Czy ja wiem? Nie wiem jak growle na nowej, ale generalnie akurat growle nigdy specjalnie wyróżniające się (czy robiące wrażenie) w przypadku tego zespołu nie były. To co robiło wrażenie to obsługa instrumentów i zdolność do wplatania multum zajebistych muzycznych motywów na wydawnictwach. Tak, że każdy kawałek miał swój klimat, swoje dobitne momenty i że jednocześnie wszystkie kawałki na materiale się zazębiały. No i potrafili budować w kawałkach napięcie jak, dajmy na to, Dead Congregation - początek Hovering Lifeless czy druga połowa Hidden Species (Vitrification of Blood Part 2). Growle to akurat najmniej oszałamiający element tam.
To Twoja wina. Ty pozwoliłeś nam w ten geniusz uwierzyć kręcąc hype nad hype'yyog pisze: rok temu Podsumowując, to mam wrażenie, że największym problemem kapeli jest jej rzekomy geniusz i ludzie potem siadają do tego z zamiarem, że im się kurwa strasznie będzie podobać
Jak grają DM, jest super przyznaję. Jak grają ambient jest dobrze. Jak próbują śpiewać czysto, jest do dupy. Przesłuchałem płytkę z 5-7 razy i to co pamiętam to jakby ktoś mnie łamał kołem przy zmianach tempa, one nie wynikały z siebie, dla mnie były sztuczne. Wrócę do płytki po paru tygodniach, może dniach, może wówczas mnie zetnie, nie raz i nie dwa się tak zdarzyło. Jak tak będzie, na pewno publicznie uderzę się w pierś i krzyknę, myliłem się do chuja!Zsamot pisze: rok temu A ja będę ich piewcą, bo po pierwsze jak graja death metal, to klękam z zachwytu, a jak wchodzi ambient to odpływam totalnie. Teraz jeszcze ta cudowna koegzystencja innych styli na najnowszej płycie. Magia.
Pa no, jeden zrozumiał w czym rzecz.TITELITURY pisze: rok temu tu brzmi wszystko jakby powklejano pomiędzy siebie sample naprzemiennie. Raz z life metalem, raz z jakąś pochodną Pink floyd, potem znów life metal i tak w kółko do znudzenia. Nie ma nawet płynnych przejść między tymi gatunkami.
Ale War Metal to Ty szanuj, bo prawda jest w nim i piękno...
No i to tyle w tym temacie od zawsze i chyba na zawsze.
No i to jest właśnie to, o czym pisałem parę postów wyżej, że jak zespoły lifemetalowe się rozwijają, to idą w progres. Wtedy jeszcze tej płyty nie słyszałem, a przewidziałem. Szkoda, bo z natury jestem pesymistą i lubię się mylić. I rozumiem, że ten album może się komuś podobać, jakiemuś fanowi Vader lub czegoś takiego, no ale death metal sensu stricto to nie jest i chyba z tym wszyscy możemy się zgodzić.Panowie z Blood Incantation poszli w naturalny rozwój/progres.
Takdeathwhore pisze: rok temu idąc tym tropem to znacząca część kapel prog rockowych z lat nie była progresywna
Lubię większość starych płyt Pink Floyd, tylko w BI ich nie słychać.deathwhore pisze: rok temu Jeżeli mają elementy pinkfloydowe to chyba z definicji powinni być irytujący?
Złoty medal zdobył, na podium się wdrapuje, dziekuję wszystkim, dziękuję
I tak i nie, podążając ironicznym tropem nie rozwinę, licząc na bystrość czytającego.deathwhore pisze: rok temu wiele kapel heavy metalowych z lat 80 wcale nie było ciężkich, a black metalowcy mają najwyżej czarną koszulkę i majtki, a wcale nie są czarni.
Właśnie - Death! Parę razy się przyłapałem, że dana zagrywka była rodem z "Individual...", raczej jej echo lub ton nawiązujący, ale od razu się tak milej zrobiło. Czy "Prometeusz.." to nie wiem, ale to sobie obadam.deathwhore pisze: rok temu No tak, na tej płycie death metalu jest generalnie faktycznie dość mało, dlatego nieźle się to komponuje z całością. Jak już idą w bardziej metalowe granie to sporo w tym takiego riffowania pod Death, czasem zdarzą się zagrywki pod Hypocrisy albo Emperor z Prometeusza. Ale oczywiście są i tematy gdzie lecą rasowy death metal.
Ogólnie takie patenty, gdzie zmiana stylu może wydawać się grubo ciosana, są na tej płycie dość rzadkie. W pierwszym numerze faktycznie może sprawiać to takie wrażenie i to zarówno wyciszenie, jak i powrót do początkowego klimatu. Ale to też dobrze, że tak się zdarza, bo nie wpadają w schemat. A i czasem jest tak, że budują napięcie, a tu taki chuj, dalej jadą z lekkim rockiem. Ewentualnie w drugą stronę.
Pragnę też zwrócić uwagę szanownych, że nierzadkie są fragmenty, gdzie gitary i klawisze jadą prog rocka, a sekcja metal.
Bez złośliwości - taka znacząca niespójność może być wyraźna dla ludzi którzy albo nie siedzą w death metalu, albo nie siedzą w prog rocku. Przyjmuję założenie, że dla tych pierwszych załapanie, że oni grają tak naprawdę zazwyczaj naprawdę subtelnie i delikatnie ten swój metal, może być problematyczne. Rozumiem też, że dla tych drugich te mniej metalowe momenty to może być zwykłe plumkanie.
Aha, nie Pink Floyd, a Eloy. I całe szczęście, bo Eloy nie był tak rozwleczony i nie miał tendencji do przynudzania. No i stara progresywna elektronika, to też fakt.
DiabelskiDom pisze: rok temu Po drugie, jakie Pink Floyd? Naprawdę, mam wrażenie, że ktoś gdzieś napisał o Pink Floyd, a teraz wszyscy klepią bezmyślnie za nim![]()
Celne spostrzeżenie.Blackwarp pisze: rok temuDiabelskiDom pisze: rok temu Po drugie, jakie Pink Floyd? Naprawdę, mam wrażenie, że ktoś gdzieś napisał o Pink Floyd, a teraz wszyscy klepią bezmyślnie za nim![]()
Od 1:55 masz kropka w kropkę granie jak Pink Floyd, w dodatku na 3:33 jest riff prosto z Shine On You Crazy Diamond... I kto tu bezmyślnie coś klepie.
Większość z nich nie ma długich włosów. Generalnie nie zadaję się z facetami w długich włosach, bo to pedalskie i wstyd mi, że sam kiedyś takie nosiłem.Czyli masz kolegów w długich włosach?
Jak miałem naście lat, ileż bym dał by znowu mieć, to oburzałem się na Load Mety i na One Second od Paradajsów. Kurwa! Gdzie jest mój ukochany metal? Takie były pierwsze odczucia, ale po kilku podejściach stwierdziłem, że to świetne płyty. Jakoś tak wtedy, przestałem się przejmować szufladkami i zacząłem słuchać tego, co się zwyczajnie podoba, chwyta za mosznę. To smutne, że chłopy po 40 nadal z tym walczą...Zsamot pisze: rok temu Nie, a ustalanie przez "beton" ich stylu po pierwszej płycie czy demie jest równie przeurocze.
No nie. Wtedy są tępymi kucami.
Nie, ale przede wszystkim po co się oszukiwać? To frajda ma być.
To w sumie jak z seksem analnym. Wiele kobiet podobno uwielbia a jak widzę to potem płacz, zaciskanie zębów i udawanie, że było zajebiście.
ale płacz kuc sanhedrynu jest o mało defu, nie o jakość muzyki. Tu jest ten szczegół demaskujący kucy i ich lament boży.
Chyba na odwrót - nie wypada lubić, a jak jest to idzie wszystko ok.
No tak, bo albo słucham ciekawej muzyki, albo danego stylu.dj zakrystian pisze: rok temuale płacz kuc sanhedrynu jest o mało defu, nie o jakość muzyki. Tu jest ten szczegół demaskujący kucy i ich lament boży.
To się tyczyło głównie do lamentu hajaszowego, który już w dniu premiery, czy nawet przed, odtrąbił, że chujnia będzie, bo łuny już def metalu nie grajo.kurz pisze: rok temu O ile najczęściej się zgadzam z szanowanym @dj zakrystianem, tak teraz jest zupełnie na odwrót. Nie znalazłem wypowiedzi, że płytka nie podoba się z powodu mieszania styli i gdyby był DM, to byłoby super bo grają DM.
Bardzo dobrze wytłumaczył to @Vortex, no ale jak zwykle jak ktoś mówi z sensem w sposób zrównoważony, to się olewa takie wypowiedzi, odpowiadając tylko na kontrowersyjne.
Co to jest ironia? Kiedy nawet się nie wypowiedziałem o tym albumie a ktoś w swoim szaleństwie mówi mi, że się wypowiedziałem.
Bo ja się nie zgadzam, że takie mieszanki styli nie zagrają. Mi pasują. A argument, że są lepsze kapele progresywne... No pewnie, że są... Bo B.I. ma korzenie death metalowe i nie zamierza być liderem w progresywnym rocku...kurz pisze: rok temu O ile najczęściej się zgadzam z szanowanym @dj zakrystianem, tak teraz jest zupełnie na odwrót. Nie znalazłem wypowiedzi, że płytka nie podoba się z powodu mieszania styli i gdyby był DM, to byłoby super bo grają DM.
Bardzo dobrze wytłumaczył to @Vortex, no ale jak zwykle jak ktoś mówi z sensem w sposób zrównoważony, to się olewa takie wypowiedzi, odpowiadając tylko na kontrowersyjne.