Awatar użytkownika
kurz
Tormentor
Posty: 1287
Rejestracja: 2 lata temu

Cabaret Voltaire

kurz 6 dni temu

Z duetu Kraftwerk/Cabaret Voltaire to ci drudzy są Mr. Hyde'em.

Skład:
Richard H. Kirk - flet, klawisze, gitara
Stephen Mallinder - odgłosy paszczowe, śpiew, bas
Chris Watson - radiomagnetofon

Dyskografia podstawowa:
"Mix Up" - 1979 (Rough Trade)
"Live At The YMCA 27.10.79" - 1980 (Rough Trade)
"The Voice Of America" - 1980 (Rough Trade)
"1974-1976" - 1980 (Industrial)
"Red Mecca" - 1981 (Rough Trade)
"Live at the Lyceum" - 1981 (Rough Trade)
"Hai! Live In Japan" - 1982 (Rough Trade)
"Live in Sheffield - Benefit for Solidarity" - 1982 (Solid)
"Johnny YesNo" - 1983 (Doublevision)
"Crackdown" - 1983 (Some Bizarre/Virgin)
"Micro-Phonies" - 1984 (Some Bizarre/Virgin)
"The Covenant, the Sword and the Arm of the Lord" - 1985 (Some Bizarre/Virgin)
"Code" - 1987 (EMI)
"Groovy, Laidback and Nasty" - 1990 (EMI)
"Body and Soul" - 1991 (Le Disques du Crépuscule)
"Technology: Western Re-Works" - 1992 (Virgin)
"Plasticity" - 1992 (Plastex)
"International Language" - 1993 (Plastex)
"The Conversation" - 1994 (Instinct/Appollo)
"Shadow of Fear" - 2020 (Mute Records)

Plus wszelakie kompilacje, ep-ki, itp.

Ulubione wypusty:
Voice of America
2x45
Crackdown
Micro-Phonies
Shadow of Fear



Awatar użytkownika
pit
Tormentor
Posty: 3944
Rejestracja: 4 lata temu

pit 6 dni temu

kurz pisze:
6 dni temu
Ulubione wypusty:

Voice of America
2x45
Crackdown
Micro-Phonies
Shadow of Fear
Zgodzę się. Red Mecca jest przereklamowana.

Kiedyś, gdzieś tam John Balance stwierdził, że Cabaret Voltaire to w sumie The Seeds z elektroniką. Powiedział to jako komplement, ale też jako odróżnienie ich od "industrialnego industrialu". ;) W sumie miał rację, nagrali nawet cover The Seeds.
Awatar użytkownika
Pioniere
Moderator globalny
Posty: 3200
Rejestracja: 5 lata temu

Pioniere 6 dni temu

Choć słuchałem kilku innych i się podobały, jakoś tak się złożyło, że w nic ponad Mix Up się nie zaopatrzyłem do dziś.
Awatar użytkownika
kurz
Tormentor
Posty: 1287
Rejestracja: 2 lata temu

kurz 5 dni temu

Ciekawe ciekawe z tym nieindustrialnym industrialem, coś w tym jest, chociaż początki początków, te wszystkie zgrzyty, szumy wszelakie, jakieś dziwaczne odgłosy to takie bardzo miejskie, fabryczne, no ale później to już jak dla mnie cudeńka w większości. Piękny rozwój, a taki The Crackdown, jak ktoś poznał, to może darować sobie Depeche Mode, na tym albumie po prostu jest wszystko lepiej i w dodatku skondensowane w 40-u minutach; klasyka mrocznego, bujającego dance.

Ostatnia płyta, nagrana samodzielnie przez Kirka jest też zajebista, niedawno zamówiona, dołączy do kilku dumnych placuszków na półce.

Wróć do „Industrial / Ambient / Electronic”