 dni temu

Ja byłem, w swoje urodzinki, ale niestety stare kawałki brzmiały, jakby były z Ashes Against the Grain.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 2009
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 4 dni temu

Sam fakt, że brzmienie jest oszczędne i surowe nie czyni z niego amatorskiego...
Akurat ten aspekt w tek kapeli nigdy mi nie "kulał". Tu był idealny konglomerat oszczędnych treści w zimnej oprawie.
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
dj zakrystian
Tormentor
Posty: 1277
Rejestracja: 5 lata temu

dj zakrystian 3 dni temu

Co ja tu czytam😂 Agalloch i amatorka produkcyjna? The Mantle i Ashes brzmią wręcz wzorcowo do dźiś. No chyba, że numery były odpalane z głośniczków od kompa z Jew Tube. Tam jest wręcz wycezylowany każdy szczegół, każde pojedyncze brzdęknięcie struny. Słychać dokładnie kiedy gra akustyk a kiedy to wiosło elektryczne z czystym brzmieniem. Nawet na mp3 w jakości 320 kb/s.
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem

Wróć do „Folk / Pagan / Viking”