Mam z Brynem jeden problem. Mianowicie facet w ciągu godzinnej sesji nagraniowej potrafił stworzyć trzy dwugodzinne albumy. Jakoś nie do końca mu ufam. Co nie zmienia faktu, że nagrał sporo stuffu który jest wart uwagi.
Ja słuchałem kiedyś kilku płyt, ale najwięcej chyba najbardziej znanego Mullah Said. Bardzo dobre połączenie tribal ambientu z muzyką arabską. Jak najbardziej polecam.
To co wyżej oraz może "Return Of Black September" (tribal i dużo dubu), Azzazin (glitch ambient, nietypowy dla tego projektu, idealnie słychać dlaczego ten gatunek zwał się kiedyś "clicks & cuts").
Return sprawdze, Muslin Said i Azzazin zajebiste.
Mi z tego co przesłuchałem dobrze wszedł tez Nartkotic, Uzi Mahmood i Veiled Sisters. Trzeba przyznać, że gościu był nieźle nakręcony, tyle muzy nagrać i trzyma to wysoki poziom.
Nie brakuje i wątku polskiego: