Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 4090
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Opole

Estertor

Hajasz miesiąc temu

Obrazek Obrazek Hiszpański Estertor już wiele lat działa na scenie ale dopiero w ostatnich 4 latach wydał debiut a niedawno zajebisty drugi album. Staro szkolny thrasher wymiksowany z death metalem takim totalnie surowym z początków istnienia. Świetnie to buja taka mieszanka Celtic Frost, Death. Jeden z lepszych thrasherów jakie słyszałem od dłuższego czasu. Oczywiście płyta na CD już poszła się jebać.

Buried in Morningside Full-length 2017
Tales from the Ancient Grave Full-length 2021

GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
Pioniere
Moderator globalny
Posty: 3313
Rejestracja: 5 lata temu

Pioniere miesiąc temu

Tales From The Ancient Grave wrzucałem tu zachwalając na SB chwilę przed premierą - świetny materiał, bo co innego mogłoby wyjść z takich wzorców, jak CF i Death.
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 4090
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz miesiąc temu

Widać ominęło mi się ale ważne, że w przyrodzie nic nie ginie. Wykurwisty ten nowy album. 100% OS Thrasher.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
Nucleator
Moderator globalny
Posty: 1676
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: LIPSK

Nucleator tydzień temu

Choć od debiutu grupy się odbiłem, tak Tales from the Ancient Grave okazał się być w odsłuchu bardzo przyjemnym płyciwem. Hajasz trafił idealnie ze skojarzeniami, bo muzyka proponowana przez Hiszpanów to właśnie thrash metal wymieszany ze staroszkolnym death metalem. Na uwagę zasługuje wokalista, które nawiedzone inkantacje brzmiące jak krzyżówka Toma Fischera i Flemminga Rönsdorfa dodają takiego fajnego upiornego klimatu przywołującego zawsze miłe skojarzenia z To Mega Therion.
Najlepsze odnośnie tej płyty jest to, że pomimo obrania z pozoru skostniałej formuły utwory na drugim longplayu są naprawdę zróżnicowania. Nie uświadczymy tu pitolenia dla samego pitolenia, a poszczególne kawałki nie zlewają się ze sobą w nijaką całość. Estertor nie boi się nawet inkorporować do swojej obskurnej mieszanki melodyjnych momentów, czego przykłądem jest świetny utwór tytułowy. Tu nie ma co wchodzić w omawianie zamieszczonych na albumie kompozycji, gdyż każda z nich to po prostu killer niszczący kręgi szyjne. Dawno nie słyszałem tak udanego listu miłosnego do lat 80-tych.
Ryszard pisze:
3 lata temu
Trochę za dużo wina, przystojny kolega w koszulce Dissection, At the Gates z dyktafonu... I zaraz pedałują się tekie satany w parku na ławce, za ręce się trzymają... Teczowy Black Metal hahahaha

Wróć do „Thrash Metal”