Awatar użytkownika
Jakub
Master Of Reality
Posty: 265
Rejestracja: 4 lata temu

Mangled Torsos

Jakub

Obrazek
Mangled Torsos działał w pierwszej połowie lat 90 za naszą zachodnią granicą, tworzony przez trójkę muzyków w mieście Pforzheim na południu Niemiec. Wydany w 1994 za sprawą Morbid Records debiut 'Drawings of the Dead' to kawał surowego death metalu, gdzie nie brakuje zarówno powolnego łamania kości wolnymi fragmentami, jak i szalonej jazdy przed siebie. Cały czas główny trzon stanowią riffy, klasycznie deathmetalowe, przestrzenne, nierzadko zawierające ciekawe melodie. Wokalnie natomiast usłyszymy od standardowych growli, przez dzikie wrzaski aż po bulgoczący goregrindowy wymiot. Dodatek stanowią smaczki, które zgrabnie przemycono w postaci klawiszy i akustycznej gitary. Polecam te unikatowe, stare dzieło.

Obrazek
Skład:
Frank Böhm - Bass (1991-1996)
Patrick Wentz - Drums, Vocals (1991-1996) ex-Morphea
Oliver Munz - Guitars, Vocals (1991-1996) Refleshed, ex-Four Jar Brain, ex-Morphea, ex-Mulderrected

Dyskografia:
1992 - Inculcate of Your Subconscious [demo]
1993 - Anatomia Reformata [EP]
1994 - Drawings of the Dead
1995 - Godless



MA: https://www.metal-archives.com/bands/Ma ... rsos/17719
BC: https://mangledtorsos.bandcamp.com/music

Tagi:
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 4913
Rejestracja: 9 lat temu

DiabelskiDom

Posłuchałem sobie, bo nazwa gdzieś tam mi się przewijała a i wiadomo, grzebanie w worku z napisem "lesser known metal of death" zawsze na propsie.

Dupska jakoś nie rozerwało, ale ogólnie może być. Pierwsze i najważniejsze skojarzenie, to była austriacka Miasma - jak wszedł ten najbulgotliwszy wokal pod walcowanko, to podświadomie oczekiwałem wyrzygania BAAA FOOO MIIIIIT. Ogólnie też trochę taki jak u Austriaków rys kwadratowo-patologiczny całokształtu muzycznego, tylko przez te akustyki i zmiękczacze, ale też i parę melodii nakazało mi to wszystko pomyśleć o death/doom metalu na modłę raczej brytyjską niż fińską. Niekoniecznie jest to jakiś przytłaczający temat, ale coś jest na rzeczy.

Poniekąd da się wyczuć muzyczne germaństwo, ale też i jednocześnie całkiem ciekawe jest to granie. Nie wiem czy będę jakoś często wracał, ale pewnie raz na jakiś czas zarzucę, bo całkiem sympatycznie spędza się z nimi te pół godziny z okładem.
Panzer Division Nightwish