Nie, zarzucasz konkretnej osobie, że nie ma pojęcia czym jest sztuka a czym jest kicz. Więc jeżeli jesteś na tyle kompetentny, żeby stwierdzić, że ktoś nie ma pojęcia, to znaczy, że sam takie pojęcie mieć musisz.
Kilka znajomych małolatów i małolatek w tym roku kończy ASP. W żaden sposób nie ratuje ich poczucia estetyki.
Nebiros pisze: 6 lat temuA w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian
uprawiacie straszne pierdololo Jak ze wszystkim - odczucie kiczowatości jest subiektywne - to co dla jednych jest kiczem dla innych może być sztuką wyższą i artystycznym katharsis
Okładka byle jaka, na odwal. Jest, bo jest. Wiele motywów szkaradnie połączonych w całość. Wszystko w jednym i nic — anioł śmierci i mesjasz, trwoga wojny, zagłada społeczeństwa, upadek wiary oraz niezrozumiały mi do końca wspólny motyw lwa, byka i orła (kruka?). Totalny eklektyczny kicz, nieprzedawniający nic sensownego. Oby muza była dobra, bo okładkę już spisałem na straty — lepiej jakby nic nań nie dali, oprócz logo i tytułu albumu.
Nie rozumiem tego nagłego skumulowanego narzekania na cover nadchodzącej płyty. Obrazek z Decision Day nie był słabawym bohomazem? No właśnie, natomiast okładka z Genesis XIX jest nawet w miarę znośna, tylko logo jest IMO źle umiejscowione. Bardziej martwiłbym się o to, czy Sodom jeszcze stać na konkretne wydawnictwo, bo ostatnie rzeczy wychodzące pod jego szyldem były właśnie jak ten malunek z tegorocznego longplaya. Czyli raptem znośne.
Ryszard pisze: 7 lat temu
Trochę za dużo wina, przystojny kolega w koszulce Dissection, At the Gates z dyktafonu... I zaraz pedałują się tekie satany w parku na ławce, za ręce się trzymają... Teczowy Black Metal hahahaha
Postanowiłem się zalogować tylko dlatego, żeby coś od siebie dodać o Sodomie. Dwie ostatnie EP-ki całkiem okej, raz na jakiś czas do nich wracam, choć prawda jest taka że starych wydawnictw zespołu nie przebijają.
Co do okładki najnowszej płyty: paskudna, w cholerę kiczowata. Podoba mi się nawiązanie do klasycznych płyt w postaci Knarrenheinza ubranego jak za czasów Persecution Mania / Agent Orange, ale wykonanie kiepskie. Te 30 lat temu okładki miały prawo być kiczowate, obecnie niestety to kompletnie nie przechodzi. Można było zrobić nawiązanie do starych płyt we współczesnym stylu kierując się brudnymi, surowymi okładkami z EP-ek. Na pewno nie byłoby tego niesmaku.
Co do ostatnich dwóch singli: Sodom & Gomorrah wypada słabo, na pewno zaniży poziom płyty, a szkoda. Dwa przesłuchania i koniec. Indoctrination to już kompletnie odmienna para kaloszy, zajebiście mi się spodobał. Singiel mało Sodomowy, czuć tylko ten punkowy sznyt z czasów Agent Orange; stylistycznie bardzo mi przypomina stare dobre Coma of Souls.
No byłem ciekawy, jak na Toma Angelrippera i jego wenę twórczą podziałał powrót do zespołu wiosłowego Franka Blackfire'a i wymiana ludzi odpowiadających za instrumenty sekcji rytmicznej. Jednocześnie podchodziłem do najnowszego albumu z rezerwą, bo ostatnie Decision Day było po prostu beznadziejne, więc obawy o to, że Sodom podzieli los kolegów z Kreatora były jak najbardziej zrozumiałe. Na całe jednak szczęście minęli się oni ze swoimi czarnymi scenariuszami niczym Dobromir Sośnierz ze stoiskami z szamponami do włosów. Bo Genesis XIX to co najmniej udany list miłosny do fanów płyt z lat 1987-1995.
Przede wszystkim warto zauważyć, że w końcu do Sodom wróciła werwa i żywotność. Dobitnym tego potwierdzeniem jest poprzedzone krótkim intrem Sodom & Gomorrah, które młodszym słuchaczom thrashu może przywodzić skojarzenia z Toxic Holocaust. W uszy rzucają się od razu wokalizy Toma - koleś jest w świetnej formie, a jego partie cuchną na milę oldskulem (i miejscami Tomem Arayą). No właśnie, ten duch starszych nagrań jest na tej płycie niemal wszechobecny, co mi bardzo pasuje. Euthanasia to piosenka, która śmiałoby mogła się znaleźć na takim Get What You Deserve, rozbudowany utwór tytułowy ze świetnym, posępnym wstępem przywołuje chłodną atmosferę, która biła od Persecution Mania - nawet to wyciszenie w środku poprzedzające szybkostrzelną solówkę może skojarzyć się z Nuclear Winter. Rozpoczynający się kanonadą blastów niemieckojęzyczne Nicht mehr mein Land, ciężki i wolny, pasowałby na Tapping the Vein - na uwagę prócz świetnego riffu zasługuje bardzo interesujący tekst, który jest pewnego rodzaju oświadczeniem Angelrippera. Są tu fani Better Off Dead? Proszę bardzo, oto The Harpooner. Jest też punkowe Indoctrination, którego riff jednak mocno zajeżdżał mi utworem Gas Chamber młodziaków z Hexen.
Są co prawda momenty, które nie do końca mi pasują, jak na przykład zanadto długie Waldo & Pigpen czy rozmemłane Dehumanized. Nikną one jednak przy pozostałej reszcie materiału, który co tu się rozwodzić, jest bardzo dobry. Na dodatek zamiast wszechobecnego w ostatnich thrash metalowych płytach plastiku mamy tu szorstkie brzmienie, dzięki któremu kompozycje orają nasze uszy niczym drut kolczasty. Genesis XIX to płyta po prostu fantastisch.
Ryszard pisze: 7 lat temu
Trochę za dużo wina, przystojny kolega w koszulce Dissection, At the Gates z dyktafonu... I zaraz pedałują się tekie satany w parku na ławce, za ręce się trzymają... Teczowy Black Metal hahahaha
Bardzo dobry album. Co ciekawe, podczas słuchania doszedłem do wniosku, że niektóre kawałki śmiało mogłyby się znaleźć na płytach Slayera - Tom niekiedy śpiewa niemal identycznie jak Araya. Na papierze album długi, ale podczas słuchania tego nie sposób odnotować. Jedna z lepszych rzeczy w tegorocznym thrashu.
Vortex5 lat temu
Tormentor
Posty: 3398
Rejestracja:9 lat temu
Lokalizacja: Strzałkowo
Vortex
Fantastich sodomische muzieken. Dobra płyta, ale nic nadzwyczajnego. Nie szarpie to moich emocji specjalnie, na szczęście ciężko też się do czegoś doczepić.
"Between Shit and Piss we are Born"
deathwhore5 lat temu
Tormentor
Posty: 4680
Rejestracja:9 lat temu
Lokalizacja: bojkot kadry moderatorskiej
deathwhore
Spokojnie mogłoby wyjść zamiast płyt od "Sodom" w górę.
Nebiros pisze: 6 lat temuA w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian
Bardzo dobry album słychać slayera z ostatnich płyt w tym również wokal przypomina mi Arayę w niektórych momentach. Odzywają się echa pierwszych płyt Sodom solówki przednie jak przystało na ,, Black fire -a" chociaż na razie ostatni Assasin jak dla mnie wyżej może to ulec zmianie po większej ilości przesłuchań!!!
Weterani niemieckiego thrash metalu zapowiadają mini-album, którego premiera przewidziana jest na 20 sierpnia tego roku. Krążek nosi tytuł “Bombenhagel”, a za jego wydanie odpowiedzialne jest Steamhammer. Album będzie dostępny na CD, winylu i MP3, zaś przedsprzedaż rozpocznie się już 21 maja.
No może jeden numer będzie na niej nowy. Tytułowy to stary szlagier grupy, drugi zdaje się być coverem Motorhead i tylko zamykający z niczym innym mi się nie kojarzy.
Zsamot pisze: 4 lata temu
Za krótki materiał, bym to rozważał w kategoriach zakupu.
Za to zasłuchuję się ostatnim albumie i mogę rzec, że jest to naprawdę udana płyta. I nie rozumiem narzekań.
Ostatni album wgniata w glebę, ostatnio rozkoszuję się słuchając niemieckiego thrashu. Pokuszę się o stwierdzenie jedna z najlepszych w ich dyskografii!!!
Vortex4 lata temu
Tormentor
Posty: 3398
Rejestracja:9 lat temu
Lokalizacja: Strzałkowo
Vortex
Tak, ta epka tylko to potwierdza. Jest świeżość, pazur no i ta Sodomowska moc!
Ta nowa epka bardzo smaczna. Sodom dalej pokazuje, że daje radę. Tyle lat na scenie i nie zamulać buły, to trzeba umieć. Tym bardziej, że przecież thrash metal jest mocno energiczną muzyką. Krótko i bardzo treściwie. Kondycja zajebista, więc można być spokojnym o kolejny pełniak.
Sodom też lewaki, dobrze że nie słuchałem nigdy. Wysypali się z tego fińskiego Festu, bo jak to tak grać razem z Nokturnal Mortum. Bezpieczni metalowcy się zesrali, w odpowiedzi zesrał się menago i fruuu, Sodom nie zagra na Steel Feście.
Dum bibo piwo, stat mihi kolano krzywo.
yog4 lata temu
Tormentor
Posty: 18206
Rejestracja:9 lat temu
yog
No przecież oczywiste, wszystkie niemieckie thrashowce to lewaki jeden z drugim. Kreator to coś tam się chyba sapał do Morbid Angel dawno temu na wspólnej trasie z Paradise Lost za jakieś wypowiedzi Vincenta jak to on.
Ale samo Sodom dziwny post miało na ten temat, po przeczytaniu wyniosłem z niego, że oni się wcale nie wycofują, bo to nie pierwsze protesty przed ich gigami, ale że są pro-democracy itp. Nie wiem, dla mnie właśnie nie problem, że tu se napierdala Satanic Warmaster co się dziwi, że ktoś może uważać jego label za NSBMowy, a tutaj se napierdala lewacki Sodom seta hitów z In the Sign of Evil i Obsessed. By. Cruelty. Cruelty.
Swoją drogą, kolesie mają na debiutanckiej epce wizerunek diabła jako jokera z gwiazdą Dawida i czarcim kopytem.
Ładniejszą fotkę Wam kiedyś cyknę.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Dostępna będzie w trzech różnych formatach: jako 4 winylowy deluxe box set, zawierający między innymi zremasterowany na nowo album oraz nagrania na żywo, dwa dodatkowe winyle bootlegowe zawierające nigdy niewydane nagrania na żywo (pochodzące z koncertów w Niemczech, Tajlandii i Japonii), nośnik USB w kształcie karabinu, który zawiera wszystkie utwory z albumu, wisiorek Sodom w stylu wojskowych nieśmiertelników, plakat z grafiką okładkową oraz 44 stronicowa książeczka okładkowa ze zdjęciami i tekstami od Toma Angelrippera.
Szajtan pisze: 4 lata temu
Reedycja M-16 w dwudziestą rocznicę wydania.
Dostępna będzie w trzech różnych formatach: jako 4 winylowy deluxe box set, zawierający między innymi zremasterowany na nowo album oraz nagrania na żywo, dwa dodatkowe winyle bootlegowe zawierające nigdy niewydane nagrania na żywo (pochodzące z koncertów w Niemczech, Tajlandii i Japonii), nośnik USB w kształcie karabinu, który zawiera wszystkie utwory z albumu, wisiorek Sodom w stylu wojskowych nieśmiertelników, plakat z grafiką okładkową oraz 44 stronicowa książeczka okładkowa ze zdjęciami i tekstami od Toma Angelrippera.
Przez lekką obsuwę dopiero do mnie idzie. Jakby człowiek wiedzial, że zrobią reedycje akurat na 20tke to by nie zamawiał kilka lat temu z bodajze Argentyny gdzie czekałem chyba ze 3 miechy na płytkę. Niemniej materiał zacny i wciąż majacy swój zajebisty klimat ale w końcu to Sodom.
Bardzo ładny kawałek, już chciałem pochwalić, ze coś ładnego nowego, a to z „M-16”. Dla mnie novum, bo nie chciało mi się wcześniej sprawdzać tej płyty. Bdb.