Awatar użytkownika
Nucleator
Moderator globalny
Posty: 1608
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: ŁDZ/Bełchatów

Blood Feast

Nucleator 2 lata temu

Obrazek

Obrazek

Kolejny amerykański zespół, o którym mało kto dzisiaj pamięta. Chociaż nie jest to dziwne, bo sformowali się w 1985 roku, a debiut Kill for Pleasure ukazał się dwa lata później, czyli tego samego roku co debiuty kapel z drugiej fali thrashu, m.in. Testament czy Death Angel. Inna sprawa jest taka, że longplay Blood Feast wyróżnia się na ich tle fatalnym brzmieniem, co było przypadłością kapel z New Renaissance Records. No słychać niestety, że produkowano płytę za równowartość chińskiej zupki w proszku i tamtejszego odpowiednika kultowej Amareny. Trzeba jednak oddać to, że grupa potrafiła zakląć w dźwiękach furię i agresję, która przebija z każdego utworu na krążku. Słowa uznania należą się gardłowemu Garry'emu Markovichovi, który zdziera swoje struny głosowe zawodowe, wyśpiewując teksty w super szybkich tempach niczym rozjuszony buhaj. Od strony instrumentalnej nie ma tu mowy o wirtuozerii, jest za to zarzynanie i nieustanna sieczka na najwyższych obrotach.

Zaraz po wydaniu zespół słusznie zmienia wytwórnię na Colossal Records, ale co za tym idzie, porzucają świetne logo z krzyżem i rozdziawioną czachę, która szczerzyła się do tej pory z coverów ich materiałów. Zmieniła się także muzyka, czego dowodem drugie Chopping Block Blues. Brzmieniowo na plus, wreszcie słychać partie basowe, a reszta instrumentów też zyskała na selektywności. Blood Feast nie porzucił mordowania szybkimi riffami, ale aranżacyjnie kawałki są dużo bardziej wyrafinowane. Na uwagę zasługuje wykorzystanie klawiszy, które nadają często taką chorą atmosferę niczym z horrorów. Jest też na płycie cover mało znanej formacji punkowej Mighty Sphincter - Hitler Painted Roses. Wyszło ciekawie, choć nieco odstaje on na tle reszty materiału, widziałbym raczej go w bonusach albo na koniec płyty.

Grupie nie udało się jednak wybić i w 1991 roku przestaje istnieć. Zdziwiłem się więc, gdy rok temu Blood Feast powróciło z nowym pełniakiem The Future State Of Wicked. I o ile nie jest to jakaś rewelacja, to spokojnie można puścić go tym, którzy spuszczają się nad pierdami w postaci ostatnich płyt Slayera. To nadal kawał chamskiego, agresywnego thrashu urozmaicanego o zmiany tempa. Alleluja i do przodu, jakby powiedział ulubieniec warszawskich bezdomnych.

Dyskografia:
1987 - Kill for Pleasure
1987 - Face Fate [EP]
1989 - Chopping Block Blues
1989 - Kill for Pleasure / Annihilation [split]
2002 - Remnants: The Last Remains [kompilacja]
2013 - Last Offering Before the Chopping Block [kompilacja]
2017 - The Future State of Wicked



Skład:
Adam Tranquilli - Guitars (1986-1988, 2007-present) Without End, ex-Headlock, ex-Bloodlust, ex-Last Remains
Tom Lorenzo - Bass (2010-present) Doom Oath, Without End, ex-Soundscape Black, ex-Tribe of Anger
Chris Natalini - Vocals (2010-present) Seeds of Perdition, ex-Dawn of Correction, ex-Final Prayer, ex-Circle of Fear
CJ Scioscia - Guitars (2014-present) Skullshifter, ex-Insaniac, ex-Shroud of Silence
Adam Kieffer - Drums (2017-present) Without End, ex-Headlock, ex-Last Remains, ex-M.O.D.
▼ Byli muzycy
Lou Starita - Bass (1986-1989) ex-Bloodlust
Kevin Kuzma - Drums (1986-1989, 2007-2014) ex-Lament, ex-Bloodlust, ex-Annunaki
Gary Markovitch - Vocals (1986-1989) ex-Bloodlust
Mike Basden - Guitars (1988-1989) ex-Bloodlust
Karl Odenwalder - Bass (2007-2010) ex-Annunaki, ex-Lament, Infinite Ammo
John Blicharz - Guitars (2007-2014) Without End, ex-Annunaki, ex-Lament, ex-Arctic Flame
Tony Stanziano - Vocals (2007-2010) ex-Annunaki, ex-Grind Bastard, ex-Hercyn, Bad Whoremoans, Dying Aura, Ferrett, Infinite Ammo, ex-Ethereal Omen, ex-Lethal Strike (live), ex-Make Them Remember (live)
Joe Moore - Drums (2014-2017) Doom Oath, DTA, ex-Instigation, ex-Necrophile, ex-Nemesis
MA: https://www.metal-archives.com/bands/Blood_Feast/509
BC: https://blood-feast.bandcamp.com/music
Ryszard pisze:
rok temu
Trochę za dużo wina, przystojny kolega w koszulce Dissection, At the Gates z dyktafonu... I zaraz pedałują się tekie satany w parku na ławce, za ręce się trzymają... Teczowy Black Metal hahahaha

Tagi:
Rattlehead
Moderator globalny
Posty: 142
Rejestracja: 4 lata temu

Rattlehead 2 lata temu

@Nucleator świetnie przedstawił kapele, właściwie nic więcej nie można dodać. Ze swej strony napiszę że jeśli chodzi o ulubiony mój materiał Blood Feast to waham się między dwójką a trójką.

Kill for Pleasure ma swój niepowtarzalny klimat, jest jednak nieco zbyt surowy i ma brzmienie poniżej wora. Chopping pod tym względem jest dużo lepszy aczkolwiek muzyka jakby straciła tego specyficznego pazura i nie jest tak zadziorna jak na debiucie.

Dlatego chyba najchętniej słucham ostatniego albumu Blood Feast. Jest to taka synteza starego oblicza kapeli z dzisiejszym thrashem zagranym z sercem, agresją i zgodnie z kanonami sztuki. Bez przesadnej nowoczesności, z fajnym mocnym brzmieniem.
Endymion
Master Of Reality
Posty: 296
Rejestracja: 3 lata temu

Endymion 2 lata temu

Zarzuciłem ostatni album - jak ktoś lubi dobry napierdol w stylu starego Slayera, to niech koniecznie zapuszcza! Bije wszystko, co ekipa Arayi nagrała od Divine Intervention. Podoba mi się, będzie trzeba przesłuchać całą dyskografię.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12783
Rejestracja: 4 lata temu

yog 2 lata temu

Oldskulowcy zapowiadają nową EP o tytule Chopped, Sliced and Diced. Ma wyjść 21 grudnia 2018 roku w Hells Headbangers, a za produkcję odpowiada Joel Grind.

Obrazek
Tracklista:
01. Concubine
02. Hunted, Stalked And Slain
03. Darkside
04. Chopping Block Blues
05. Chemically Imbalanced (CD and cassette bonus track)
06. By The Slice (live) (CD and cassette bonus track)
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Nucleator
Moderator globalny
Posty: 1608
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: ŁDZ/Bełchatów

Nucleator 2 lata temu

Jak to jest, że młodzi adepci thrashu grają tak, jakby mieli wyjebane, a takie Blood Feast nagrywa kawałek Concubine, który aż kipi od nagromadzenia agresji i wkurwienia i lekką ręką odsiewa te nowofalowe dziadostwa? Nie wiem, ale trochę zaczynam rozumiem te fale powrotów starych kapel, no bo sami zobaczcie, jak wypada takie Gama Bomb przy nowym Darkness czy Infernal Majesty. No mniej więcej tak jak bielizna z bazaru Mariana Paździocha przy tej od Calvina Kleina. Toteż liczę mocno, że Blood Feast przyjebie w przyszłym roku nowym longplayem.
Ryszard pisze:
rok temu
Trochę za dużo wina, przystojny kolega w koszulce Dissection, At the Gates z dyktafonu... I zaraz pedałują się tekie satany w parku na ławce, za ręce się trzymają... Teczowy Black Metal hahahaha
Awatar użytkownika
karp
Master Of Reality
Posty: 266
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Warszawa

karp 2 lata temu

Bo nowofalowe dzieciaki znają 10 zespołów na krzyż, z czego za najlepszy uważają Exodus :D Oczywiście przesadzam ale wydaje mi się, że neo-thrashowe zespoły za bardzo chcą być "retro" i w tym wszystkim zapominają, żeby być też wkurwionym.
Awatar użytkownika
Astral
Fallen Angel Of Doom
Posty: 303
Rejestracja: 2 lata temu

Astral rok temu

karp pisze:
2 lata temu
Bo nowofalowe dzieciaki znają 10 zespołów na krzyż, z czego za najlepszy uważają Exodus :D
Ja nie mam nic przeciwko, chciałbym, że muzyka każdego z tych dzieciaków emanowała takim współczynnikiem agresji jak Bonded By Blood czy Fabulous Desaster.

Nowa Epka smaczna, szkoda tylko, że z nowych utworów faktycznie nowy jest tylko ten pierwszy. Ale całości słucha mi się naprawde dobrze, mocny strzał i apetyt rozbudzony na nowy album.

Wróć do „Thrash Metal”