Smutne było tylko to, że na czas ich gigu ustawionego pomiędzy Mgłą a Behemoth tłum ludzi wyraźnie przerzedził się. Dla jednych Czesi byli pewnie zbyt mało poważni, a dla drugich kompletnie nieznani i niezrozumiani.
W sklepie po wpisaniu w wyszukiwarkę "Master's Hammer" wyskakują mi tylko jakieś ziny, a w dziale pre-order immortal i diabolicum. Na chuj mi immortal i diabolicum?
Dum bibo piwo, stat mihi kolano krzywo.
yog2 lata temu
Tormentor
Posty: 18206
Rejestracja:9 lat temu
yog
Preorder startuje o 20:00, dlatego napisałem o 8:00, że było już po 12:00 ;p
Destroy their modern metal and bang your fucking head
yog pisze: 2 lata temu
Od wczoraj można sobie posłuchać remasterowanych przez Patryka Anioła 48 kawałków z demek itp. w internecie:
Mam taki zwyczaj, że od momentu złożenia zamówienia nie słucham danej muzyki z żadnych mp3 ani innych źródeł dopóki płyta do mnie nie dotrze. Tak że od demek Master's Hammer będę miał jeszcze jakiś czas przerwę
A ja nie mam takich problemów. Kompilacja ma wyjść 22 grudnia, dostaniemy to zapewne w połowie stycznia, więc zacząłem słuchać całości z bandcampa i mogę tylko polecić. Kawałki z demek The Mass i The Fall of Idol , to Master's Hammer zupełnie inny, niż nawet to, co nagrali na swojej pierwszej płycie, ponieważ muzyka na tych demkach z końca lat 80. jest jeszcze prostsza i bardziej agresywna, próżno też tam szukać jakichś zwiastunów zapowiadających muzyczne eksperymenty z elektroniką, które pojawiają się na Jelemnickim Okultyście. Który też zresztą znajduje się na tej kompilacji w postaci dema poprzedzającego tę drugą w dorobku Czechów płytę, a brzmi zupełnie inaczej, niż ten pełniak, choć to te same utwory. Można prześledzić jak wiele zmienili w kompozycji tych kawałków zanim zamieścili je w ostatecznej wersji na swojej drugiej płycie. Najważniejsze jest jednak to, że jeśli ktoś ceni MH wyłącznie za pierwszą, no ewentualnie drugą płytę, a reszta już niebardzo go interesuje, nie powinien czuć się tą muzyką zawiedziony. Jest tam po prostu jeszcze więcej Ritual niż na samym Ritual. No i te demka pozwalają dopiero w pełni zrozumieć co miał na myśli Fenriz mówiąc, że Master's Hammer grał norweski BM zanim go w ogóle wymyślono.
Dum bibo piwo, stat mihi kolano krzywo.
yogrok temu
Tormentor
Posty: 18206
Rejestracja:9 lat temu
yog
Nie żyje Tomáš "Monster" Vendl, basista Master's Hammer z czasów Ritual i Jelemnickiego okultysty, który zagrał też w późniejszym czasie na Mantras.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
yogrok temu
Tormentor
Posty: 18206
Rejestracja:9 lat temu
yog
Nowe reedki jak to nowe reedki, najlepsze wydania w historii.
https://www.facebook.com/MastersHammerOfficial/posts/pfbid027V5tEtBXUyjqY63zgRpP2BNrA1S5yLPUHvHSq5EbJfhTEkdYdmsEdUQ6qwhZbzVFl pisze:Three essential albums - Ritual, Okultista, and Konve, will be reissued on vinyl in mid-September. Their preparation required several months of work: We found the original production tape from 1991 for Ritual and achieved a result that sonically surpasses the original release. "Jilemnice Occultist" and "Vracejte konve na místo" underwent new, more sensitive re-mastering. All titles are released as gatefold double albums, with a surprise on side D of "Vracejte konve na místo"... The new artwork includes original, some previously unpublished illustrations and photographs reproduced in the highest quality. The inserted double sheets contain not only lyrics and archival documents but also current interviews with František Štorm.
Konewki to chyba po raz drugi na winylu dopiero, a to pierwsze wydanie drogie kosmicznie.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
yog pisze: 10 mies. temu
Okuuultistoooo nihilistooooo vracejtee naaaam... koooonve na misto!
Klasa panie - obok debiutu i dwójki ta płyta to ich top3 bez dwóch zdań.
Co do Ritual i Vracejte konve na místo nie mam wątpliwości - te niedawne reedycje brzmią świetnie, ale już Jilemnický okultista hm,...no to tu się zastanawiam jeśli chodzi o ewentualne kupno winyla bo posłuchałem sobie też wersji demo i ona brzmi wg mnie jeszcze lepiej.
There's something growing in the trees__Through time war prevails____Wśród jeszcze żyjących kłamstw,
I think it's a different me_______Thoughts fears cast aside_____Gnębiących ten Biały Ląd.. ___Face the consequence alone ___With HONOUR ~ VALOUR ~ PRIDE
Cóż, oni już nic nie muszą. Ludzie, którzy grali norweski black metal zanim jeszcze gładkolice siusiumajtki z tego kraju wpadły, że można tak grać, mogą pozwolić sobie na zabawę muzyką, ponieważ udowodnili już własną wartość. I tym właśnie jest Maldorör Disco - beztroską zabawą z metalem w zgodzie z tym, co muzykom w duszy gra. A, że Franta od dawna czuł pociąg do elektroniki, wiemy doskonale, nie dziwi zatem pójście w tym kierunku dalej i to do tego stopnia, że "disco" w tytule mówi właściwie prawie wszystko o džwiękach zawartych na nowej płycie. Typowego kataniarza uważajacego Kreator za dobry zespół takie granie odrzuci. Dużo tam parapetów, te syntezatory aż piszczą, a do tego Tomasz Necrocock śpiewa sobie czystym głosem niczym jakaś panienka z dobrego domu, a jakby tego było mało, czasem mu ten wokal elektronicznie modyfikują. Jak na disco przystało, wszystko jest utrzymane w kiczowatym stylu, skoczne i może naprawdę trzeba wychować się tak, jak ja na eurodance, żeby w jakiś sposób odnaleźć w tym wszystkim sens. Ale takim jest nowy album Czechów przy pierwszym spotkaniu. Przy kolejnych czuć tego ducha MH jeszcze z czasów od Konewek po Formulae, co szczególnie słychać w pracy perkusji, choć i riffy towarzyszące elektronice wyraźnie zdradzają właściwy tej kapeli styl. Jest to zatem muzyczny eksperyment, zabawa, ale zakorzeniony w wypracowanym przez zespół, tylko jemu właściwym sposobie grania. Czy to komuś przypadnie do gustu ? Ludziom z otwartym umysłem na pewno tak, twardogłowe przetłuszcze uciekną z krzykiem. Jeśli o mnie chodzi, czuję się trochę oszukany, bo ni to metal, ni to disco, czasem też przynudza. Nie jest to jednak zła muzyka i na pewno będę do niej wracał w ramach odpoczynku od metalu.
Jeden z utworów w dwóch wersjach:
Czy czekałem na nowy płyt od nich? Nie! Czy wiedziałem, że kolejna płyta się ukaże? Tak. To już ich trzeci powrót a podobno ten rozdział został zamknięty w 2020 definitywnie. No ale wiadomo jak to jest z muzycznym pierdololo o końcu zespołu itp. To czeskie disco posłuchałem do końca i sam byłem zdziwiony, że dotrwałem do końca. Kreator to jednak zajebisty zespół był a nowy płyt MH mnie nie odrzucił tylko utrwalił w przekonaniu, że posłuchałem raz i więcej nie muszę. O tak też się wychowałem na eurodance ale żadnego Loft czy Blumchen tam nie słyszę tylko elektryczne gitarki powplatane w klawisze w próbie nagrania płyty z synthpopem czy tam synthwave. Jeśli tak to jednak wolę sięgnąć po dowolny album Position Parallele bo oni to tak właśnie potrafią grać natomiast Mastersi nagrali sobie radosną płytkę i tyle. Nawet gdyby śpiewali po angielsku to chyba każdy by rozpoznał, że to gra MH to szkielet, aranżacje i brzmienie gitar zostały niezmienione. Co więcej odnoszę wrażenie jakby w tych kawałkach było słychać fragmenty z wcześniejszych płyt tylko zmienione aby było hopsasa. Ot taka to dziwna płyta, która nie wkurwia ale też nie sprawia, że Wacław choćby przebudzi się na jedno oko. Gdybym kiedyś miał być na jakimś weselu to proponowałbym aby za kapelę wziąć MH aby sobie grali te synthy a pewnie każdy wąsaty wujek byłby zadowolony, że chujem nie wieje z nudy.