Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 3720
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Opole

9th Entity

Hajasz 3 lata temu

Obrazek

Obrazek

9th Entity to pochodząca z Chile death metalowa załoga, która zapewne usłyszała ostatni album Amon Amarth i posrała się na rzadko od tego syfu.

Efektem tego było wydanie debiutanckiego albumu Wraiths of the Serpent's Throne, na którym chłopaki rżną amonowski death metal ale z okresu tak od Fate Of Norns do najlepszej Z Odynem Po Naszej Stronie. Sam zespól istnieje od 2005 roku a ich cała dyskografia oprócz rzeczonego albumu to jeszcze EP'ka z 2009 roku. No cóż okazuje się, że nawet w dalekim Chile potrafią nagrać zajebisty album, który wykosił wszystkie te ostatnie popłuczyny od brodatych celebrytów z Amon Amarth. Na debiucie 9th Entity jest to czego nie ma u Amonów czyli ciężka jazda, świetny wokal, czarne melodie.

Jedyny minus to czas albumu bo 50 min można było jeszcze opierdolić z dwóch może trzech cienkich tracków i byłby album petarda.

Dyskografia:
2009 - Diabolical Enticement of Blood and Lust [EP]
2018 - Wraiths of the Serpent's Throne



Skład:
Rodrigo Ocampo - Bass Silentium CH
Andrés González - Drums Nar Mattaru, Nightmares of the Souls, Silentium CH, ex-Dominus, ex-Anima Inmortalis, ex-Dominus Xul, ex-Thornafire
Francisco Ormeño - Guitars ex-Denying Nazarene
jorge ormeño - Guitars Silentium CH
Anthorn - Vocals, Lyrics ex-Thornafire
▼ Byli muzycy
Luis Caro - Bass ex-Entrospect, ex-Turbulence
Rodrigo Plaza - Bass ex-Anima Inmortalis, ex-Nightmares of the Souls
Francisco Gutiérrez - Guitars (?-2011) Bleed, Cadaveric, Professed, ex-Vastator, ex-Misery
Victor Contreras - Guitars Hellfire, ex-Necrosis, ex-Anima Inmortalis, ex-Cerberus
Víctor Mac-Namara - Guitars, Synths Thornafire, ex-Cerberus, ex-Homicide, ex-Ritual
MA: https://www.metal-archives.com/bands/9t ... 3540287770
BC: https://ten-cairecords.bandcamp.com/music
GRINDCORE FOR LIFE

Tagi:
Awatar użytkownika
Nucleator
Moderator globalny
Posty: 1655
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: LIPSK

Nucleator 3 lata temu

Posłuchałem wczoraj jakoś w nocy dwa razy i niestety nic z tego nie pamiętam. Wręcz przeciwnie, większość albumu jest nudna i monotonna. Myślałem, że może wyrosłem z tej stylistyki i to dlatego, ale zapuściłem Fate of Norns i zaraz zachciało mi się miodu pitnego. Z tymi czarnymi melodiami toteż nie tak do końca, bo zdarzają się partie ocierające się niemal o power metal. No i 50 minut to jednak za długo jak na death metalowy album, co tylko wzmaga monotonię płynącą z krążka. Do posłuchania i zapomnienia.
Ryszard pisze:
2 lata temu
Trochę za dużo wina, przystojny kolega w koszulce Dissection, At the Gates z dyktafonu... I zaraz pedałują się tekie satany w parku na ławce, za ręce się trzymają... Teczowy Black Metal hahahaha

Wróć do „Death Metal”