Moi drodzy parafianie! Dzisiaj zapraszam do zapoznania się z bardzo ciekawym francuskim zespołem poruszającym się w szeroko pojętej stylistyce Drone/Doom Metal. Monarch powstał w 2002 roku i funkcjonował prawie 20 lat. W tym czasie udało się nagrać i wydać 8 pełniaków i sporo pomniejszych wydawnictw. Muzyka to ciężki i ślamazarny miks Drone Metalu i Doom Metalu z okazjonalnymi nieśmiałymi wycieczkami w stronę innych stylistyk. Zdecydowanie polecam obadać zwolennikom drone'owych klimatów.
Bardzo dziwne że nie ma tematu, przysiągłbym że zakładałem.
Anyway, bardzo fajna kapela. Początki czyli Die Tonight i Mer Morte bardziej surowe i dudniące, potem poszli w trochę bardziej harmonijne klimaty, na przykład na Never Forever czy Omens mamy elementy nastrojowego funeral doomu. Warto sprawdzić też splicik z grindcorowym Elysium.
Cóż by więcej rzecz? Ach no tak kobitka na wokalu bardzo zapatrzona w klimaty Burning Witch czy Khanate, mamy więc mozolny paskudny sludge/drone/doom, ale nie ma tu mowy o typowej drone`owej nudzie. Dzieje się całkiem sporo, tylko niezbyt szybko.
Jak kupowałem Never Forever to sprzedawca w sklepie stwierdził: Oh, this is something from Profound Lore, surely its some good shit. Tyle w temacie.
Screaming Into The Blackness, Needing No God But Himself
Beneath the Veil of Sanity Beats the Throbbing Process of Decay
"ja pierdolę przeczytałem cały temat Kid Rock i muszę się napić"