Kapela założona w 2012 roku, pochodzą z Bristolu, grają hipsterski punk. Mnie on bawi.
Na koncie mają dwa trzy długograje.
Skład:
Joe Talbot - Lead Vocals (2009-present)
Adam Devonshire - Bass (2009-present)
Mark Bowen - Lead Guitars (2009-present)
Jon Beavis - Drums (2009-present)
Lee Kiernan - Rhythm Guitars (2015-present)
▼ Byli muzycy
Andy S. - Rhythm Guitars (2009-2015)
Dyskografia: 2011 - IDLES [EP] 2012 - Welcome [EP] 2012 - Welcome - Remixes [EP] 2021 - Meydei (Task & Bear Remixes) [single] 2015 - Meat [EP] 2016 - META (Remixes) [EP] 2016 - Meat // Anguish [EP] 2016 - Well Done [single] 2016 - Divide & Conquer [single] 2017 - Stendhal Syndrome [single] 2017 - Mother [single] 2017 - Brutalism 2017 - Rachel Khoo [single] 2018 - Colossus [single] 2018 - Danny Nedelko [single] 2018 - Samaritans [single] 2018 - Great [single] 2018 - Joy as an Act of Resistance 2018 - Danny Nedelko / Blood Brother [split z Heavy Lungs] 2019 - Meat EP / Meta EP [kompilacja] 2019 - Mercedes Marxist [single] 2019 - A Beautiful Thing: Idles Live at le Bataclan [live] 2020 - Live at Ramsgate Music Hall [live] 2020 - Mr. Motivator [single] 2020 - Grounds [single] 2020 - A Hymn (Edit) [single] 2020 - Model Village [single] 2020 - Ultra Mono 2020 - Danny Nedelko/Samaritans [single] 2021 - Crawler
Chciałem założyć temat o kapeli, ale przezornie sprawdziłem.. I jest.
Zatem co? Ano fajny ożywczy miks postpunka, posthardcoru, noiserocka. Bardzo polecam lubiącym tego typu klimaty. Jakieś skojarzenia z Wire, czy z nowszych rzeczy Viagra Boys mi się nasuwają, a to dobre skojarzenia, nieprawdaż?
No i jakiś sprytny administrator tego działu mógłby łaskawie uzupełnić braki w dyskografii o ostatni album.
Nowa rzecz od IDLES! Tym razem zespół wziął na warsztat utwór Gang of Four, który promuje dwupłytową kompilację zawierającą utwory Gilla i spółki w interpretacji rozmaitych artystów. Na pokładzie, oprócz Idles, między innymi Tom Morello, La Roux, Serj Tankian, Helmet i Garty Numan. Premiera już za tydzień.
Ja tam też lubię i chuj. Poznałem ich od drugiego pełniaka, a w sumie to z live z tej płyty co się zwał Relase Party i to była impraza w stylu wesele bez pary młodej. Później tak siadło, że ciągle w samochodzie odpalałem ten album, a następnie katowałem moich domowników do tego stopnia, że też im się spodobało. Następnie wydali Ultra Mono i tu mi entuzjazm nieco opadł i wracałem do tego albumu zdecydowanie rzadziej. Dla mnie ostatni album, Crawler wypada zdecydowanie lepiej i znowu zaczęło się katowanie reszty rodziny. Podsumowując, w przerwie od cięższego grania lubię sobie odpalić któryś z albumów.
if you can find it on the internet, it's not underground.
Mam tak samo. Tj. poznałem od drugiej płyty, trzeci album trochę gorszy, ale po latach słucha mi się go też całkiem dobrze. Gdybym miał wskazać moich top 10 bandów, to myślę, że Idles tam by się znalazło. Chętnie posłuchałbym ich na żywo.
Never Fight a Man with a Perm mogę słuchać chyba codziennie
Ja tam nie narzekam na dotychczasową dyskografię. Z tych trzech kawałków z nadchodzącej płyty, które udostępnili jakoś słuchało mi się jednego. Reszta przeleciała i nie chciało mi się drugi raz włączać. Mam jeszcze cichą nadzieję, że nie będzie to jednak ich najgorsza płyta, którą będę omijał szerokim łukiem...
Słucha się dobrze, ale przed pierwszym odsłuchem wiedziałem, że włączam Idles i był zawód, bo dostałem, coś co kojarzyło mi się, hmm, z Radiohead?
Faktycznie jest miszmasz, więcej wolnych kawałków, ze 4 takie, jakich bym się spodziewał słuchając poprzednich płyt. Włączyłem w weekend, żeby sobie leciało w tle i dziś od rana już z większym skupieniem. No i w sumie całe to śpiewanie o miłości źle nie wyszło. Tylko, że jak będę chciał włączyć Idles, to będę myślał o innych płytach.
Ciekawe, czy to jeden wyskok czy już stałe zmiana?
Ith89 pisze: rok temuNieco zawiedziony ostatnim Idles, tydzień temu wróciłem do Viagra Boys i tak słucham od czasu do czasu ostatniego wydania przekonując się co raz bardziej.
Mnie z kolei ostatnia płytka, z każdym kolejnym przesłuchaniem, podoba się coraz bardziej.
Czy jest to punk, czy tam post punk? Trochę tak, trochę nie, ale nadal jest to dobra muza. Może nawet najfajniejsza w całym dysko.
Zgadzam się, ona nie jest zła. Nawiązując do Idles w wątku o Viagra Boys, miałem na myśli to, że się zawiodłem, bo liczyłem na coś szybszego, energicznego. Jak odpalam Idles to lecą sobie płyty po kolei, ale Tangk mi tu nie pasuje, bo jest dużo spokojniejsza i pewnie dlatego najlepiej wchodzi mi wieczorem.
Ith89 pisze: rok temuNieco zawiedziony ostatnim Idles, tydzień temu wróciłem do Viagra Boys i tak słucham od czasu do czasu ostatniego wydania przekonując się co raz bardziej.
Mnie z kolei ostatnia płytka, z każdym kolejnym przesłuchaniem, podoba się coraz bardziej.
Czy jest to punk, czy tam post punk? Trochę tak, trochę nie, ale nadal jest to dobra muza. Może nawet najfajniejsza w całym dysko.
Post-punk, dance punk - jak najbardziej. Gang of Four, Mission of Burma, Talking Heads wyczyszczone z co bardziej ekstrawaganckich elementów.
Tangk mi siadło. Nie wiem od czego to zależy, a może mam słabość do tej kapeli, nie no to jest oczywiste. Jest zdecydowanie lżej, ale nadal jest przebojowo i nóżka sama tupie, tekstowo też album trzyma poziom. No mają panowie coś w sobie. Tangk to nie poziom Brutalism, czy Joy, ale nadal jest to kawał dobrej muzy. U mnie nadal w rankingu najniżej Ultra Mono i tej płytki słucham tylko do biegania. Na urodziny dostałem od żony różowy winyl także... Fuck the king, he ain't the king, she's the king !
if you can find it on the internet, it's not underground.
To bardzo dobry album, ale w mojej opinii, jeśli chodzi o niszę zwaną post-punkiem, w tym roku lepszą płytę wysmażyło Yard Act. Wyszło też trochę nie gorszych albumów w surowszych klimatach, a nawet o wiele surowszych. Widać, że do post-punka powoli wraca nastrój totalnego, nieironicznego nihilizmu.
Ścieżka dźwiękowa do filmu „Caught Stealing”. Kilka numerów w klimacie „TANGK” plus instrumentalne kompozycje Roba Simonsena, które zagrał zespół w bardziej eksperymentalnym wydaniu. To raczej pozycja głownie dla najzagorzalszych fanów.