Pierwszy nadworny festiwal stoner/heavy/retro/doom/psychedelic w Polsce. W roku 2017 odbędzie się druga(?) edycja zawodów. Więcej detali organizatorzy zdradza nam już całkiem niedługo...
Line up RSF2016:
TRUCKFIGHTERS | JEREMY IRONS & THE RATGANG MALIBUS | BELZEBONG | DAILY THOMPSON | LIMESTONE WHALE | WEEDPECKER | BLAAK HEAT | DOPELORD | GODSLEEP | WEEDCRAFT | PALM DESERT | RED SCALP | NAXATRAS | LIBIDO FUZZ | LIBIDO FUZZ | DOCTOR CYCLOPS | VOIDSMOKER | DIUNA | SHINE | MUN |
Pozytywne opinie zaczytane w sieci wywołują u mnie chęć odwiedzenia rejonów Kalisza w przyszłości...w lecie.
Pozwolę sobie odświeżyć temat w związku z kolejną odsłoną stoner/rock doomowego festu:
Do tej pory potwierdzono następujące hordy:
BONGZILLA (USA)
DOPETHRONE (Kanada)
Sons of Otis (Kanada)
The Black Wizards (Portugalia)
The Devil and the Almighty Blues... (Norwegia)
...i prawdopodobnie CzłowiekMłot (Polska)
Do składu dołączyły następujące zespoły - Jirm (ze Szwecji), Australijczycy z Seedy Jesus oraz UFOMAMMUT.
Czekam na kolejną gwiazdę i na bilety jednodniowe. Karnety na 3 dni kosztują obecnie 150 zł, ale obawiam się, że zbytnia ilość doomu i psychodelii mogłaby mnie uśpić. Mam nadzieję, ze Mammuty wraz z Messą zagrają tego samego dnia. Po cichu liczę też na Graveyard.
Udział w tegorocznej edycji, która odbędzie się w tym samym miejscu co poprzednie w dniach 7 - 10 lipca, potwierdziły zespoły:
Mars Red Sky, Tortuga, Dopelord, Wyatt E, Only Sons, Taraban, Witchfinder, Valley of the Sun, Hydra, Colour Haze, Deathchant, Electric Moon, Five the Hierophants, Kairon;Irse, Greenleaf, Ecstatic Vision, Takeshi’s Cashew, Old Man Lizard, Moonstone, Odd Couple i Kaleidobolt.
Na poprzednich edycjach nie byłem, zdaje się, że akcja rozegra się na dwóch scenach.
Ponoć wykupiono już karnety 3 i 4-ro dniowe, a jednodniowe można nabyć w cenie 100 zł.
Cudowny fest, ale nie dam rady finansowo i czasowo. Mystic i SDL. Musiałem dokonać selekcji. Polecam tym, co się wahają, by za rok pojechać, bo bilety schodzą błyskawicznie. Klimat jest nieziemski.
Użytkownika cechuje brak gustu i w ogóle elementarna słabość do tandety muzycznej.
Do składu tegorocznego RSF dołącza Uranus Space Club. To powinno przekonać mnie do odwiedzin miasta Pleszew, ale niestety mam już inne plany w tym czasie, a USC obejrzę za 2 tygodnie.
Pewnie bilety znów pójdą w kilkanaście minut. Ja niestety nie planuję być, bo i trzy festy, a i Megadave chcę chyba zobaczyć, jak się Sacred Reich objawiło.
Użytkownika cechuje brak gustu i w ogóle elementarna słabość do tandety muzycznej.
Przepiękny, nie przepiękny. Planowałem na to jechać, ale skład w jakichś 80% jest mi nieznany. Z tego, co rzuciłem okiem, to znakomita jest ilość psychedelic rocków, co zapewne bardzo ładnie by mi weszło, ale jednak prawie 400 zł to trochę szkoda mi wydawać na zapoznawanie się.
Natomiast sam fest od kilku lat mam na uwadze i może kiedyś, jak skład nie będzie dla mnie tajemnicą, albo jak będę srał pieniędzmi to się wybiorę, bo jest to, zdaje się, bdb impreza.
Ja byłem, nie znając większości. Jedź w ciemno, klimat i ludzie tam to magia. Piękna impreza. Muszę kiedyś ponownie tam pojechać. Ekipa jeździ, zatem będzie dobrze. Tylko w tym roku rodzinne rozjazdy itp.
Użytkownika cechuje brak gustu i w ogóle elementarna słabość do tandety muzycznej.
Są kolejne strzały. Wjeżdżają estońscy stoner/doomowcy z Kannabinõid, niemiecki garażowy fuzz od Bikini Beach i kalifornijscy piewcy hard rocka w psychodelicznym sosie z Sacri Monti.
Slomatics i Monolord na żywo pewnie klasa, znam trochę płyt
zobaczę jak terminy lipcowe później jeszcze, no może może...
There's something growing in the trees__Through time war prevails____Wśród jeszcze żyjących kłamstw,
I think it's a different me_______Thoughts fears cast aside_____Gnębiących ten Biały Ląd.. ___Face the consequence alone ___With HONOUR ~ VALOUR ~ PRIDE
Trzy nowe ogłoszenia, które na pewno zainteresują stonerowych i doomowych pasjonatów. Na scenie pojawią się Elephant Tree oraz Goblinsmoker, a także nowy projekt PULT, w składzie z Jaschą Kreftem z Odd Couple.
Pierwszy dzień edycji 2026 właśnie minął, wszyscy poszli spać a ja dopijam piwko i nakurwiam krótką relację.
Red Scalp, czyli kapel organizatorów był słyszany z pola (notabene będącego za ścianą Amfiteatru) i tyle mogę powiedzieć. Słyszeliśmy bardzo duży plus, czyli cover Goat i przynajmniej trochę morda się uśmiechała przy rozkładaniu tego wielkiego gówna, w którym udajemy się w objęcia Morfeusza. Kombinat Robotron całkiem pominięty ze względu na potrzebę uzupełnienia brzusia oraz wewnętrznego alkoholika
(na marginesie: w ramach kilometrów dla metalu leciało Black Magick SS, Running Wild oraz Manowar, mieszanka różnych hitów autorstwa użytkownika DiabelskiDom)
toteż regularne chłonięcie Red Smoke Festu zaczęliśmy od dojebanego występu niejakich Samovayo, którzy zaserwowali zajebiście nośną mieszankę Clutch, Wo Fat i Kyussa. Oni spoko, fajnie, ale prawdziwy cios to nadszedł ze strony nieznanego mi Siena Root. Led Zeppelin oraz Jethro Tull z wokalem niczym Jasminy z Jess and the Ancient Ones. Psychodeliczna, heavy/psychowo-rokendrollowa jazda na pełnej z ultra dojebanym wokalem. Najlepszy występ dzisiaj. Tak, dokładnie, lepszy niż gwiazda dnia, czyli Elder. Ci to rozpoczęli od, jak się okazuje, bardzo dobrych numerów z nowej płyty, gdzie progresywnego i psychodelicznego rocka zaprzęgli do robienia tematów dla stoner metalu. Tylko potem rozjechali się i zatopili w rozwodnieniu kompozycji i chociaż zmuszało to granie do bujanka, to jednak bardzo duże uczucie niedosytu pozostało po odłożeniu instrumentów. Na sam koniec Entropia wynudziła w chuj grając całe Vacuum, co albo świadczy o tym, że płyta przestała się bronić po latach, albo, że wyrosłem z słuchania post-metalu zatopionego w psytrance. Na koniec poszliśmy na tzn Secret Gig na małą scenę i tam chłopaki z Minor God dojebali takim hardcore punkiem, że grzechem było nie pójście ponapierdalać się pod sceną z ludźmi.
Kończąc ten krótki wywód: nieznane kapele dojebały najlepsze gigi, orając tych, co największą czcionką byli zapsiani. Nowe, nie znałem. Dobranoc.