yog pisze: 6 lat temu Uważanie Seasons in the Abyss za lepszą od South of Heaven istotnie nie da się wytłumaczyć inaczej, niż kindermetalstwem
Ale bym Ci kurwa buty obsikał.
A ja nasrał do pojemniczka z żelem do włosów.album dłużył mi się tak samo jak te stare (...) , Mastery, Necrophagia
Ja dałem radę przesłuchać ale po kończącym album outro głęboko odetchnąłem, że to już koniec. Ja wiem, że oni już nic więcej nie nagrają więc wpakowali wszystko na album ewentualnie jakieś dwa odrzuty posmarują na jakiejś EP'ce ale innych Live bo przecież kasa wtedy będzie się zgadzać dopiero.
HahahahahRyszard pisze: 7 lat temu Nie lubię wokali, zawsze widzę w myślach jakiegoś zapijaczonego gościa który nie dość że coś bełkocze, to jeszcze się potyka w trakcie bełkotania. Śmiesznie też słuchać tych wartych lat 80tych tekstów, jakby stary koń Nie potrafił się wysilić.
Wsłuchaj się dobrze a się okaże, że jednak tych riffów nie jest jak piszesz od zajebania tylko kilka, kilkanaście, które od połowy płyty zaczynają się powtarzać. Właśnie wtedy zaczyna się monotonia. Wystarczyło wpakować na płytę o 3-4 kawałki mniej i byłby klasyk po latach a tak mamy emeryta, który szykuje się do okrążenia stadionu a sił starcza mu raptem do połowy okrążenia.yog pisze: 7 lat temu Jak komuś jebie ten Possessed monotonią, to ja nie wiem, czego on w metalu szuka, bo chyba nie riffów. Tych jest, dość soczystych - pozwolę sobie nadmienić, na tej płycie od zajebania.
Pewnie jakieś 1000 szt pójdzie przy dobrych wiatrach w co wątpię. Kolejnej płyty nie będzie i tego też jestem pewien.
Zgadza się tylko album Kreatury jest właśnie o prawie 20 min krótszy i dlatego jest takim konkretnym strzałem.yog pisze: Wiesz, i na Pleasure to Kill się riffy powtarzają![]()
Japierdole! w temacie Death Metalowym z @yogim się zgadzamyog pisze: 7 lat temu Jak komuś jebie ten Possessed monotonią, to ja nie wiem, czego on w metalu szuka, bo chyba nie riffów. Tych jest, dość soczystych - pozwolę sobie nadmienić, na tej płycie od zajebania. Wręcz przytłaczająco te 54 minuty wypadają w stosunku do innych kapel grających wszelakie thrashe czy deathy. Nie oszukujmy się też, nie jest to jakiś ciężki death metal, a raczej coś na granicy thrashu, deathu i heavy metalu, co równie dobrze może podejść tak dawnym fanom, jak i dzieciakom słuchającym głównie wypustów marek w stylu Nuclear Blastu właśnie.
Jak na długość albumu przelatuje dość natychmiastowo, bo dużo tu zmian tempa, chwytliwych cytacików z horroru wstawionych w teksty i tak dalej. Wokale też na plus.
Bardzo udany powrót, który mi z jakiegoś powodu tegoroczny Mystifier przypomina. Może dlatego, że oba jadą na wokalach, pierdylionie riffów i tak zwanej atmosferze horroru.
HahahahahRyszard pisze: 7 lat temu Nie lubię wokali, zawsze widzę w myślach jakiegoś zapijaczonego gościa który nie dość że coś bełkocze, to jeszcze się potyka w trakcie bełkotania. Śmiesznie też słuchać tych wartych lat 80tych tekstów, jakby stary koń Nie potrafił się wysilić.
yog pisze: 6 lat temu Uważanie Seasons in the Abyss za lepszą od South of Heaven istotnie nie da się wytłumaczyć inaczej, niż kindermetalstwem
Nie no @yog ty wierzysz w te listy bestsellerów, poważnie ?yog pisze: 7 lat temu No nie wiem stary, lista bestsellerów amazon.com w kategorii muzyka tak się aktualnie prezentuje:
Kiedyś nawet debiut Master czy Abomination to był death metal więc ten Possessed też może być choć wiadomo, że to bardziej taki brutalniejszy thrash.Czit pisze: Japierdole! w temacie Death Metalowym z @yogim się zgadzam
Co do ciężaru to fakt, że album jest bardzo lajtowy. Nowa płyta Protectora, którą tu porównywał @Pioniere ma chyba większe jebnięcie niż nowy Possessed, ale to Amerykanie moim zdaniem kompozycyjnie i riffami pozamiatali.
Przypuszczam, że po raz pierwszy od jakiegoś 2016 roku
Gadamy sobie o płytkach z muzyką.... Broń Domu. Broń Domu. O co ty walczysz Jogi?Jak komuś jebie ten Possessed monotonią, to ja nie wiem, czego on w metalu szuka,
yog pisze: 6 lat temu Uważanie Seasons in the Abyss za lepszą od South of Heaven istotnie nie da się wytłumaczyć inaczej, niż kindermetalstwem
Ja bym nawet zaryzykował stwierdzenie, że niektóre riffy z Revelations of Oblivion biją te z debiutu. To, co gitary wygrywają w Abandoned, Shadowcult czy No More Room in Hell, to czysta poezja. A riffy na Seven Churches w większości są proste, ale też właśnie w tej prostocie tkwi ich siła.Vortex pisze: 6 lat temu Owszem nie ma tutaj jakichś wyszukanych riffów ale jest thrashowe łojenie w oldschoolowym stylu że aż miło.
Ryszard pisze: 7 lat temu Trochę za dużo wina, przystojny kolega w koszulce Dissection, At the Gates z dyktafonu... I zaraz pedałują się tekie satany w parku na ławce, za ręce się trzymają... Teczowy Black Metal hahahaha


Ja pierdolę, ten temat się nigdy nie skończy na naszym forumSevenSevenn pisze: 6 lat temu Ktoś na tym forum pisał, że w 80's zespoły z satanistyczną otoczką były nazywane black metalem.
Stąd właśnie to pytanie.
