Awatar użytkownika
Epoxx
Tormentor
Posty: 687
Rejestracja: 3 lata temu

Temple Nightside

Epoxx 3 lata temu

Obrazek

Obrazek

Temple Nightside to ekipa z Australii działająca od 2010 roku na swoim koncie mają 2 pełniaki 3 splity i demko. W 2016 roku nakładem Iron Bonehead wydali album The Hecatomb.

Granie podobne do Grave Miasma, Void Meditation Cult, a jak podaje MA to najbardziej do Irkallian Oracle lecz tego zespołu nie znam, a fanom 2 wcześniejszych może się spodobać. Ja tam więcej podobieństwa do VMC słyszałem, a szczególnie jeżeli chodzi o warstwę wokalną.

Skład:
V. Kusabs - Bass Sinistrous Diabolus, Terror Oath, Vassafor, Blasphemy (live), ex-Diocletian, ex-Ulcerate, ex-Pseudogod (live), ex-Graymalkin, ex-Canis, ex-Spine (Nzl), ex-The Chills (live)
Mordance - Drums Paroxysmal Descent, Vesicant, ex-Misanthropia, ex-Ill Omen (live), ex-Mongrel's Cross (live)
BR - Guitars Grave Upheaval
IV - Guitars, Bass, Vocals, Keyboards Funerary Torch, Ill Omen, ex-Austere, ex-Baratheon, ex-Funeral Mourning, ex-Perdition Oracle, ex-Nazxul, ex-Pestilential Shadows, ex-Paroxysmal Descent (live), ex-Battalion (live)
▼ Byli muzycy
Basilysk - Drums Crone, Damarill, Horrisonous, Illimitable Dolor, Nazxul, Pestilential Shadows, The Slow Death, Rookwood, ex-Backyard Mortuary, ex-Autokannon
▼ Muzycy koncertowi
V. Kusabs - Bass Sinistrous Diabolus, Terror Oath, Vassafor, Blasphemy (live), ex-Diocletian, ex-Ulcerate, ex-Pseudogod (live), ex-Graymalkin, ex-Canis, ex-Spine (Nzl), ex-The Chills (live)


Dyskografia:
2011 - Prophecies of Malevolence [demo]
2012 - Cogitating Vacuous [split]
2013 - Condemnation
2015 - Ritualistic Death Metal Necromancy [boxed set]
2015 - Call of the Maelstrom [split]
2016 - The Hecatomb
2016 - Ancient Meat Revived - A Tribute to Cold Meat Industry [split]
2018 - Recondemnation



MA: https://www.metal-archives.com/bands/Te ... 3540328794
BC: https://templenightside.bandcamp.com/music
if you can find it on the internet, it's not underground.

Tagi:
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12513
Rejestracja: 3 lata temu

yog 2 lata temu

Obrazek

Na Never Surrender feście czyli 1 listopada nastąpi premiera Recondemnation. Pierwszy track prezentuje się następująco:

Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Wędrowycz
Administrator
Posty: 4666
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Warszawa

Wędrowycz 2 lata temu

Dotąd znam tylko dwa materiały tj. split z Vassafor "Call Of The Maelstrom" i pełniaka "The Hecatomb", który wysoko plasował się na mojej liście podsumowań roku 2016. Soczysta porcja gruzu, będącego moim skromnym zdaniem idealnym konglomeratem black metalu, death metalu i war metalu. Moim skromnym zdaniem jedna z najciekawszych kapel z Australii.

Nowy wałek też bardzo mi przypasował, więc chętnie sprawdzę nadchodzący materiał.
Odium Humani Generis
Endymion
Master Of Reality
Posty: 296
Rejestracja: 3 lata temu

Endymion 2 lata temu

Słyszałem tylko pełniaka The Hecatomb i jest to naprwdę mocna sprawa. Ta płyta po prostu gniecie, robi ze słuchacza krwawy naleśnik na posadzce. Kurewsko zły i ciężki album. Dziwne, że Wędrowycz nie wspomniał o doom metalu, bo ten też wyraźnie słychać z muzyki australijskiego zespołu.
Awatar użytkownika
Pioniere
Moderator globalny
Posty: 2548
Rejestracja: 3 lata temu

Pioniere 2 lata temu

Endymion pisze:
2 lata temu
Słyszałem tylko pełniaka The Hecatomb i jest to naprwdę mocna sprawa. Ta płyta po prostu gniecie, robi ze słuchacza krwawy naleśnik na posadzce. Kurewsko zły i ciężki album. Dziwne, że Wędrowycz nie wspomniał o doom metalu, bo ten też wyraźnie słychać z muzyki australijskiego zespołu.
Dokładnie to dzięki udziałowi w tym konglomeracie muzycznym Doom Metalu oraz Sludge jest on aż tak bardzo miażdżący.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12513
Rejestracja: 3 lata temu

yog 2 lata temu

Btw te Recondemnation to jest chyba re-recorded debiut, na ile rozumiem. Ale się nie znam, tylko Hekatombę słyszałem (i pewnie jakieś splity, ale tych zwykle nie pamiętam :P)
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Wędrowycz
Administrator
Posty: 4666
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Warszawa

Wędrowycz 2 lata temu

No racja, o tym gatunku nie wspomniałem ;) a faktycznie zwolnienia i walce rodem z doom metalu. "The Hecatomb" wjeżdża czołgiem i powoli, ale skutecznie gniecie wszystko na swojej drodze. Sludge, to nie moje klimaty i się na tym gatunku nie znam, zresztą nie słyszałem, żeby ktoś o wpływach tego gatunku na zespół czy wspomniany album wspominał.
Odium Humani Generis
Awatar użytkownika
Metalized
Tormentor
Posty: 414
Rejestracja: 2 lata temu

Metalized 2 lata temu

Na bieżąco w miarę jestem z Temple Nightside i regularnie wracam. Dobre toto. Debiut już mam niby to srednio potrzebne to nowe, posłucha sie i porówna co tam ponazmieniali :D
Awatar użytkownika
Astral
Master Of Reality
Posty: 284
Rejestracja: 2 lata temu

Astral rok temu

No ja też miałem ponarzekać, że Recondemnation to nic innego jak odgrzany kotlet, ale Temple Nightside dokonało tego tak dobrze, że byłoby to malkontenctwo na szybko. Słychać, że jest to nagrane inaczej niż na debiucie, a przy tym to dalej ten sam brud, smród i stęchlizna.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12513
Rejestracja: 3 lata temu

yog rok temu

Zapodałem sobie po raz pierwszy w życiu Condemnation, po czym Recondemnation, w ramach porównania. I tak czysto na papierze różnica jest taka, że wyjebano 4 i przedostatni kawałek (dwie komunie, takie ichnie interludia), zamiast nich - w ramach bonusu - arcyhit Life Eternajał na zwieńczenie.

Obrazek
Ja szczerze powiem, że miałem dobre chęci, że - o! - mi podejdzie to granie, ale to Condemnation, to mnie wynudziło sromotnie. Granie jak każdy inny black/death z tamtych rewirów, ja bym to nazywał najchętniej Dark Souls Metal. Znaczy zawsze i wszędzie pieczara jebitna będzie. Świątynia jakaś ewentualnie, grobowiec, nieważne. Ogromne, podziemne przestrzenie sypiącego się sklepienia wspomnianej jaskini czy budyneczku pamiętającego pewnie czasy mitycznych tytanów, bo i dawni budowniczowie nie byliby w stanie skonstruować pomieszczeń o takich rozmiarach. Jak już mamy to echo, rezonujące na tysiącletnich warstwach martwej tkanki, skruszałych resztkach płaskorzeźb czy innych stalaktytów, to dochodzi jeszcze przedwieczny pomruk, pogrążonego w letargu, skrytego gdzieś w trzewiach tejże konstrukcji zła wcielonego, w postaci gargantuicznej kreatury. Zlewa się to wszystko w jedno do oporu, prędko miałem dość. Wrażenie, że słyszałem to samo wiele razy nie mogło mnie opuścić.

Obrazek
Z tym większą rezerwą podchodziłem do nagranej na nowo wersji, Recondemnation. Okazało się jednak, że brzmi to całkowicie inaczej, dalej jest pradawne echo, ale z łatwością można rozróżnić wszelkie nutki, jest jakoś bardziej przebojowo, może dzięki podbiciu basów i wysuniętej w przód perkusji? Slayerowsko-blasfemiczne solówki idzie zauważyć, nie są bezkształtną masą wtopioną w tło. Brzmi to duuuużo bardziej jak death metal dla zwykłego zjadacza chleba, niż debiut, zamiast którego można by włożyć do odtwarzacza dowolną płytę Impetuous Ritual i nie zauważyć różnicy. No, może przy jedynce i trójce rytualistów tak szybko by się nie umierało z nudów jednak. W każdym razie muszę przyznać, że w tym przypadku - nagranie materiału na nowo zadziałało na zdecydowany plus, w moich oczach.

Tak to widzę, ale wiadomo - ja się na takiej muzyce nie znam, nie wyznaję, ot sobie czasem w ramach wypróbowania posłucham, aby nie wyjść z wprawy w krytykanctwie. W każdym razie, nawet sobie zaraz włączyłem drugi raz to Recondemnation, czego bym się zupełnie w jakiejś połowie pierwotnej wersji, 2 godziny temu, nie spodziewał. Zacna sekcja rytmiczna mi się najbardziej rzuca w ucho.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Canidia
Fallen Angel Of Doom
Posty: 363
Rejestracja: rok temu
Lokalizacja: Warszawa

Canidia 9 mies. temu

Dla mnie to kawał dobrej Australii na wysokim poziomie. Szczególnie podoba mi się The Hecatomb, gdzie atmosfera jest ciężka, mroczna i przytłaczająca. Nie ma tu ani trochę nudy - stosunkowo szybkie i energiczne bębny stanowią zgraną parę z leniwym basem.
yog pisze:
rok temu
Jebać wasze zdanie w takim razie.
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 2348
Rejestracja: 3 lata temu

DiabelskiDom 8 mies. temu

Po raz kolejny wróciłem do The Hecatomb, czyli kwintesencji wysokojakościowych kamieni sypiących się ze stropu na głowę. Już od samego otwieracza dostajemy walcowatym, poczerniałym, death/doomującym metalem śmierci z obłożonym pogłosem warkotliwym wokalem. Duchota straszna a wszechobecna atmosfera przesyconego śmiercią pustkowia wręcz dotyka nas paluchami wysuwającymi się z kolumn, ale jest w tym coś magicznego, coś, co daje ewidentną satysfakcję z obcowania z takim pełnym grozy monumentem. Tak właśnie, monument to słówko idealnie obrazujące całość tego materiału.

Przy okazji polecę też Ill Omen, czyli drugi zespół lidera Temple Nightside o którym nawet założyłem temat. Jak komuś mało wrażeń dostarczanych przez bohaterów wątku, to śmiało może zejść jeszcze głębiej. Zapraszam serdecznie ;)
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
Epoxx
Tormentor
Posty: 687
Rejestracja: 3 lata temu

Epoxx 4 mies. temu

Nowy album się szykuje.

Obrazek
if you can find it on the internet, it's not underground.
GHC
Posty: 27
Rejestracja: 3 lata temu

GHC 4 mies. temu

Coś już posłuchać można.

deathwhore
Tormentor
Posty: 3262
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: bojkot kadry moderatorskiej

deathwhore 4 mies. temu

Nowego nie sluchałem, ale The Hecatomb to nuda w chuj, więc jakoś mi nie śpieszno.
Nebiros pisze:
9 mies. temu
A w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian
GHC
Posty: 27
Rejestracja: 3 lata temu

GHC miesiąc temu

Całość



CD/LP dostępne w Iron Bonehead więc pewnie za jakiś czas w Fallen Temple ;)
Awatar użytkownika
Nucleator
Moderator globalny
Posty: 1552
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: ŁDZ/Bełchatów

Nucleator 3 tyg. temu

Myślę, że śmiało mogę już wpisać sobie nowe Temple Nightside na listę najlepszych rzeczy, jakie dane mi było w tym roku słyszeć. Sama muzyka to kontynuacja drogi obranej na poprzednich dokonaniach zespołu. Co wyróżnia w mojej opinii ekipę z Australii na tle innych grup grających podobnie, to to, że nie poprzestaje na samym budowaniu mrocznej i dusznej zarazem aury, ale także dba o to, by było to po prostu świetne kompozycje, które nie będą się przeistaczać w bezpłciową magmę. Dowodzi tego już otwierający numer, który z kakofonicznej melodii przeradza się w iście śmiercionośny walec. Albo ponad 9-minutowe Damnation, które jak dla mnie śmiało mogłoby uchodzić za soundtrack do jakiegoś filmu o duszach skazanych na wieczne męki i potępienie w piekielnych kazamatach. Bo ilekroć go słucham, czuję się, jakby bliżej nieokreślone demony mnie nawiedzały, a ochota do życia szybko mnie upuszcza...

Zgadza się, pierwiastek diabelski zaklęty w najnowszym albumie jest nader silny, więc nie jest pozycja, którą poleciłbym "owieczkom Jezusa Chrystusa". Natomiast całej reszcie polecam, bo to istna krynica mrocznego jak rodzyny z odbytu Lucyfera, ociekającego smołą barbarzyńskiego black/death metalu.
Ryszard pisze:
rok temu
Trochę za dużo wina, przystojny kolega w koszulce Dissection, At the Gates z dyktafonu... I zaraz pedałują się tekie satany w parku na ławce, za ręce się trzymają... Teczowy Black Metal hahahaha

Wróć do „Death Metal”