To fińska grupa doom metalowa która pokazała, że w obrębie klasycznego / epickiego doom metalu nawet w XXI wieku można zrobić coś świeżego i osobistego. Oczywiście panowie nie szli na kompromisy, czego przykładem są utwory rozpisane na pół godziny (spokojnie nie wszystkie), oddawanie hołdu Christinie Ricci i tym podobne pomysły. Zespół rozpadł się w 2007 roku po wydaniu trzech dużych albumów, szeregu EPek, splitów i kompilacji.
Ostatni skład:
Albert Witchfinder - Bass, Vocals (1994-2007) Azrael Rising, Loinen, Opium Warlords, ex-KLV, ex-The Candles Burning Blue, ex-The Puritan, ex-Vironsusi, ex-Armanenschaft, ex-Mesmer, Kauko Röyhkä ja S. A. Hynninen, Läjä Äijälä & Albert Witchfinder, Olli Hänninen and Sami Hynninen, Pussies, Tähtiportti, Babes in the Abyss (live), ex-Friends of Hell, ex-Orne, ex-Spiritus Mortis, ex-Lord Vicar (live), ex-Lohja SS, ex-March 15, ex-Punisment, ex-Soihtu, ex-Werwolf Lodge
Peter Vicar - Guitars (1994-2007) Lord Vicar, Orne, ex-Mesmer, E-Musikgruppe Lux Ohr, Kimi Kärki, Uhrijuhla, ex-Annankatu Five, ex-Kalastaja, ex-Kasarmin Valo
Earl of Void - Drums (1997-2007) Orne, Svarta Havet, ex-KLV, ex-Species Traitor, ex-Vironsusi, ex-Mesmer, Raivoraittius, ex-Lord Vicar (live), ex-Church of Nihil, ex-Confirmed Kill, ex-Ivory Graves, ex-Netrakona, ex-Vyöhyke
▼ Byli muzycy
Juippi - Drums (1994-1997)
Dyskografia: 1999 - Slice of Doom [demo] 2002 - In the Rectory of the Bizarre Reverend 2003 - You Shall Suffer! [demo] 2003 - Blood on Satan's Claw / Death in Spring [split] 2003 - Harbinger of Metal [EP] 2004 - Reverend Bizarre / Orodruin [split] 2004 - Black (Magic) Triangle / Apocalyptic Riders [split] 2004 - Slice of Doom 1999-2002 [kompilacja] 2005 - Slave of Satan [single] 2005 - II: Crush the Insects 2006 - Thulsa Doom [EP] 2006 - Under the Sign of the Wolf [split] 2007 - Teutonic Witch [single] 2007 - III: So Long Suckers 2007 - Knock 'Em Down to Size Part I [split] 2008 - Reverend Bizarre / Kuolema [split] 2008 - Reverend Bizarre / Rättö ja Lehtisalo [split] 2008 - Dark World / Deceiver [EP] 2008 - Electric Wizard / Reverend Bizarre [split] 2008 - Mr Velcro Fastener / Reverend Bizarre [split] 2008 - The Goddess of Doom [single] 2009 - Death Is Glory... Now [kompilacja] 2009 - Magick with Tears [kompilacja] 2011 - Return to the Rectory [EP] 2022 - Heavier than Life [boxed set] 2022 - Slice of Doom [boxed set]
W nurcie takich klasycznych doomowych brzmień z pewnością jeden z moich faworytów. Najbardziej podchodzi mi debiut, choć Crush The Insects to też świetna płyta. Bardzo podoba mi się też instrumentalny wałek z epki Return To Rectory "The March od the War Elephants" faktycznie wolny i ciężki jak przemarsz słoni bojowych Hannibala.
Ogólnie fińscy ciężarowcy to masa świetnych riffów, melodii i ciężaru wprost doskonale wyważonych. Zresztą chyba każdy kto coś tam gatunku liznął Reverend Bizarre zna i wie czego się można spodziewać.
Dla mnie najlepsza jest ostatnia płyta, nieznacznie za nią debiut. Drugi album to troszeczkę wypadek przy pracy. Nie ma takiego rozmachu i epickości jak pozostałe.
Jak pomyślałem o Reverendach, tak musiały polecieć pierwsze dwie duże płyty dla odświeżenia. Faza na metal nie-ekstremalny w pełni, zatem weszło jak nóż w roztopione masło. No i obydwa te materiały bardzo spoko (nie uważam dwójki za słabą płytę, chociaż fakt, że takich hitów jak pozostałe to ma najmniej), ale jednak ciągle za najlepszy uważam III: So Long Suckers, chociaż jest najdłuższa i w tej długości zahacza o kuriozum. A jednak ciągle zajebista. Od początku do końca albo się bujamy (They Used Dark Forces / Teutonic Witch), albo śpiewamy na cały dom (Anywhere Out of This World). Zajebongo płyciwo, wariacie.
Nie no, naprawdę. Od przedwczoraj słucham po raz czwarty czy piąty i jest tak zajebiście, że bardziej się nie da. Caesar Forever dołącza do grona sztosów od tego zespołu.
A covery black metali z miniaków to w ogóle bajka.
Christs may come and Christs may go, but Caesar is forever!
DiabelskiDom pisze: 4 lata temuChrists may come and Christs may go, but Caesar is forever!
Cytacik z Arthura Desmonda. Tego samego użył Boyd Ryż w jednym ze swoich kawałków.
yog4 lata temu
Tormentor
Posty: 18206
Rejestracja:9 lat temu
yog
Kolejne kaseciarstwo - Heavier Than Life - The Reverend Bizarre Discography.
Szczegóły:
► Pokaż
The final Days of DOOM…
Pre-order has started:
DSR 129
Reverend Bizarre (FIN) - Heavier Than Life - The Reverend Bizarre Discography
Reverend Bizarre
Official 11-tape box with all recordings from the masters of TRUE DOOM: Reverend Bizarre.
Housed in a heavy luxurious matte black casewrapped box with silver hot foil stamped printing.
This box is strictly limited to 500 handnumbered and signed copies and includes:
Tape 1: Demo Recordings 1
Tape 2: Demo Recordings 2
Tape 3: In the Rectory of the Bizarre Reverend
Tape 4: Harbinger of Metal
Tape 5: II: Crush the Insects
Tape 6: Return to the Rectory
Tape 7: Salve of Satan / Teutonic Witch
Tape 8/9: III: So Long Suckers
Tape 10/11: Death is Glory... Now
- massive hardcover-book with many unseen pictures and tons of new liner notes and interviews
- metal-pin
- 2 regular patches
- backpatch
- flag
- 4 posters
- numbered certificate (signed by Albert, Peter and Earl)
The DIE HARD version (first 99 boxes) will also include an exclusive longsleeve which is only available with this box-set and only in the DSR shop.
To be released on: 31st January, 2022
Pre-order: https://darknessshallrise.de
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Muszę jeszcze dokupić II: Crush the Insects, bo mimo, że słabsza niż te ze zdjęcia, to ciągle świetna.
Ogólnie debiut rządzi. I fajnie poczytać dedykację we wkładce do Harbinger of Metal dla tych, którzy są rozczarowani faktem, że zespół nie nagrał znowu totalnego doomu, jak w kawałku In the Rectory z tego właśnie debiutu, a zamiast tego poleciał w swingi i groovy. Takie ichnie "pozdro dla kumatych"
Przełamałem się, bo znów wjechała faza na doomowanie i powiem tak - faktycznie zajebisty dumik, epicki niczym Candlemass, co piszę słuchając właśnie debiutu. Z innej strony z klimatem niby średniowiecznym (tematycznie, szacun za poruszaną historię na drugim albumie) z odwołaniem muzycznym do samych początków heavy doomowych w stylu Witchfinder General, czy innego The Obsessed, albo czystym nawiązaniem do praojców z Black Sabbath jak na demówce z grzybami na okładce. Za mną trzy materiały, z pewnością będzie dalej badane.
Wróciłem do tego siedemdziesięcio ośmio milionowo godzinnego albumu. Fajny powrót, zupełnie te siedemdziesiąt osiem milionów godzin się nie nuży. Pierwszorzędny szajs.
Mój ulubiony zespół metalu zagłady, szczególnie debiut, 9687 milionowo godzinny album i demo Slice of Doom, jedna z najlepszych demówek jakie miałem zaszczyt usłyszeć (może nawet najlepsza). Szkoda że się rozpadli, bo pewnie żadnego reunion show nie będzie... (szczególnie, że obiło mi się o uszy jakoby perkusista miałby być teraz kobietą) Co do Crush the Insects, myślę że byli lekko niepewni kierunku stylistycznego, jedną nogą stali w epickim, powolnym walcu zagłady, a drugą w nieco szybszym, bardziej klasycznym graniu. Mimo tego zespół pozostawił po sobie cholernie imponujące dziedzictwo