Amerykańskie trio, które para się muzycznymi eksperymentami. Mieszają grindcore z elektroniką i sami mówią, że to ich wersja cybergrind.
Automat perkusyjny jednak nie osiąga takiwego bitrate jak w The Berzerker ale potrafi zejść nawet w temp doomowe, IDM a nawet ambient.
W zespole nie ma też basisty ale jak słychać chłopakom to nie przeszkadza bo potrafią wszystko zaprogramować na swoich cudownych instrumentach.
W dyskografii kilka mniejszych wydawnictw i dwa świetne albumy. Potencjał zespołu dostrzegła Relapse Records i zaprosiła trio do swojej stajni dziwaków jednocześnie wydając im drugi album Board Up The House w 2008 roku, który sporo namieszał na scenie. Czy kolejna płyta się ukaże tego nikt nie wie bo zespół przerwał działalność w 2010 roku zapewniając jednak, że jak będą gotowi to nowy album nagrają.
Dyskografia: 2004 - Laser Bitch [demo] 2005 - Cloak Of Love [EP] 2006 - Cape of Hate [EP] 2006 - Dead Mountain Mouth 2007 - Triple Black Diamond [EP] 2008 - Board Up The House
Być może tym co teraz napiszę narażę się kilku osobom, ale Czyngijski Tron jest najlepszy cybergrindem jaki do tej pory został wydany przez ludzkie ręce. W przeciwieństwie do wczesnych materiałów Agoraphobic Nosebleed czy The Berzerker, panowie z USA wiedzą jak nagrywać muzykę. Tak AN czy The Berzeker to fajne napierdalańsko, ale dość jednostajne i męczące po dłuższym czasie. Nie mówiąc już o całej reszcie cybergrindu gdzie pełno wtórnego syfu, druga najgorsza scena grind po pornogrindzie.
Konkludując - jak chcę posłuchać muzyki, ale chcę by był to cybergrind to zawsze pada na Genghis Tron. Jak wspomniał Hajasz Amerykańce nie boją się używać wolniejszych partii, IDM-u, Ambientu czy ciekawszych kompozycji. Cybergrind w ich wykonaniu to środek twórczy, a nie cel. Za to pełen szacunek. Pewnie już nic nie wydadzą, a szkoda wielka. Z tego co wydali najbardziej lubię Dead Mountain Mouth. Dwójeczka już bardziej eksperymentalna, ale nadal trzyma poziom.
Pierwsza trzy materiały wydali w kultowej Crucial Blast. Oba materiały LP zrealizował im Kurt Ballou (nagrywanie i miks).
Tytuł debiutu "Dead Mountain Mouth" nawiązuje do poematu T.S. Elliota The Waste Land, jednego z ważniejszych dzieł modernistycznych.
Screaming Into The Blackness, Needing No God But Himself
Beneath the Veil of Sanity Beats the Throbbing Process of Decay
"ja pierdolę przeczytałem cały temat Kid Rock i muszę się napić"
Hajasz pisze: 8 lat temu
@pp3088 zmartwiłeś mnie bo myślałem, że tylko ja słucham takich dziwności
Gaenghisów znam od 2010, więc przykro mi bardzo. W moim katalogu dziwów z kręgu HC są takie rzeczy jak Filth Of Mankind, Fuckmourge, Index For Potential Suicide, czy świetne polskie Silence - Echoes Of Depression.
Screaming Into The Blackness, Needing No God But Himself
Beneath the Veil of Sanity Beats the Throbbing Process of Decay
"ja pierdolę przeczytałem cały temat Kid Rock i muszę się napić"