deathwhore pisze: 6 lat temu
Ale w przeciwieństwie do niektórych nie spędziłem koncertu rzygając na ławce przed Progresją.
Najgorszy sort metalowców
Obecnie gorszy jest- Wajda na etacie. Czyli filmowanie koncertu i multi sesje fotograficzne.
Zagłosowałem: IV krucjata i ostatni.
Pierwszy już za sprawą utworu, który promował swego czasu album na zawsze będzie jednym z ulubionych utworów. Czasów kaset VHS i poznawania sceny metalowej przez pryzmat Metal Hammera, Thrasheam All i właśnie audycji Headbangers Ball. A ostatni jest totalnym podsumowanie, co najlepsze w tej kapeli. A szczerze mówiąc wyjątkowo mocno mi takie płyty pasują, bez natłoku techniki, z normalną motoryką, bez usilnego udowadniania umiejętności technicznych plus interesująca mnie tematyka.
Użytkownika cechuje brak gustu i w ogóle elementarna słabość do tandety muzycznej.
Wyjątkowa kapela, wybrać ulubione pozycje jest bardzo ciężko, w zależności od nastroju może to być coś z energetycznych początków lub bujających ostatnich albumów, zresztą chyba wszystkie charakteryzują się niesamowitym feelingiem. Absolutny top DM.
kurz pisze: 3 lata temu
Wyjątkowa kapela, wybrać ulubione pozycje jest bardzo ciężko
Chyba tak ....choć niezmiennie od wielu lat absolutny top u mnie to 'IVth Crusade' i '...For Victory'
z tej pierwszej jak zobaczyłem na Vivie teledysk do tytułowego utworu to pamiętam, że na drugi dzień pobiegłem po kasetę w te pędy
There's something growing in the trees__Through time war prevails____Wśród jeszcze żyjących kłamstw,
I think it's a different me_______Thoughts fears cast aside_____Gnębiących ten Biały Ląd.. ___Face the consequence alone ___With HONOUR ~ VALOUR ~ PRIDE
yog3 lata temu
Tormentor
Posty: 18206
Rejestracja:9 lat temu
yog
Z półtora roku temu sobie w nocy, a było po trzeciej, oglądałem dokument o upadku Bizancjum (część 1 & 2) i w trakcie opowieści, jak to przetapiano złoto ze świątyń by opłacić Wenecjan, mnie przeszły ciarki i uznałem, że muszę w tej chwili bezdyskusyjnie posłuchać IV krucjaty i choć nie słuchałem tej płyty lat paręnaście, to mnie zupełnie poskładała i riff otwierający płytkę to sobie nuciłem ze dwa miesiące jeszcze. Okładka też przepiękna.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
To jedna z najczęściej słuchanych przeze mnie kapel, w postaci całej lub większości dyskografii. Rysio kiedyś zadał pytanie Morbid, Death czy Autopsy. Odpowiem jedna z nich, pewnie Morbid plus Bolt Thrower.
U mnie dzisiaj dzień pod znakiem Bolt Thrower... Nic się nie starzeje ich muzyka i ciągle jest to tak dobre jak kiedyś! Tylko pierwszego pełniaka chyba już nie lubię, bo słucham wybitnie rzadko.
TITELITURY pisze:
A ten jak coś dojebie, to jak łysy grzywką o kant kuli. Wszyscy przecież doskonale wiedzą, że druga płyta BT jest najlepszą w ich dyskografii.
Ja, podobnie jak @Hajasz, wolę debiut.
deathwhore3 lata temu
Tormentor
Posty: 4680
Rejestracja:9 lat temu
Lokalizacja: bojkot kadry moderatorskiej
deathwhore
Wszyscy wolą debiut.
Nebiros pisze: 6 lat temuA w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian
Zespół ma naprawdę równą dyskografię. Chociaż jak tak teraz poczytałem ten wątek to dochodzę do wniosku że chyba tylko ja bardzo lubie honour valor pride, może wynika to z tego że to (narazie) jedyny album bolt throwera jaki mam na cd ale resztę dyskografii słuchałem wielokrotnie na internatach. Prawdopodobnie to kwestia gustu
deathwhore pisze: 3 lata temu
Wszyscy wolą debiut.
Pierwszy pełniak różni się znacznie od pozostałych brzmieniem i strukturami kawałków oraz dodatkowo ma jeszcze trochę grindcore'owego chaosu, a największa siła Bolt Thrower leży w charakterystycznych wokalach, świetnym brzmieniu gitar i fenomenalnych riffach w średnich tempach. Na pierwszej płycie tego brakuje.
Kiedy byłem dzieciakiem i pierwszy raz usłyszałem The IVth Crusade to się zesrałem. To był większy wpierdol niż od starego pasem. No i po dziś dzień, gdy wchodzi TEN riff w tytułowym, otwierającym album kawałku, występują ruchy sejsmiczne w okolicach skórki. Esencja death metalu. Tego gniotącego mosznę, prawdziwego death metalu. Ze sceny angielskiej w tamtym czasie podobne wrażenie robiło The Grand Leveller i riffowanie w Vision in the Shroud.
UP THE VERONICAS
KIERWA TAKE ME ON THE FLOOR TARARATA TARARARA
yog pisze: 3 lata temu
polerowanie niemca to kwestia zdrowotna!
yog3 lata temu
Tormentor
Posty: 18206
Rejestracja:9 lat temu
yog
Masakruje ten riff jak wejście do Cromlech na Soulside Journey.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Gwynbleidd pisze: 3 lata temu
A to zgadzam się. Riff w 4 krucjacie rzeczywiście bardzo fajny, w sumie jak cała płyta. Jak dla mnie jej główna wada to zmiana stylu na mniej ciekawy nóż ten na realm of chaos i war master
A jakaż to zmiana stylu jest na 4 Krucjacie w stosunku do Warmaster? Żadna!!! Na krucjacie są tylko kawałki zagrane w wolniejszych tempach i brak nawałnic na bateriach i wiosłach. Nawet sami siebie kopiują w kawałkach na podobieństwo Cenotaph, gdzie też na krucjatach są takie wchodzące z oddali i nawet z podobnym riffem. Akurat na Warmaster wypracowali swój styl, który już do samego końca niewiele ewoluował.
GRINDCORE FOR LIFE
Gwynbleidd3 lata temu
Posty: 27
Rejestracja:3 lata temu
Gwynbleidd
o to zwolnienie mi właśnie chodzi. jak myślę o bolt thrower to słyszę głownie realm of chaos, a warmaster jest nagrany mniej wiec w tym samym stylu. IV krucjata to pierwszy album który jak dla mnie brzmi inaczej.
Warmaster absolutnie nie jest nagrany w stylu Realm Of Chaos z prostej przyczyny, że na Warmaster nie ma już chaosu. To bardzo dobrze poukładany album w porównaniu do dwóch pierwszych i swoisty wyznacznik stylu, który na kolejnych płytach ulegnie tylko kosmetyce. I tak jak debiut to istna nuklearna annihilacja to dwójka to chaotyczna nawałnica a Warmaster to zajebisty death metal. Krucjata dołożyła klimat i usunęła najlepsze elementy jedynki i dwójki. Można powiedzieć, że to klasyczny przykład zespołu, który odnalazł swój styl na przysłowiowym trzecim albumie. Po krucjacie bywało już różnie z przewagą średniego ale potrafili jeszcze wznieść się na wyżyny swoich możliwości na ostatnich dwóch płytach.
kurz pisze: 3 lata temu
Muszę się przyznać do błędu.
Najlepsze od brytoli to debiut i sesje u Johna. I to bezapelacyjnie.
Posłuchaj jeszcze szeregu demówek, tylko tam jakoś nagrań znacząco kuleje, no i skład ekipy tez jest inny, a sama muza ogółem jeszcze bardziej nawiązuje do Crust Punka i punkowej odmiany Metalu/Grindcore'a aka Stenchcore lub wyłącznie Grindcore, zależnie od materiału.
Ich powrót to byłby cios , niestety są konsekwentni i niestety szanse znikome .Cudne albumy majestat , moc i ciężar dla mnie za wolne i niestety IV Krucjatę w pierwszym biciu sprzedałem tylko za 40-50 PLN , moj bład ale koncert był ważniejszy .
kurz pisze: 2 lata temu
Debiut i ostatnia, przepotężne ciosy. Kręci się właśnie Those Once Loyal, końcowy marsz grupy ku zwycięstwu jasności nad ciemnością.
Realm of Chaos
War Master
The IVth Crusade
...for Victory
Mercenary
War Master to najważniejszy dla mnie album, ale dwa najlepsze to obiektywnie Krucjata Stali i Zwycięstwo Stali. Lol, właśnie zrobiłem z nich kult eternal dla szczypiorów
Ostatnio robiłem sobie ride po ich dyskografii i to zdecydowania jedna z moich najukochańszych kapel grających metal in general. Potężny walec a raczej czołg, który sieje spustoszenie wśród zdezorientowanych sił wroga. Ostrzał ze wszystkich stron i granaty rzucane prosto pod nogi. Grają Death Metal totalnie nie zblastowany a intensywny jak sam CHUJ. Marzy mi się żeby się ugadali na jakąś trasę żeby na koncert iść.
Ależ użytkownik @darnoksss ma rację! przecież u Boltów prawie nie ma blastów! Chyba że ktoś uznaje jazdę na podwójnej stopie ala karabin maszynowy za blasty.... No niezbyt, blast beat musi iść razem z werblem.
Mnie się wydaje, że tu nie chodzi o sam w sobie blast, a o jego produkcję. Nie słucham za dużo DM, więc nie mam rozeznania w temacie, ale wydaje mi się, że Disgorge ma takie bardzo współczesne brzmienie gdzie blast jest uwypuklony, a w Bolt Thrower brzmienie jest klasyczne, bardziej organiczne (tak z braku lepszego słowa i po dniu pracy).
jaskapela pisze: 2 lata temu
W World Eater od 2 minuty pojawia się blast!
Nie, przez całą drugą minutę nie ma ani jednego blastu.
TheAbhorrent pisze:
Mnie się wydaje, że tu nie chodzi o sam w sobie blast, a o jego produkcję. Nie słucham za dużo DM, więc nie mam rozeznania w temacie, ale wydaje mi się, że Disgorge ma takie bardzo współczesne brzmienie gdzie blast jest uwypuklony, a w Bolt Thrower brzmienie jest klasyczne, bardziej organiczne (tak z braku lepszego słowa i po dniu pracy).
Werbel jest głośniejszy, ale i jak na moje ucho grany gravity blastem, czyli też dwa razy gęściej, bo jeden ruch ręką to dwa uderzenia - ale nie jestem bębniarzem, więc może się mylę. No w każdym razie jest wyraźnie szybszy.
Nebiros pisze: 6 lat temuA w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian
Hajasz2 lata temu
Raubritter
Posty: 6148
Rejestracja:8 lat temu
Lokalizacja: Opole
Hajasz
Nie skromnie przypomnę tylo, że debiutancki album to In Battle There Is No Law!
I jak ktoś nie słyszy tam blastów to powinien się zabić a i jeszcze są demówki i niesławna sesja dla Johna.
GRINDCORE FOR LIFE
yogrok temu
Tormentor
Posty: 18206
Rejestracja:9 lat temu
yog
Przez półtora dnia słuchałem powolnego Nile z Festivals of Atonement i dlatego mnie dziś w nocy naszło na The IVth Crusade. Właśnie się skończyła, ale niemożliwym jest sobie odmówić usłyszenia otwierającego riffu kolejny raz.
UGH \m/
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Od pierwszego riffu, po genialne kalendarium o niszczycielskiej naturze gatunku ludzkiego na przestrzeni wieków, IV Krucjata na zawsze będzie jedynym z powodów, dla którego warto poświęcać bezcenny czas na słuchanie Tej muzyki.
Miałem sobie niedawno posłuchać tylko mojego ulubionego BT czyli ...for Victory ... a skończyło się oczywiście dłuższym przystankiem bo kto jak kto, ale Anglicy potrafią wciągnąć - klimat jaki tworzą, ciężar i idealnie pasujący wokal są nie do podrobienia. Potęga i tyle. Z perspektywy czasu nie mam tu wątpliwości - to jeden z najlepszych death metalowych zespołów jakie powstały.
Kolejny raz dochodzę do wniosku, że ten prawdziwy dla mnie BT zaczyna się właściwie od War Master. Począwszy od tej płyty gdzie krystalizują swój styl absolutnie wszystko jest wyborne i rozpoznawalne na kilometr... a wspomiany WM,fV i Krucjata to najbardziej błyszczące perły.
Trochę dłużej zatrzymałem się przy pierwszych dwóch płytach by sprawdzić czy coś tutaj się zmieniło i chwyciło bardziej po czasie bo mimo tego, że lubiłem i doceniałem, to nie stanowiły one nigdy dla mnie kwintesencji BT. In Battle There Is No Law! to w zasadzie crust-punkowa motoryka i brzmienie podszyte grindem z elementami dm i tak już mi się będzie kojarzył - z dobrym graniem ale nie będącym znakiem rozpoznawalnym BT. ALE, co do dwójki.. muszę tu pochylić łeb i przyznać się, że niedoceniany przeze mnie przez długi czas Realm of Chaos (Slaves to Darkness) to jednak potężny cios. Za takie stwierdzenia jak : "no ok, niezły, dobry, może być" , którymi kiedyś kwitowałem ten materiał, należy mi się konkretna zjeba! Wyborny, bardzo ciężki jak na lata 80te album, który jest świetnym pomostem między swoistym chaosem a tym co już za chwilę miało nadejść.
There's something growing in the trees__Through time war prevails____Wśród jeszcze żyjących kłamstw,
I think it's a different me_______Thoughts fears cast aside_____Gnębiących ten Biały Ląd.. ___Face the consequence alone ___With HONOUR ~ VALOUR ~ PRIDE
Ja również zaliczam BT do ścisłej czołówki gatunku. A może i nawet number 1/2. Z wymienionych wyżej pozycji brakuje mi Those Ones Loyal z wyśmienitym "łańcuszkiem". Znakomitości.
In the depths of a mind insane, fantasy and reality are the same.