Black Heavy Metal z Polska. Warszawa. Chłopaki już mi się podobają bo ładnie eksponują wała w ciasnych spodniach a pierwszy od lewej na fotce ma tyle plakietek ile ja zajebałem ze sklepu Coda w Opolu przy pierwszej wizycie. Na MA pisze, że podobne do Darkthrone i Venom. Ja wierzę w to bo przecież oni sami dobrze wiedzą co grają ale z szacunku wstawiam do hejviorka aby jakiś sfrustrowany blek metalowiec nie wypruł sobie żył. Leci sobie jak się okazuje drugi album Serpent Storm (Darkthrone powinien mieć taki album) i jakie kierwa to jest fajne. Obaliłem przy tym dwie pianki, które miały być na potem robiąc sobie przerwę od lepszego napoju. Chętnie widziałbym ich na Byczynie bo rozpierdol murowany a gdyby jeszcze dosięgli sztuki pisania po polsku to już po całości szlag na japę. Absolutny top zajebistego hejviorka z rodzimego poletka. Oj jak nóżka popierdala do stopki bo tu odbywa się blastowanko miejscami. Super. A zapomniałbym za okładkę do nowej płyty plus 10.
Właśnie wróciłem z koncertu w Potoku, gdzie byli gwiazdą wieczoru o tytule Prögresywny Rëgres. Konkretne przetasowania w składzie, Panie Chorąży, trza zmienić będzie fotę.
Co do muzy, to wiadomix zajebista, kto zna. A z konkretów, to rozwój, rozwój i jeszcze raz lata 80-e plus 70-e na tę chwilę, czyli najlepszy czas hejwi.
Dodam tylko, że ostatnia płytka zyskuje przy bliższym poznaniu. Polecam wszystkim, ceniącym sobie świeże podejście do oldskulowego grania. Album jest przesycony wpływami bluesa z lat 70-ych i żywiołowego gitarowego grania hejwi z lat 80-ych. Płytka jest dopracowana brzmieniowo i ma ciekawy feeling. Skądinąd wiem, że to nie ostatnie słowo grupy.
kurz pisze: 3 lata temu
Dodam tylko, że ostatnia płytka zyskuje przy bliższym poznaniu. Polecam wszystkim, ceniącym sobie świeże podejście do oldskulowego grania. Album jest przesycony wpływami bluesa z lat 70-ych i żywiołowego gitarowego grania hejwi z lat 80-ych. Płytka jest dopracowana brzmieniowo i ma ciekawy feeling. Skądinąd wiem, że to nie ostatnie słowo grupy.
zainteresowales mnie więc sprawdzę. szatan zapłać!
Turris Babylonica e stercore facta est.
Hajasz3 lata temu
Raubritter
Posty: 6157
Rejestracja:8 lat temu
Lokalizacja: Opole
Hajasz
Rysiu posłuchaj tego wewnętrzego głosu, który mówi odpuść bo się sparzysz.
GRINDCORE FOR LIFE
yog3 lata temu
Tormentor
Posty: 18224
Rejestracja:9 lat temu
yog
Granie bardzo fajne, ale nie chciałem ferować opinii po jednym dniu, który przy tej płytce spędziłem. A może to były dwa dni? W każdym razie kręciła się sporo, acz uznałem, że zrobię przerwę i wrócę, a wtedy się wypowiem na forum. Czego, jak widać, póki co nie zrobiłem.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Kurewsko wyczesany album. Słucham od kilku dni i nie posiadam się z radości z odsłuchów. Stary hejwior poczerniały płomieniem zapalniczki, którą kolega dzierży tuż przed podłożeniem ognia pod budę z waflami, będącą własnością katolickiego liceum Ojców Sutanniarzy Trzepiących Kapucynów.
Obywatel @kurz wspomniał o starym heavy i bluesie i tak, ja również to słyszę. Ta muzyka ma wibracje Budgie, ale tak, jakby panowie z Budgie zapragnęli napierdalać więcej na podwójnej centrali i żeby ich pan Wiesiu Weiss zareklamował jako "umysły otwarte na nową ekstremę". Zajebiaszczo nośne riffowanie, zajebiaszczy wokal typa na wokalu i totalnie fajowy anturaż starego metalu. Bardzo mi się to podoba i bez obesrania oceniam ten materiał, czyli Serpent Storm jako czołówkę tegorocznego ciężkiego granka z pazurem.
Nawet nie piszę o nawiązaniach do Ostatniego Taboru, bo jeśli ktoś tego nie wyłapał przynajmniej w dwóch miejscach to niech wraca do słuchania Starego Dobrego Małżeństwa i Riverside.
Panzer Division Nightwish
yog3 lata temu
Tormentor
Posty: 18224
Rejestracja:9 lat temu
yog
Ja tam poczerniałości prócz okładki nawiązującej do 666 to za bardzo nie dostrzegam, bo to granie z czasów, jak się debiut Iron Maiden jeszcze nie ukazał.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Robie robie. I już zaraz kończę. Trochę nie moja bajka, ale doceniam. Zaskakujące jak na większość tego typu zespołów wpływy. Więcej tu powyżej wymienionego Budgie czy Led Zeppelin niż typowych i wytartych do bólu, zawsze takich samych i spodziewanych. Troszkę speeda tez jest. Myślę ze w odpowiednich okolicznościach, mogłoby ładnie wejść. Nie będzie wiec jechania.
Zawartość Serpent Storm to zupełnie nowe rozdanie, choć drobne zalążki tego, co tu się odjaniepawliło, słyszalne były już na Cold Wrath of Mother Earth. Nowy album jest niczym wehikuł czasu, którym to panowie polecieli dobrych dziesięć, jak nie dwadzieścia, lat wstecz względem dotychczasowych nagrań. Te nagrania sprawiają wrażenie, jakby zostały zarejestrowane w chuj dawno temu. Totalny analog. Ileż tu wspaniałych, płynących swobodnie melodii, ileż wpadających w ucho harmonii. Zero napinki, zero udawania, miłość do klasyki przelana w dźwięki, przepis alchemików na złoto. Rewelacyjna rzecz.
Metalurgowie chcecie przecież posłuchać dobrego hejwi we własnym stylu, bez chamskiego kopiowania. Wiem że chcecie. Kupujcie winyla Serpent Storm, jak macie gramofony, jak nie macie trudno bierzcie CD. Wiem że się powtarzam, ale płytka z każdym odsłuchem zyskuje, nabiera smaku, kompozycje płyną, melodie pokazują swój charakter. Kawał kurwa zajebistej roboty.
Album sztos, nie da się ukryć. Sam ostatnio nabyłem od Freddiego płytkę, co już pisałem gdzieś indziej. Bardzo wysoki poziom, do tego czuć mega świeżość, mimo, paradoksalnie, bardzo starej muzyki Czyli co? Napisali ją ludzie , którzy mają talent, ot co.
Spoko mogę załatwić płytkę i się umówimy gdzieś na mieście
yog2 lata temu
Tormentor
Posty: 18224
Rejestracja:9 lat temu
yog
To tak bardziej na temat muzyki jeszcze...
Słuchałem tej płyty z 8-10 razy, ostatnio we wrześniu i mi się podobało, ale chciałem zobaczyć jak to wejdzie po przerwie, a nie w dwudniowym ciągu. Z okazji wyjścia tego winyla, dzisiaj sobie odpaliłem i tak mnie naszło, że gdybym nie miał świadomości, co odpaliłem, to bym chyba się zastanawiał której to kapeli z USA z bardzo głębokich lat 80 płyta, czy to jakiś Jag Panzer, czy co to jest, w każdym razie bym był pewien, że jakaś klasyka, a nie płyta nagrana w Warszawie w 2022 roku. Powiedziałbym - myślałbym, że jakaś zaginiona płyta jakiego Liege Lord może, czy co, ale jednak te kawałki od września dalej pamiętam, więc trudno byłoby udawać, że tego nie słyszałem do tej pory.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Mam za sobą odsłuch z winyla na porządnej głośności i dopiero wówczas słychać wszystko, wychodzi cała selektywność i przestrzenność tej muzy. Ale ok dosyć tej prawie kryptoreklamy, już się nie odzywam.
Sam fakt, że najlepszą płytę heavy metalową w ostatnich latach w Polsce wydaje zespół parający się do tej pory blackthrashem, świadczy o kondycji polskiego heavy metalu. I nie ujmuję tu chłopakom z Armagh w żaden sposób, bo wydali świetny materiał nawet bez podziału na kategorie, po prostu ubolewam, że na polskim poletku w klasycznym graniu wyszło tak mało (albo i prawie w ogóle) albumów tak dobrych, jak Serpent Storm.
A winyla nie potrzebuje, właśnie przyszło mi CD i na sprzęcie gra to faktycznie bardzo fajnie. Trzeba będzie się wybrać na sierpniowy gig.
Właśnie sobie słucham tego nowego albumu i kierwa mocne rozczarowanie mnie dopadło. Nie, od razu uprzedzę, że nie jest to zły album ale jest baaardzo grzeczny, ułożony niczym piesek na wystawie piesków. Przede wszystkim nie ma ani grama tego mroku i klimatu poprzedniczki. Nic z tamtego klimatu nie zostało. Tym razem dostajemy zachowawczy i grzeczny hejviorek, który krzywdy nie robi. Taki idealny do piwka i rozmowy. Leci sobie nikt nic przeciw nie ma bo i nie ma podstaw. Fajne to jest, pewnie Miechu nawet kupi czarnucha bo muzyczka ani do tańca ani do różańca. I tylko ta okładka, która przypomniała mi praską dziewczynę lekkich obyczajów, która miała na piętach podobne kółka zębate tyle, że ona miała moc a tu cała moc uleciała niczym z Benneta w finałowej scenie Commando. Ładne, grzeczne, pokojowe granie ale nie dla mnie. Ja sięgam po Serpent Storm i wzywam mocy przybywaj.
GRINDCORE FOR LIFE
Canidiarok temu
Fallen Angel Of Doom
Posty: 368
Rejestracja:6 lat temu
Lokalizacja: Warszawa
Canidia
Trudno się dziwić, SS był nagrywany niemal w zupełnie innym składzie niż ten nowy album.
yog pisze: 6 lat temu
Jebać wasze zdanie w takim razie.
Jest to sporo ciekawszy album od poprzedniego, także z powodu zmiany składu, z którego wypadło paru grajków, chcących grać tylko do tegoż wspomnianego przez @Hajasza piwa. Trzeba tylko usiąść posłuchać, a później wrócić. Nie jest to prosty w odbiorze album, jest w nim sporo asymetrii, zmian tempa. Zatem nie rozumiem tej grzeczności, nie mówiąc o piwie. Chyba czegoś innego słuchaliśmy panie sierżancie.
Hajaszrok temu
Raubritter
Posty: 6157
Rejestracja:8 lat temu
Lokalizacja: Opole
Hajasz
Nic z tych rzeczy. Słuchaliśmy tego samego albumu. Słuchałem go kilka razy i nie muszę wracać potem aby sprawdzać czy aby mi się nie odwidziało albo co mówią koledzy. W odbiorze jest prosty jak sik węża. Jest to po prostu słabszy album od poprzedniego. Bardzo słabszy.
Mógłbym ci dojebać jakimś zgrabnym lewym prostym, ale nie zrobię tego. Przyjmuję inne zdanie.
A muzycznie uważam że na tle warczących w tych samych tonacjach, grających tak samo w różnych wariacjach death czy black metalowców, jest to powiew świeżości, powrót do rokendrola jaki daje frajdę i przyjemność że słuchania.
Wrzucasz jakieś chilijskie i meksykańskie darcia ryja, których nikt oprócz ciebie nie słucha, a dobrą muzę porównujesz do disco polo. Już rozumiem skąd ta czapka.
Hajaszrok temu
Raubritter
Posty: 6157
Rejestracja:8 lat temu
Lokalizacja: Opole
Hajasz
Bo to cały w tym ambaras aby dwoje chciało naraz. Czy tylko ja tego słucham? Hmm jak tak to zajebiście być kimś wyjątkowym ale niestety to tylko marzenie bo niestety każdy temat, który założę ma wyświetlenia a to oznacza zainteresowanie. Chciałbym słuchać czegoś, co nikogo nie interesuje.
Każdy temat ma wyświetlenia, a gdybyś chciał słuchać tylko ty, to byś ich nie zakładał. O wyjątkowości to temat rzeka, nie na pisanie tylko mówienie, interakcje nie tylko werbalna, zatem odpuszczam. Może jak kiedyś w końcu spotkamy się na jakiejś tequili, to wówczas.
Co do Armagh, to drodzy użytkownicy nie słuchajcie tego starego dziada, słuchajcie ostatniego Armagh, bo warto!!
kurz pisze: rok temu
Każdy temat ma wyświetlenia, a gdybyś chciał słuchać tylko ty, to byś ich nie zakładał.
To chyba na takiej zasadzie działa forum, że są tematy? Tak, ja wolę słuchać tylko ja ale skoro to forum to ponownie powrót do pierwszego zdania w tym poście. Po takim czasie chyba mniej więcej każdy zna gusta innych i wie czy sprawdzać co jest NAPISANE nie mówiąc już o posłuchaniu. Ja tak przynajmniej robię w przypadku kilku bo wiem, że to nie moje dźwięki więc nie sprawdzam a czytanie ograniczam tylko do początku tematu albo czasem spojrzenia na zdjęcie.
Natomiast jeśli tobie nowy Armagh przypasował to ok. Wiesz jak jest jeden lubi zupę cebulową a inny syrop z cebuli. Ja nie lubię obu.
W sumie to nie wiem do czego pijesz. Chrząkasz o jakieś moje deathy, dokładasz do tego czapkę a nowy Armagh i tak chujowy i nic tego nie zmieni nawet przyjmowanie innego zdania. Oto rzekłem.
GRINDCORE FOR LIFE
yogrok temu
Tormentor
Posty: 18224
Rejestracja:9 lat temu
yog
Posłuchałem póki co raz tego Exclamation Po!nt i jakoś nie poskładało mnie. Z jednej strony, dzieje się pewnie więcej, niż na Serpent Storm, z drugiej, jakoś brakuje ognia. Mam nadzieję, że w przyszłości zmienię zdanie.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Tak to właśnie bywa, kiedy fani przygłupiego lifemetalu biorą się za gatunki, o których nie mają pojęcia. Wychodzą kwiatki typu "gorszy album" albo, o zgrozo, że grzeczny i coś tam o wystawie piesków, czego nie zrozumiałem. Exclamation Po!nt to naturalna kontyuacja Serpent Storm, tylko nie idąca bardziej w poczerniały hard/heavy, a raczej skręcająca jeszcze mocniej w hard rocki i proto metal.
Skład teraz po części łódzki, generalnie już kilka miesięcy temu Freddie Mercury mówił mi o totalnie innej ekipie, ale ciągle słychać myśl przewodnią tej samej osoby, która prowadziła ją na poprzedniej płycie. Nowy album płynie tak samo świetnie, jedynie stosuje bardziej rozbudowany arsenał środków, co też wynika, myślę, z faktu lepszego zgrania muzyków a i też zupełnie innego ich poziomu, niż miało to miejsce wcześniej.
Świetna płyta, do której nie trzeba wracać po czasie, bo jeśli nie ma się głowy w dupie, to od razu można załapać o co chodzi.
Panzer Division Nightwish
yogrok temu
Tormentor
Posty: 18224
Rejestracja:9 lat temu
yog
Nie trzeba być wielkim ekspertem, żeby prędko ogarnąć, że to nie heavy metal stanowił główną inspirację do nagrania tej płyty, a hard rock. Mnie natomiast hard rock z zasady nudzi i kolejne próby z nowym Armagh zbytnio początkowego wrażenia nie zatarły. Dla mnie ta płyta po prostu przynudza i tyle.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Ale inspiracją poprzedniej także był przede wszystkim hard rock.
Panzer Division Nightwish
Vortexrok temu
Tormentor
Posty: 3413
Rejestracja:9 lat temu
Lokalizacja: Strzałkowo
Vortex
Witam w wątku. Zajebisty materiał ten "Exlamation Point". Pozostałych albumów nie znam, ale z pewnością zweryfikuję powyższe przepychanki ze swoim gustem, w momencie ich nadrabiania. Pozdro BM SS