Post-rock jest formą eksperymentalnego rocka charakteryzującą się skupieniem na eksplorowaniu tekstur i barwy ponad tradycyjnymi strukturami piosenek rockowych, akordami lub riffami. Post-rockowi artyści są często instrumentalni, zazwyczaj łączą rockowe instrumentarium z elektroniką. Gatunek ten powstał w ramach indie i undergroundowej sceny muzycznej lat 80. i wczesnych 90. Jednak ze względu na porzucenie rockowych konwencji, często nie przypomina muzycznie współczesnego indie rocka, zapożyczając zamiast tego z różnych źródeł, w tym ambientu, elektroniki, jazzu, krautrocka, dubu i minimalistycznej klasyki.
Powyższa definicja gatunku pasuje mi najlepiej. Natomiast nie zgadzam się z definicją Simona Reynolds i jego przykładami przedstawicieli gatunku. Więc nawet jej nie przytoczą. Krótko mówiąc obejmuje ona wszystko od krautrocka, przez Throbbing Gristle, po The Young Gods. A on sam przytaczał Techno Animal i drum and bassowe projekty jako przedstawicieli gatunku.
Pierwsza fala:
Druga fala:
Moje najnowsze odkrycie:
Kładą duży nacisk na drone i ambient. Bardzo fajne.
yog3 lata temu
Tormentor
Posty: 18224
Rejestracja:9 lat temu
yog
GY!BE, GIAA i pierwsza epka This Will Destroy You moje ulubione, poza tym mnie średnio wzrusza. Slint spoko, choć bardziej traktuję jako pre-white pony alternatywkę, Mogwai nuda. Sigur ros może gdyby zamknęli mordę, a tak to irytuje strasznie.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Slint spoko, choć bardziej traktuję jako pre-white pony alternatywkę
Troszkę lol. Imo White Pony to takie "Loveless" od My Bloody Valentine dla jump-da-fuck-up młodzieży. Bez obrazy.
When were doing White Pony, I played Loveless for Terry [Date, producer]. I was like, 'I want to get the record to sound like this!' After the first song, he looks over and goes, 'Are you kidding me? That's the most coked-out fucking mix I've ever heard!' It's just a wall of guitar, and it's beautiful for that reason.
- Chino Moreno
Sigur Ros moim zdaniem jest najsłabsze w gronie popularnych klasyków. God Is an Astronaut to bardzo dobry punkt wejścia do gatunku. Podobnie ma się sprawa z Grails. Tortoise stawiam na równi z Czarnym Imperatorem jeśli nie wyżej. Mogwai nie jest wcale gorsze God Is an Astronaut, ba to God Is an Astronaut zbierał zawsze cięgi od post-rockowych purystów.
Z polskich rzeczy Lotto dla mnie najlepsza obecnie kapela, w szeroko pojętym post-rocku. Zaczynali od improwizacji przesyconych jazzem, poprzez post-minimalizm i czasami noise nagrali przykurwistą płytkę Hours After.
O Sigur Ros jest fajny dokument z 2007 roku - Heima, jak po losowych miejscach Islandii przygrywają, gdzieś tam na wzgórzu jakimś pośrodku niczego, w jakiejś jaskini itp. Fajna traska, wokal nie do zniesienia. Od Tortoise się odbiłem, chociaż od GY!BE też początkowo, Mogwai też, GIAA jest strasznie prosty i przebojowy jak na takie granie, szczególnie na swojej najlepszej płycie, jaką jest niewątpliwie All is Violent, All is Bright.
Wkleję prześliczny kawałek, bo pewnie nikt nie zna:
Destroy their modern metal and bang your fucking head
A Czarny Imperator ma pewne zabawne powiązania z Iron Maiden. Chociaż w Iron Maiden pewnie o tym nie wiedzą.
A wracając do Slint. Ich perkusista zdemolował dom Davida Yowa, który miał pilnować. Co zostało unieśmiertelnione w utworze "Mouth Breather" The Jesus Lizard.
yog3 lata temu
Tormentor
Posty: 18224
Rejestracja:9 lat temu
yog
Tak, ma, wielką improwizację z Blaise Bayley Finnegan III. Ogólnie te uliczne wstawki są w GY!BE piękne, szczególnie ta o tym, że they don't sleep anymore on the beach niszczy, aż się łezka w oku kręci.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
kurz pisze: 3 lata temu
Z polskich rzeczy Lotto dla mnie najlepsza obecnie kapela, w szeroko pojętym post-rocku. Zaczynali od improwizacji przesyconych jazzem, poprzez post-minimalizm i czasami noise nagrali przykurwistą płytkę Hours After.
@kurz ten psychodeliczny krautrock to raczej z tej definicji Simona Reynoldsa, niż powyższej wklejonej przez @pita, z którą to się również zgadzam. Od tego albumu Ash Ra Tempel to jeszcze dekada minęła do epoki pionierów post-rocka.
To oczywiście żart, ale szczególnie drugi kawałek brzmi jak post-rock przed erą post-rocka.
A tym krautrockiem to przesadą jest wrzucanie do jednego wora kapel typu Can, Popol Vuh, Kraftwerk czy Ash Ra Tempel. Każda grała inaczej, mając punkt wspólny tylko w kraju pochodzenia i może, że często była to muza eksperymentująca lub improwizowana. Stąd ten niewinny żarcik.
yog3 lata temu
Tormentor
Posty: 18224
Rejestracja:9 lat temu
yog
Przecie krautrock w gruncie rzeczy znaczy tyle, co niemiecki rock, a samo określenie bierze się od angielskiego pejoratywnego określenia niemieckiego żołnierza (na cześć kiszonej kapusty - niem. kraut), więc jasne, że spektrum jest bardzo szerokie i jedna kapela z Dusseldorfu do drugiej z Berlina niepodobna, tak jak kapela z Liverpoolu do tej z Birmingham niepodobna. Z tym, że krautrock zazwyczaj nie ma wielkiego związku z rockiem, jak i zresztą bywa w przypadku post-rocka. I w tym sensie to faktycznie można by powiedzieć, że dajmy na to Tangerine Dream od Alpha Centauri to post-rock, którego kiedyś tam grali, jak i Kraftwerk.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
yog pisze: 3 lata temu
Przecie krautrock w gruncie rzeczy znaczy tyle, co niemiecki rock, a samo określenie bierze się od angielskiego pejoratywnego określenia niemieckiego żołnierza (na cześć kiszonej kapusty - niem. kraut), więc jasne, że spektrum jest bardzo szerokie i jedna kapela z Dusseldorfu do drugiej z Berlina niepodobna, tak jak kapela z Liverpoolu do tej z Birmingham niepodobna. Z tym, że krautrock zazwyczaj nie ma wielkiego związku z rockiem, jak i zresztą bywa w przypadku post-rocka. I w tym sensie to faktycznie można by powiedzieć, że dajmy na to Tangerine Dream od Alpha Centauri to post-rock, którego kiedyś tam grali, jak i Kraftwerk.
prapoczątki:
wiki pisze:
…Wielu twórców muzyki punkrockowej, postpunkowej, indie i rocka alternatywnego (w szczególności post-rocka), m.in. John Lydon z Sex Pistols i Public Image Ltd, przyznawało bądź przyznaje się do silnej inspiracji krautrockiem...
to także istotne elementy post-rocka:
magivanga pisze:
…W 1971 Klaus Schulze, Manuel Göttsching i Hartmut Enke stworzyli Ash Ra Tempel. Zespół można umieścić w szerszym kontekście space rocka. W stosunku do brytyjskich kapel space rockowych, muzyka niemieckiej grupy była jednak chłodna, minimalistyczna i niepokojąca...
Krautrock to określenie na niemiecki rock psychodeliczny z lat 60 i 70, który nie małpował niczego z zachodu. To najlepsza definicja jaką mogę wymyślić. Czyli np. Lucifer's Friend mimo, że jest z epoki nie łapie się.
Nie sposób nie przyznać, że Ashra Temple, Can, Neu!, Faust i inni grawitowali w stronę post-rockowej stylistyki na długo przed jego powstaniem. Podobnie jak później rozmaite zespoły post-punkowe, post-hardcore, noise rockowe. This Heath, Sonic Youth, Pere Ubu, Tuxedomoon, Wipers i tak dalej. W końcu Slint jak zauważył yog wyrósł ze sceny post-hardcore.
Akurat definicja post-rocka jest albo "króliczą dziurą", albo przedwiecznym horrorem. Trafisz na mądrości Simona Reynoldsa, zaraz po tym na to, co on faktycznie rozumie pod pojęciem post-rocka, a stamtąd prosta droga do psychiatryka.
Ja lubię: muzyka spełniająca funkcję ambientu grana przy użyciu gitar, perkusji itd. Ale co zrobić z math rockersami udającymi, że są Aphex Twinem, czy innym Mouse on Mars?
- dla fanów starych filmów sci-fi, kosmicznych post-rocków w stylu God Is an Astronaut, tudzież wczesnego Tangerine Dream i Cosmic Jokers
yog2 lata temu
Tormentor
Posty: 18224
Rejestracja:9 lat temu
yog
Ło panie dałem się przekabacić tym GIAA, którego faktycznie tu sporo słychać i Tangerine Dream, którego jeszcze nie zanotowałem, no i kierwa ale to podniosłe, a gadki-wstawki jak z jakiego Mass Effecta. Zdaje się, że muszą być katorgą, jeśli się tego więcej, niż raz słucha. Nie wiem, czy dotrwam do końca. Spróbuję.
Zmęczyłem ten bombastyczny postroczek, TD nie stwierdzono. Never again.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
yog pisze: 2 lata temu
Ło panie dałem się przekabacić tym GIAA, którego faktycznie tu sporo słychać i Tangerine Dream, którego jeszcze nie zanotowałem, no i kierwa ale to podniosłe, a gadki-wstawki jak z jakiego Mass Effecta.
Pisałem o starym kinie sci-fi. Mass Effect to KOTOR dla upośledzonych.
Toż to żaden synthwave, tylko post-rock. To granko się opiera w głównej mierze na kosmicznych gitarkowych pasażach, niczym żywcem wziętych ze wspomnianego God is an Astronaut, tyle że przerywanych tymi śmiesznymi wstawkami fabularnymi i z ambientowym podkładzikiem, czasem rzeczywiście około-synthwavowym.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Niech sobie gitarki będą syntetyczne (a czasem na pewno nie są). Perka z automatu też nie powoduje, że coś nie jest metalem. Możesz nagrać symfoniczną płytę z orkiestrą z kompa. Na discogs mogą pisać, dla mnie znacznie bliżej temu do brzmień post-rocka, niż synth/darkwave'u. Na RYM piszą, że post-metal, co nie powoduje, że to post-metal, bo tak gdzieś piszą. Może wcześniej było więcej tego synthu, nie wiem, nie słyszałem ich. Ostatnia płyta brzmi jak post rock na klawiszowym tle.
Kolejny raz popisujesz się czytaniem w internecie.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Tak samo twoje pisanie, że to post rock nie powoduje, że jest to post rock, geniuszu. Nie znasz się na muzie, gatunkach, to milcz i nie wymądrzaj się. Już drugi raz się zaorałeś niewiedzą w dyskusji ze mną. Pozdro.
yog2 lata temu
Tormentor
Posty: 18224
Rejestracja:9 lat temu
yog
No raczej, że nie powoduje, to moja opinia i znam się na tyle, żeby kwestionować rzeczy pisane w internecie przez innych internautów, jeśli się z nimi nie zgadzam
Destroy their modern metal and bang your fucking head
At the end of 2023, Volkor X will release his long awaited third album. Through this stellar achievement, Volkor X bares his soul and takes you on an auditory journey to the profound depths of introspection and the tender melancholy of remembrance. Amidst the mesmerizing fusion of ethereal guitars, resounding synths, and monumental walls-of-sound, secrets lie concealed, a requiem for the lost, an evocative journey through the never-ending whirl of the human spirit, a cryptic homage to those lost in the abyss.
Z ich strony. W post-rocku nie ma popisowych riffów, przeważnie w ogóle nie ma riffów.
Btw. Według Szymka Reynoldsa do grania post-rocka gitary nie są potrzebne.
yog2 lata temu
Tormentor
Posty: 18224
Rejestracja:9 lat temu
yog
Zdecydowanie popieram Szymcia.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Ten Caspian to brzmi jak debiut Tides FromNebula. Ciekawe co było pierwsze.
Edit. Sprawdziłem. Tides zrzynał (przepraszam, się inspirował).
yog2 lata temu
Tormentor
Posty: 18224
Rejestracja:9 lat temu
yog
Widziałem pięćset lat temu Tides from Nebula jak grali przed GIAA i brzmieli, jakby strasznie zrzynali. Płyty nigdy nie sprawdziłem (zresztą wtedy chyba jeszcze żadnej nie mieli albo ledwo co wydali). Spoko było.
Sprawdziłem w necie i był to rok 2009, i nawet mój późniejszy przełożony pisał z tego gigu relację na rockmetal.pl Miło wspominam. Tak koncert, jak i przełożonego.
Grali też w tym samym roku ze wspomnianym Caspian.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Raczej nie ma sensu spierać się, czy jest to faktycznie najlepsza szesnastaka. Ważne, że zawiera kilka niszowych (przynajmniej dla mnie) strzałów wysokiego kalibru. Przykładowo "Rachel", kompletnie nie znałem.
O przepraszam... Album "Macha" zespołu Macha prezentuje skoczną mieszankę post-rocka, psychodelii, indonezyjskiego walenia w bęben, "znalezionych" dźwięków (a la Disco Inferno) oraz wplecionych w to wszystko reinterpretacji jingli i innej muzyki z filmów, seriali i czołówek, która mogła, ale nie musiała istnieć wcześniej (a la Boards of Canada).
Album z okresu przejściowego w historii zespołu, kiedy wyraźnie wyszli z "post-space rocka", ale nie położyli jeszcze wyraźnego nacisku na dark ambient. Obfituje w masę subtelnych elektronicznych smaczków, także dubowych, jednak jego największą siłą jest to, jak bardzo przesiąknięty jest wpływami Ennio Morricone. Labradford nie ucieka się do łatwych cytatów, zamiast tego przerabia spaghetti westernowy styl Morricone na muzykę która idealnie pasowałaby do kryminału noir lub jakiegoś medytacyjnego filmu Jima Jarmuscha.