Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 6157
Rejestracja: 8 lat temu
Lokalizacja: Opole

Necrosferatul

Hajasz

Obrazek

Obrazek

Jebane koniowate oto szoker. Szoker taki, że koniowate dostają sraki. Nim ktokolwiek zapyta co Hajasz i raw black metal szybko odpowiadam tym razem będzie grubo. Raw black metal i w dodatku Austria ale to nic bo wszystko powie oficjalny opis z BC diabła tak więc Necrosferatul to surowy, wampirzy black metal. Królobójczy rokokowy nekrosurf. Antyfaszystowski punkowy black 'n' roll z nutą psychodelii lat 60. i odrobiną klasycznego speed metalu lat 80. Siedziałem w piwnicy i rozpalałem ogień kiedy już tylko przy dźwiękach intro zeszły się wszelakie pająki i ropuchy. Gładząc się po brodzie i kręcąc wąsiura pierwsza myśl taka, że naczelny koneser obskurnych r(a)owów black metalowych kolega Vex nie napisał nic. No to zapierdalamy bo niby jest sroga beka ale jest więcej powagi. Tak więc kiedy jakiś chujek robi sobie focię na foteliku z mieczykiem i kwiatuszkiem tu typ zapierdala fotel z Ikea, w łapie dzierży świecznik z Jysk a w drugiej rameczkę z Pepco. Jako bonus na japę zarzuca brudną szmatę, która kiedyś podawała kurczaka. Raw black na pełnej ale szanuje bo w teczuszce dwie płyty i obie za free na BC co wśród austriaków nie jest normą. Jedynka brzmi przepodle. Tu się prawie nic nie klei, sporo rozjazdów a jednak Wacław stoi. Dzięki Necrosferatul przypomniałem sobie wszystkie dziecięce melodyjki i zaśpiewki z gierek. Za to kierwa szacun bo ty melodyjki jadą ze wszystkiego. Gitara gra a to raz Lombard innym razem Big Cyc by nagle facet na grubym zagrał tak, że myślałem, że to jakiś Budgie czy inne Jethro Tull. Szkoda, że tego trochę mało ale robi wrażenie. No ale pora na zrywanie gwintów koniowatych black metali bo w środku lata wychodzi ponownie za free drugi album Candelabrum Necrosferatulum, który rozpierdala wszystko. Po pierwsze jest progres w stosunku do jedynki o jakieś 10-15% co oznacza tyle jakby zestawić Scum z Diatribes w black metalowej gierce. Nie, nie, nie jest nadal chujowo, obskurnie koślawo ale brzmienie i kompozycje są tak dwa stopnie wyżej. No i robotę robi znowu ten szum. Nie wiem czy koleś to nagrywa w kiblu czy w stodole ale ładnie to szumi. Na pewno dwójka miała większą przestrzeń bo już na wjazd jebanym black metalowcom obraca odwrócone krzyże. Jeszcze na osobny temat warto wspomnieć o klawiszach na obu płytkach, które grają jakby w innej lidze. Raz mrocznie by kolejnym razem ładnie imitować Hammonda. Kierwa łza się w oku kręci, że takie gówno nie wyszło w latach 90-tych bo dzisiaj wyznawcy black metalu majty by mieli oznaczone grubą drachą a tak to tylko pyłek kurzu, który jednak napawa nadzieją, że raw black metal to jednak można zagrać tak aby nie było heheszków.

Ostatnie słowo na podsumowanie. Necrosferatul jest chujowy a zarazem wciągający więc kiedy będziecie oburącz mu ssać makowca by zachwilę w otwartej japie poczuć "ciepło" wilgotnej piwnicy poczujecie wtedy, że ta muzyka rozpływa się w ustach.

Skład:
Necrosferatul - All instruments, Vocals TIEF, Wintarslāf, ex-Aeons and Monuments

Dyskografia:
2022 - Ancient Bloodlines Mean Nothing
2023 - Candelabrum Necrosferatulum



MA: https://www.metal-archives.com/bands/Ne ... 3540502756
BC: https://necrosferatul.bandcamp.com/music
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
brzask
Tormentor
Posty: 2463
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Kalisz

brzask

Sprawdziłem sobie album z czerwoną ramką i to co wyróżnia go spośród zalewu podobnych swetrolubnych materiałów to dość pomysłowe i mocno wyeksponowane klawisze - czasem są to organy, innym razem jakiś podkład pod horror klasy b itp.
Przyjemne granko nie wymagające większego skupienia, do piwka jak znalazł, ale to na tyle... bo przyznam że już w trakcie pierwszego odsłuchu liczyłem na coś więcej, na jakieś tąpnięcie.
Początek płyty sugerował że to będzie coś na miarę wspomnianego ukraińskiego smutnego kolegi z różą w fotelu...ale im dalej w las, tym jednak trochę słabiej się robi a kolejne odsłuchy potwierdzają, że austriacki nekrofil momentami się gubi i za dużo chcialby upchnąć na płycie - takie wycieczki, jak w połowie trzeciego Carpathian Blood Waves, pod jakiś surfujący rock czy tam rockabilly są niepotrzebne i psują efekt przenosząc nas na jarmark a nie do piwnicy.
Mimo wszystko jest potencjał na coś więcej myślę na kolejnej płycie. Narazie Pale Swordsman > Candelabrum Necrosferatulum.
There's something growing in the trees__Through time war prevails____Wśród jeszcze żyjących kłamstw,
I think it's a different me
_______Thoughts fears cast aside_____Gnębiących ten Biały Ląd..
___Face the consequence alone
___With HONOUR ~ VALOUR ~ PRIDE
Awatar użytkownika
Vexatus
Tormentor
Posty: 7704
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Mieszkam z matką!!!

Vexatus

Hajasz pisze: 2 lata temu Gładząc się po brodzie i kręcąc wąsiura pierwsza myśl taka, że naczelny koneser obskurnych r(a)owów black metalowych kolega Vex nie napisał nic.
Bo i nie ma za bardzo o czym... Regicidal Rococo Necrosurf? Ja ten projekt rozpatruję w kategoriach humorystycznych.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 18225
Rejestracja: 9 lat temu

yog

Jakiś czas temu skorzystałem z pobrania w systemie co łaska, coś tam posłuchałem i spoko, ale bez przesady. Wróciłem sobie wczoraj czy dzień wcześniej i całkiem to przyjemne, ładnie brzmiące wampirykowanie z lekką dozą eksperymentu, czy tam zapętlonego starego winylka jak na debiutanckim albumie w tamtejszym In the End All Things Drown and Drift Away o tytule niczym z jakiego Hłaski. Dwójka chyba jeszcze bardziej liryczna, łagodniejsza i kierowana w stronę miłośników fotelowych romantyków.

Po zakończeniu aktualnej sesyjki z twórczością Necrosferatul obawiam się, że nie będzie wracane, bo czegoś tu jednak brakuje, żeby całość przede wszystkim nie sprawiała wrażenia bycia tzw. gimmick, że wampiry, ale przeciwne chwaleniu czarnej imperialnej krwi za samo bycie takąż.
Destroy their modern metal and bang your fucking head