kataton88 pisze: 3 lata temu
"Cemetery and sundown"
Uwielbiam! Moja fascynacja Cradle bierze się po części z tego, że wypełniają dość kompletnie moje muzyczne potrzeby balansując pomiędzy drapieżnoścą, przebojowością, podkręconym, ale osadzonym w tradycji heavy i nihilistyczno-gotyckiej estetyce literacko-wizualnej.
dj zakrystian pisze: 3 lata temu
Z dwojga złego wolę muzę dla smutnych dzieciaków, niż dla kucy. A najgorzej już, to dla starych, smutnych kucy. Fenomenu Sheerana nie rozumiem, pop piosenkarz jakich pełno w każdym powiecie.
Nie czaję już kto jest kucem i przede wszystkim - co w tym złego? Ludzie mają pasje. Znam kolesia, który ma 27 wersji "The Number of The Beast" Ironów. To co on jest, uber kucem czy już rasowym koniem?
A smutek wynika często z okoliczności zewnętrznych albo np. z zaburzonego przekaźnictwa serotoninergicznego. Nie wiem czy to jest powód to śmieszków lub epitetów.
kataton88 pisze: 3 lata temu
Pamiętam, że rozbroił mnie typ z Rotting Christ, który pytany o inspiracje i początki powiedział coś w stylu, że był pryszczatym i zakompleksionym brzydalem bez szans na wyrwanie jakiejkolwiek laski, więc wziął się za metyle.
Nie wiedziałem o tym. Można na to spojrzeć pozytywnie - mógł dołować się, może wpaść w depresje, a znalazł coś, co go pozytywnie nakręcało, w czym się odnalazł. Akurat padło na metal.
@kataton88 cenię takie offtopy. Uważam zresztą bardzo podobnie. Tak samo jest - to akurat jest zbadane zjawisko - z kibolami. Poszukiwanie "braci po szalu" często jest poszukiwaniem sobie sensu, celu i relacji z innymi, bo bez tego ten sens jest rozmyty, cel nieznany, a relacje utrudnione i trudne do zdefiniowania. A tu jest dany na tacy porządek świata: bracia, wrogowie, "psy" i atrakcje. A przynależność do religii? A jakże. Mam w rodzinie dziewczynę, która jest najzwyklejszą heretyczką, ale tak bardzo stara się to poukładać w zgodzie z kościołem, bo pustka na myśl, że zostanie bez niego jako "katoliczka" jest nie do zniesienia.
W metalu osobiście nie lubię zjawiska metalowych ultrasów, którzy kreują się na kapłanów metalowej poprawności i chcą definiować standardy, co metalowi wolno i czego nie wolno (chociaż to podobno afirmacja wolności!). Pod newsami na polskich stronach o współpracy Cradle z Sheeranem pełno jest takich mędrców, którzy głoszą, że to potwarz dla metalu i tak nie można, a następny będzie pewnie Zenek i Cradle to dawno popowy zespół. Tymczasem widać, że ta współpraca rozwinęła się totalnie naturalnie -> sąsiedztwo, sympatia Sceerana do tej muzy, regularne koleżeńskie kontakty -> pomysł wspólnego nagrania. Nie wiem z czym tu można mieć problem.
W kontekście Cradle jest to o tyle ciekawe, o ile przerysowany wizerunek będący częścią konwencji nie jest niczyim zewnętrznym produktem. Tak jak zresztą sam Dani, któego trochę poznałem. On taki jest i naprawdę żyje taką sztuką - zarówno muzyczną - mega fan metalu z 80s, liryczną jak i estetyczną. Nawet okładki ostatnich 3 albumów robił artysta, którego on sam osobiście ceni i do którego latał na Łotwę. Jeżeli to nie jest "prawdziwe" to nie wiem co jest.