dj zakrystian pisze: 3 mies. temu
DM? Chyba DT. Czy Tool jest bardziej szczery od Drim Tijeter? Jak się zagłębi w teksty DT to zdecydowanie nie są o ruchaniu i chlaniu, chociaż mają tzw suitę alkoholową, od numeru Glass Prison, który jest bardziej ciężki, niż cokolwiek nagranego przez Toola.
Tak tak. Literówka oczywiście. Tzn pisząc o emocjonalności w muzyce, nie chodziło mi wyłącznie o teksty, a o podejście do tworzenia muzyki i samą muzykę. Tool stawia np. na trans, napięcie i mimo, że ma przecież arcy-technicznych kozaków w składzie, to ta technika jest u nich zawsze środkiem. Nie popisują się, nie eksponują tego. Scenicznie też chowają "ego" (wokalista z tyłu, żadnych punktowych świateł na muzyków, popisowych solówek, na pierwszym planie wizualizacje). DT (wg moich odczuć oczywiście) częściej eksponuje wirtuozerię i techniczą stronę, właśnie kosztem przekazu, zgrania czy emocji.
A same teksty zresztą też swoje dokładają. Nie znam wszystkich od DT, ani wszystkich co do joty Toola oczywiście, ale w tej warstwie teksty Tool w przeważającej większości są introspekcyjne, metaforyczne, czy ewidentnie sarkastyczne, a liryki DT wchodzą w jakieś koncepty sci-fi, moralitety, często patos... No i jak pisałem, mi osobiście ten wystudiowany wokal LaBrie jakoś przeszkadza (ale to akurat, to kwestia gustu oczywiście).
dj zakrystian pisze: 3 mies. temu
od numeru Glass Prison, który jest bardziej ciężki, niż cokolwiek nagranego przez Toola.
Etam. Glass Prison to przykład utworu, którego cały ciężar pryska w momencie kiedy Petrucci zaczyna się onanizować gryfem gitary właśnie i pojawia się cienki, nie pasujący do charakteru tego utworu wokal LaBrie. To już o wiele ciężej całościowo brzmi toolowy Jerk-Off z "Opiate", czy Ticks & Leeches z "Lateralusa" z wrzaskami Maynarda...