Posty: 919
Jasne, że odstaje, A Blaze in the Northern Sky to jebane mistrzostwo klimatownictwa, wykwintne połączenie śmiesznego prostactwa, pretensjonalnej awangardy, deathu, blacku i doomowanka, a Satyricon to mokre sny 15-latków o średniowieczu, w których ten, kto ma syntezator Casio, jest królem. A prawdziwym królem parapeciarzem norweskim jest Sverd, którego jakimś cudem się udało młodocianemu Satyrkowi zwerbować do gry na tej płycie.Blind pisze: Transilvanian Hunger odstaje od Under a Funeral Moon i A Blaze in the Northern Sky poziomem, a wczesny Satyricon wcale nie jest pięć powiatowych lig niżej, bo to bardzo dobre płyty. Pozdrowienia i buziaczki.
A no, w sumie prawda. Miały robić klimat, ale zbyt wypierdolone do przodu względem bzyczących gitar. Ma to jakiś swój urok, co nie znaczy, że realizator zjebał sprawę.yog pisze: 3 lata temu Wczesne Dimmu to też chuj wie, co tam te parapety robią i nie wiadomo, komu to potrzebne i dlaczego![]()
Któregoś dnia wracając ze sklepu sobie pomyślałem, że to strasznie śmieszny, proletariacki koncept, jak na norsk arisk black metal.DiabelskiDom pisze: 3 lata temu Dokładnie tak, w Transilvanian Hunger chodzi o trans. Surowy, bzyczący trans. W życiu nie zestawiałbym tej płyty z blasturbacją Marduka, bo u Darkthrone nie słyszę bezmyślnego napierdalania byle głośniej, byle wścieklej, tylko bezbożne zło wprost z ciemnej jaskini, z której z nienawiścią patrzy się na zamek w oddali, gdzie piękni wielmożowie bawią się i tańczą. Tam jedyne, co może być bezmyślne i bezrefleksyjne, to nienawiść do tych wypacykowanych podludzi z zamku.
Nie jest. Dimmu też nie. Casio Black Metal to był Limbonic Art i inne tego typu projekty. Piszę to bez złośliwości, bo ja bardzo lubię Limbonic Art.
Pierwsze pełniaki Limbonic Art są zajebiste!DiabelskiDom pisze: 3 lata temu Ciągle to wywalenie klawiorów na przód, na oryginalnym Stormblast jest lepsze od czegokolwiek Limbonic Art, no sorry.
Tak.yog pisze: 3 lata temu Jasne, że odstaje, A Blaze in the Northern Sky to jebane mistrzostwo klimatownictwa, wykwintne połączenie śmiesznego prostactwa, pretensjonalnej awangardy, deathu, blacku i doomowanka
Nie.
Chyba tak. Jak miałem 16 lat to chciałem być taki zły jak oni, nawet z kumplem wypiliśmy po jabolu i zrobiliśmy sobie sesję w lesie w corpsepaincie i z czaszką zajebaną z sali biologicznej. Potem w domu miałem przejabane, bo tej farbki nie domyłem (myliśmy się w strumyku żeby było true). Wszystko przez Satyricon.Blind pisze: 3 lata temu nastoletnie średniowiecze Satyricon także zajebiste. Na swój, kiczowaty sposób.
Bo człowiek w życiu chyba pewne koło zatacza. Najpierw się coś podoba, później "eee jestem na to zbyt stary już", a później już pełna wolność, wywalone jajca i czerpanie radości z tego, co się podoba, a nie z tego, co według pewnych środowisk powinno.Lis pisze: 3 lata temu Chyba tak. Jak miałem 16 lat to chciałem być taki zły jak oni, nawet z kumplem wypiliśmy po jabolu i zrobiliśmy sobie sesję w lesie w corpsepaincie i z czaszką zajebaną z sali biologicznej. Potem w domu miałem przejabane, bo tej farbki nie domyłem (myliśmy się w strumyku żeby było true). Wszystko przez Satyricon.
Potem dorosłem i uznałem że to lipa. A teraz znów mi się podoba.


Nie lubisz? Moim zdaniem najlepszy album Darkthrone w XXI wieku.


Kiedyś podczas zarwanej nocki posłuchałem Arctic Thunder w pętli 60 razy bez przerwy i nie męczyłaTheAbhorrent pisze: 2 lata temu Co Was tak urzeka w "Arctic Thunder"? Nie twierdzę, że to zła płyta, bo DT takiej nie nagrało w mojej opinii, tylko nie bardzo wiem, czemu w szczególny sposób zachwycać się akurat nią.
Zupełnie mi nie wchodzą te utwory z crust punkowymi wstawkami. Taki utwór np. jak "The Ones you left behind" dla mnie asłuchalny. Także te albumy pomijam w ich dyskografii.TheAbhorrent pisze:Nie lubisz? Moim zdaniem najlepszy album Darkthrone w XXI wieku.
Jak nie pierwsza.DiabelskiDom pisze: 2 lata temu Arktyczny Grom to druga po The Underground Resistance najlepsza płyta Darkthrone od kiedy przestali grać black metal, pozdrawiam.
Oszukuje, nie ma takich nocy.yog pisze: 2 lata temu Kiedyś podczas zarwanej nocki posłuchałem Arctic Thunder w pętli 60 razy bez przerwy i nie męczyłaJuż nie pamiętam ile to było godzin, ale grubo ponad 30.
Ale za to są takie dni+noce+dni.
Tylko dziękowaćyog pisze: 2 lata temu Dyskusja o Old Star zaczyna się na stronie piątej tematu, od posta: viewtopic.php?p=48374#p48374
Trochę nazw tam pada.