To samo. Wszystkie moje ulubione kawałki BS są na tym albumie plus właśnie ta swojska atmosfera rodzącego się kultu Szatana. Z reszty płyt z Ozzym najbardziej lubię chyba Sabbath Bloody Sabbath a z tych bez niego DehumanizeraPioniere pisze: 3 lata temu Ja o wiele bardziej cenię se debiut. A co by nie było wątpliwości, albumy 1-5 są zajebiste. Jednak okultystyczny klimat z debiutu bardziej do mnie przemawia.
To także prawda.pit pisze:Debiut to bardzo porządny blues/kwas rock.
Z tego koncertu jest jeszcze Black Sabbath, ktoś się dokopał do konkretnych taśm.

To fakt, BS mi też się nie nudzi. Zwłaszcza w odpowiednich warunkach i odpowiednim stanieWędrowycz pisze: 2 lata temuAha i kolejna luźna myśl względem tego zespołu. Black Sabbath to kolejna obok takiego Slayera kapela, której mogę słuchać bez znudzenia ciągle. Obstawiam, że gdybym tak jak w przypadku Slayera zrobił sobie bity tydzień tylko i wyłącznie z muzyką Black Sabbath, to też spokojnie bym nie odczuł znużenia.



Wg mnie nie ma czegoś takiego jak "typowe dla metalu" brzmienie. Niektórym albumom pasuje surowa produkcja, a innym ładna. Zależy, jaki efekt artystyczny chce się osiągnąć.

Nie, pierwsze słyszę.
Niedawno wyszły płyty z Martinem z brzmieniem poprawionym przez Iommiego.

Słyszałem tylko najnowszy remaster - okropnie skompresowany względem oryginału, więc od razu wyleciał.TheAbhorrent pisze: 11 mies. temuNiedawno wyszły płyty z Martinem z brzmieniem poprawionym przez Iommiego.


To nie jest takie pewne, musiałbyś mieć i kasę i refleks/szczęście. Bilety ponoć zeszły w 16 minut.
