Wydawali najwięcej ze wszystkich firm ekstremalnego metalu. Splity thrashowe, deathowe, no i początkowo ich kasety miały nalepione niczym oryginały na kasecie nazwę kapeli, albumu i czasem nawet utwory. Wypas. Tylko to płaskie brzmienie.
Użytkownika cechuje brak gustu i w ogóle elementarna słabość do tandety muzycznej.
Kozioł pisze: 3 lata temu
Dla mnie środek najlepszy: human, individual, symbolic. Początek to młodzieńca agresja, a koniec to właśnie to udowadnianie...
Symbolic to już pod koniec, bo przedostatnia płyta. I jest to sporo bardziej przystępna muzyka od poprzedniczki i następczyni. A co niby na SoP chciał udowodnić Czak? Przeca Human też jest zamotanym i progresywnym metalem? Tyle, że bardziej agresywnym. Tam jeszcze echa trzech pierwszych płyt. Symbolic to same hiciory a na SoP mamy jakieś jazzowe wkręty, w śladowych ilościach. Każda płyta Death, to krok w rozwoju, poza właśnie przebojową Symbolic.
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
Mnie się akurat "Symbolic" bardzo podoba i to chyba moja ulubiona płyta Death, choć faktycznie bardziej przebojowa od pozostałych i jakaś taka mniej brutalna.
tyle że po eSce, death metal wyparował I zaczęło się control deniedowanie. sop już mi po prostu nie leżał. był jakby od innej kapeli. zamiast ciężaru właściwego, heavy metalowe riffy... nie, nie podoba się po prostu.
Pioniere pisze: 3 lata temu
Na Spiritual Healing nie powiedziałbym nigdy, że jest jakiś niedosyt emocji, piosenkowości również, jak i pięknych melodii. Human to mocno techniczna, ale i nie pozbawiona ciężaru płyta, stająca dokładnie po środku miedzy techniką, a ciężarem surówki wczesnych nagrań i późniejszym progresywnym graniem. Mnie się tu wszystko, wraz z rozwojem grupy, ładnie zazębia i uzupełnia.
O, też się odpisuję. Bardzo trafnie opisane, a Spiritual to też mój ulubiony ich album
Nie odpisuj się, czasami coś sensownego napiszesz.
deathwhore3 lata temu
Tormentor
Posty: 4680
Rejestracja:9 lat temu
Lokalizacja: bojkot kadry moderatorskiej
deathwhore
Znowu muszę Wam tłumaczyć co macie myśleć, bo widzę, że się gubicie.
Scream Bloody Gore - ładna płyta, takie proto Autopsy, jeszcze lekko niedojebane, czuć old school w chuj, mocno punkowy ten wczesny death metal. Szalony, młodzieńczo brutalny, super. Gdyby wyszła dziś też by się broniła, bo ładne piosenki.
Leprosy - Chuck zaczyna wierzyć, że jest super kompozytorem. Pisze nawet niezłe riffy, chociaż dość schematyczne. Niestety, tak mu się podobają, że nakurwia je w nieskończoność, a ta wspomniana schematyczność sprawia, że te numery po prostu są wydłużone bez większego sensu i przynudzają. Dodatkowo Andrews to blaszany bębenek, a nie metalowy perkusista, gdzie nie grał, to spierdolił.
Spiritual Healing - Leprosy deluxe, coś zaczyna kombinować, ale dalej mu nie za bardzo idzie. Zatrudnił Murphiego, to w solówkach się dzieje. W riffach też próbuje wyjść poza schemat, ale dalej sumarycznie nie wie gdzie skończyć. W efekcie - zamiast zrobić ciekawszy materiał, to on go jeszcze rozciąga. Trzeba wyrobić normę przynudzania.
Human - o, tu się dzieje. Udało się upchać więcej pomysłów bez jeszcze bardziej pokracznego wydłużania utworów, zajebiści muzycy pozwolili też w końcu na to, żeby w muzyce coś się działo więcej niż tylko akompaniament pod riffy pana artysty. Pierwszy raz w Death można posłuchać ciekawych partii bębnów i basu. Zmiany tempa, rytmu - no i w końcu ta muzyka żyje.
Individual Though Patterns - no i tu sytuacja jak z Leprosy-Spiritual, czyli wersja deluxe poprzedniej płyty. Hoglan jest jeszcze lepszy niż Reinert, a DiGiorgio niż DiGiorgio. Ot, kopia poprzedniej płyty na której po prostu wszystko jest trochę lepsze.
Symbolic - po dwóch numerach otwierających album w których są fajne rozwiązania rytmiczne, melodyczne, jest agresja i ciężar... album totalnie siada. Technicznie coś tam się dzieje, brzmienie zajebiste, ale utwory to takie płaczliwe, nijakie pioseneczki. Są fajne, ciekawe fragmenty, ale ta płyta jest zwyczajnie przepitolona. Techniczny melodeath? Chyba tak.
Sound of Perseverance - wokale tragiczne to tu są okrutnie. Utwory... z jednej strony techniczne, progresywne na swój sposób, a jednocześnie dwuwymiarowe. Na ITP muzyka miała więcej planów, tutaj najwyżej gitary sobie harmonizują, ale ogólnie ten album to gitara + bębny. Nie jest to tak zawiłe i ambitne jak metalowcy w sweterkach zwykli mawiać. Album na pewno dziwaczny, bo Queensryche ze wokalem wściekłej myszy to jednak niecodzienny kierunek. Na plus - fakt, że połamane rytmy zamknęli w bardzo przebojowej formie, ale z takimi muzykami można było zrobić dużo ciekawszy materiał.
Nebiros pisze: 6 lat temuA w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian
Ha ha ha. Żeś dojebal mościpanie reckę, że mucha nie siada. Wszystko byłoby super, gdyby nie to, że ta muza jest fantastyczna w słuchaniu. A rzeczy o których napisałeś, nie mają dla mnie w tym kontekście żadnego znaczenia.
deathwhore3 lata temu
Tormentor
Posty: 4680
Rejestracja:9 lat temu
Lokalizacja: bojkot kadry moderatorskiej
deathwhore
Jak miałem 16 lat to też tak mówiłem. Zobaczysz, dorośniesz jeszcze do prawdy.
Nebiros pisze: 6 lat temuA w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian
no ja muszę się z rana dojebać za anty metalowy charakter posta. wychodzi mi, że kolega nie lubi z 80% płyt death I co, czujesz się teraz lepszy i wywyzszony?
ogólnie to zgoda. pierwsza jak analogia dwóch pierwszych Iron Maiden, dwie następne plus symbolic to po prostu średnie, dobre krążki. wiadome dwie bardzo dobre plus, ostatnia to jak Chuck uważał, że 99% death metalu to gówno. miłego dnia.
Leprosy ma genialne riffy, te z tytułowego, open Casket i Choke on It, brzmią jak z jakiegoś horroru, czyli wchuj dobrze na death metal i jedynie ta kwadratowa, dudniąca perka może nieco drażnić, ale taki już urok tej płyty. A, basik też ładnie plumka. Moim nieskromnym zdaniem jest to trochę lepsza płyta od Spiritual Healing, która też jest świetna, ale brak trochę tego necro klimaciku z Leprosy i SBG. A Symbolic najbardziej przebojowa i chwytliwa, do tego najlepsza produkcja i zajebiste gary Hoglana, choć rozumiem, że zakuty metalowy łeb, może się wynudzić przy tej płycie.
Na SOP faktycznie jest sporo hejwi metalowych riffów, jak zauważył Rysio, ale też jakieś jazzowe rozwiązania rytmiczne, nietypowe w metalu podziały itd. No i wokal wkurwionego szczura, nieco przerysowany. Na Symbolic był ok.
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
Perkusja na leprosy wlasnie bardzo fajna. Z calej dysko to slucham tylko sbg, spiritual healing, leprosy i z tych technicznych to itp. reszta przecietna
I znów kolejny raz tak jakoś smutno... Brak pewnych kapel ,były próby wmawiania, że dany band rozwija pomysły band, ale sama technika to niestety to tylko początek muzycznej drogi.
Użytkownika cechuje brak gustu i w ogóle elementarna słabość do tandety muzycznej.
Stylowe japoneczki z grafiką z okładki "Human". Jedyne 25 euro.
I am Satan's generation and I don't give a fukk.
blue_calx2 lata temu
Tormentor
Posty: 604
Rejestracja:6 lat temu
blue_calx
Wolałem tego nie widzieć drugi raz.
W aucie wożę sobie Symbolic, no muzyka w sram raz, lubię gitarowe popisy Chucka, można powiedzieć, że chłop wypracował swój styl.
Leprosy i Spiritual Healing kręciły się swojego czasu też często, teksty śledziłem z zaciekawieniem. Reszta do gruntownego przebadania przede mną, bo wszystko zasłyszane było pobieżnie, ale nie mam zbytnio bólu sraczki, że nie napierdalają ostro-mocno jak na dm przystało, bo zazwyczaj słuchałem raczej thrashu, więc brak dzikości, choć wyczuwalny, to nie przeszkadza. Kawał spoko, ciekawej muzyki, ot co. Muszę ich bronić, bo sobie t-shirt kupiłem kiedyś. (żart alert).
Nie no Death jeden z niewielu death metali, który lubię prawie tak jak Black Sabbath. Spiritual Healing to dla mnie kwintesencja DM, jak to mówi @pit, w każdym domu. Po co jebać coś co jest zajebiste? Może trzeba to nazwać Not Death Metal, żeby było dobrze.
Choć minęło już 30 lat "Individual Thoughts Patterns" zupełnie się nie starzeje. 10 genialnych utworów, które wniosły techniczny death metal na wyżyny. Jest moc, są świetne pomysły, wszystko skonstruowane jak wysokiej klasy puzzle i to o wielkiej ilości elementów. Wymieniając znakomite utwory trzeba by właściwie zacytować całą listę, ponieważ w sposób,jaki rozwijają pomysły w „In Human Form","Nothing Is Everything", moim ulubionym „Mentally Blind" z absolutnie porażającymi wokalami Chucka w refrenie, czy w utworze tytułowym nieodmiennie powoduje u mnie opad szczęki. A na zakończenie jeszcze wisienka w postaci cudnego "Philosopher"!
Jeden z moich ulubieńszych zespołów w historii zespołów. uwielbiam wszystkie płyty, najbardziej Symbolic i Leprosy. Buk jeden wie co Chuck jeszcze by narozrabiał gdyby żył.
W sumie zdziwiłem się, ile tu negatywnych emocji wobec Chucka i śmierci. Myślałem, że to taki monument, o którym za bardzo nie można źle gadać. Tylko trochę poniżej Slayera i MA.
deathwhorerok temu
Tormentor
Posty: 4680
Rejestracja:9 lat temu
Lokalizacja: bojkot kadry moderatorskiej
deathwhore
To są zespoły o których nie wolno źle gadać?
Nebiros pisze: 6 lat temuA w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian
Co do jednego nie ma żadnych sporów. Chuck był twórcą wybitnym, wyprzedzającym swój czas, którego dzieła nadal nie przestają inspirować współczesnej sceny metalowej mimo upływu czasu. Tym samym można rzec, że nigdy nie umarł i jest nieśmiertelny.
Ostatnio edytowany przez Szajtanrok temu, edytowany łącznie 1 raz.
W sumie zdziwiłem się, ile tu negatywnych emocji wobec Chucka i śmierci. Myślałem, że to taki monument, o którym za bardzo nie można źle gadać. Tylko trochę poniżej Slayera i MA.
Taka moda w Kuckrainie. Byłio jebanie Pantery, Larsa, to jest i Czaka.
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
deathwhore pisze:To są zespoły o których nie wolno źle gadać?
No a nema?
Znaczy wolno wszystko, ale trzeba się liczyć z towarzyskimi konsekwencjami.
I o to "towarzystwo" wokół jebania Death mi chodzi.
Możliwe, że byłem tu prekursorem
I tak jesteś powściągliwy. Dla mnie ITP to masturbacja, a jej największą zaletą jest prawdopodobnie przetarcie szklaku masie cosmic deathowych zespołów.
Zsamotrok temu
Tormentor
Posty: 4654
Rejestracja:9 lat temu
Lokalizacja: Gniezno
Zsamot
Idź do kąta i przemyśl swe niemądre wpisy.
Gdzie na ITP popisy? Tam są właśnie bardzo zwarte utwory, świetnie rozegrane na klasycznym podziale; zwrotka, refren, w środku genialna solówka i potem jeszcze lepsza.
Użytkownika cechuje brak gustu i w ogóle elementarna słabość do tandety muzycznej.
Dla mnie jest taki jeden, który ogólnie rzecz biorąc trochę mnie nudzi - "Spiritual Healing".
No i jak tak można kłamać? W katolickim kraju.
Tu nie trzeba klamać, bo odbiór muzyki jest czysto subiektywny w przypadku co lepsze, co gorsze gdy nic nie można nazwać słabym...ale przeciętnym jak na zespół owszem. I taka to jest płyta bez wyraźniejszego hitu, czegoś co wyróżnia ten album poza inne w dyskografii Death.
Non Stop Kolor!
Browar, knajpa, dupy i metal!
Hajaszrok temu
Raubritter
Posty: 6148
Rejestracja:8 lat temu
Lokalizacja: Opole
Hajasz
Spiritual Healing to akurat jedna z najlepszych płyt i klasycznie zdany egzamin tzw. trzeciej płyty. Ta cała płyta to hit za hitem a kawałek tytułowy to spokojnie można grać nawet w San Remo. Generalnie wszystkie albumy do Human włącznie to zajebiste ciosy, które nie mogą się znudzić. Potem to już inna sprawa. Żadnej płyty po Human nie lubię w całości. Ze wszystkich trzech wybrane kawałki skompilował bym w jedną rewelacyjną. Na siłę to chyba Symbolic mogę posłuchać w całości ale pewnie bym się zaczął wiercić.
Na trzecim albumie, który jak najbardziej pozwolił zespołowi zdać metalowy egzamin wszystko jest jak należy. Być może to takie podrasowane "Leprosy", może też zapowiedź dalszego rozwoju technicznego itd. Wszystko spoko, ale to jedyna z ich płyt, która żadnym hitem czy zagrywką, charakterystycznym riffem nie wybiła mi zębów ani też nie podwyższyła szczególnie ciśnienia. Z resztą albumów nie mam takiego problemu, więc podsumowując. SH to bardzo dobry, ale jednak typowy dla zespołu album. Coś przejściowego między jednym stylem grania deathu a drugim.
Hity są, ale bez sensu pisać, by Cię przekonywać, to subiektywne opinie i tyle.
Pójdziemy klasykiem: Nie mogę zrozumieć, jak zachwyca, jeśli nie zachwyca. Jak to nie zachwyca Gałkiewicza, jeśli tysiąc razy tłumaczyłem Gałkiewiczowi, że go zachwyca. A mnie nie zachwyca. To prywatna sprawa Gałkiewicza.
Użytkownika cechuje brak gustu i w ogóle elementarna słabość do tandety muzycznej.
Na jakiejś wersji super delux 3CD The Sound of Perseverance jest znakomite demo części z tych utworów, ale zagrane w innym składzie. W składzie ze Stevem DiGiorgio. Nie wiem czemu nie zagrał ostatecznie na albumie, może Chuck się bał, że to on będzie główną gwiazdą? Steve dojebał tam takie partie, że utwory nabierają rozmachu aranżacyjnego, zaczynają czarować i pokazują pełnię swojego potencjału. Mogła to być najlepsza płyta Death, ale Clendenin zagrał dużo prościej i bardziej schematycznie, niestety.
Nebiros pisze: 6 lat temuA w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian
Wczoraj się dowiedziałem, że gdy nie było mnie w kraju zmarła moja koleżanka. Miała glejaka.
Nie miałem jak być na pogrzebie... Teraz przy otwartej szkockiej siedzę i słucham jedynej rzeczy, która w tej sytuacji wydaje mi się adekwatna, do krótkiej chwili wspomnień.