
Amerykański progresywny death metal, w którym nie brakuje elementów thrash metalowej sieki. Powstali w 2011 roku, a w roku obecnym na świat wyszedł ich debiutancki album Terror Labyrinthian. I zanim ktoś, przeczytawszy "progresywny death", ucieknie - od razu dodaję: to nie jest granie jak jakieś Beyond Creation, tylko pełen werwy i wigoru hołd do klasyki takiego grania. W niecałych 33 minutach udało im się zamknąć esencję tego stylu, czyli nawałnicę powykręcanych riffów, intensywną pracę perkusji oraz zmiany tempa. Gitary brzmią jakby pobłogosławił je sam Piggy, a zatem dysonanse są i nietuzinkowość jest. Produkcja materiału także zasługuje na wzmiankę, bo wyszło coś pomiędzy współczesnymi standardami, a duchem lat minionych, co tylko dodaje uroku. Jestem również pod wrażeniem umiejętności kompozytorskich muzykantów, ponieważ utwory nie brzmią jak zlepek pomysłów, tylko jak z głową zaaranżowane ciosy. Na podparcie tych słów niech posłuży utwór numer cztery - Dominance & Persecution - w którym odpowiedni dobór riffów i zabawa nastrojem skutecznie dodają zajebistości. Mnie to mocno poskładało i stwierdzam, że zasługują na temat oraz na wzmianki w podsumowaniach 2024 roku.
Płytę rekomendował bodajże @Pioniere, a jak to z Jego polecankami bywa, to chyba każdy, kto na shoutboxie siedzi, wie. Czasem bywa zajebiście, a czasem zachodzę w głowę jak to jest możliwe, że mu nie jest na dany materiał szkoda czasu. Tutaj wariant pierwszy.
Nuclear Tomb powinno przypaść do gustu osobom, które cenią Voivod, Pestilence, Deceased czy Atheist.