Dyskografia: 2022 - Life-Death-Empty [EP] 2025 - Ancient Cosmic Emanation
**Masteringiem zajął się talenciak M. - przy okazji sprawdźcie na MA w zakładce 'miscellaneous stuff' w ilu ciekawych materiałach maczał swe paluchy...
There's something growing in the trees__Through time war prevails____Wśród jeszcze żyjących kłamstw,
I think it's a different me_______Thoughts fears cast aside_____Gnębiących ten Biały Ląd.. ___Face the consequence alone ___With HONOUR ~ VALOUR ~ PRIDE
Tak sobie dzisiaj z ranka bez opierdalanka słucham ich płyty i cały czas drapię się po głowie bo kierwa hmm cuchnie Behemothem na kilometry!!! Nie dosłownie jakby ktoś od razu sobie wyobraził no ale granie iście adamowe to jest. Sprawdziłem co pisze na MA a tam CDG (meh porównanie kompletnie ze środka dupy no chyba, że te transowe zagrywki no ale bądźmy poważni) i KSM (no okej tu już bardziej zgoda ale nadal przeważają nergalowe zagrywki).
Wokalnie super bo lubię takie śpiewanie, że wiem nawet po dobrej rudej co tam się śpiewa. W sumie to taki niby śpiew ale sporo fraz mówionych i ja to kupuję i nadal czuję tu jakby Ner sobie wbił na gościnne śpiewanko. Muzycznie też ciekawie, mocno w średnich tempach, mocno granie jednego riffu bez endu jak na jakimś szamańskim rytuale ale klei się to i nie nudzi. W sumie wystarczy sobie włączyć kawałek Reticulum, który w 100% ukaże z czym mamy do słuchania. No takie spoko granie, które ani nie wkurwia ani nie zachęca. Na okładce jakieś piramidy i starożytni kosmici ale w dźwiękach za chuja tego nie ma. Dobre granie ale nic poza tym nie uświadczyłem. Może blekom bardziej fajeczka skoczy tyle, że tego bleku tutaj też oszczędnie.
Ten zespół, to dowód na to, że jak ludzie chcący grać black metal nauczą się grać na gitarze, to przestają grać na tym, co w black metalu najważniejsze, czyli na emocjach. Myślałem, że powolutku kończy się moda na furiowe - chujowe, czyli granie w stylu będącym wypadkową 4 modnych polskich zespołów, z których cała reszta zrzyna*. Actum Infernii, Black Witchcraft, Hekatomb, to pierwsze z brzegu nazwy przychodzące mi do głowy, kiedy myślę o polskim black metalu powracającym do korzeni, który próbuje być autentyczny w tym co robi, choć takich kapel znalazłoby się na naszym podwórku więcej ( Deatven np. ). I już, już miałem nadzieję, że moda na bezpieczny black metal mija, a tu chuj wielki i szelki, bo oto z pompą wjeżdża na salony Nihillum, który gra nihil novi metal a la Mannbrynne oraz inne tego typu hipsterskie zespoły. Trudno tej muzyce w zasadzie coś zarzucić od strony technicznej. No grają sobie. Ale już kompozycyjnie i brzmieniowo to jest taka padaka, że ziewałem jak podczas mszy świętej, na której zdarza mi się pojawić podczas ślubu lub pogrzebu w rodzinie, gdy z szacunku dla jubilata staję w ostatnim rzędzie i niecierpliwie zerkając na zegarek, czekam na koniec. Podobnie zerkałem, gdy grało Nvdzirum. Uładzone dźwięki, żadnej ikry w tej muzyce, po prostu jest sobie, płynie na fali tych wszystkich podobnych sobie zespołów, aż któregoś dnia wypierdoli się na mieliźnie zapomnienia, hahaha, co za poetyckie porownanie. Prawie jak te teksty o wznoszeniu noża i podwójnej gwieździe, wyśpiewywane przez wokalistę. Może w moim przypadku Nihilum miało pecha, bo akurat przed słuchaniem ich nowej płyty zrobiłem sobie wycieczkę do lat 90. polskiego black metalu , kiedy grały te wszystkie Infernumy, Velesy, a nawet hehemocz miał dobre płyty, ale nawet gdybym się nie przesiadł z piwnicznego, surowego blacku tamtej epoki na cukierkowe coś wydane przez Sovę, to i tak wypadłoby to kiepsko. Do wyjebania. Może spodobać się lifemetalowcom. Ja posłuchałem raz i już wiem, że jak w przypadku tych wszystkich Mandaryn, Zórz, Kónigsreichsczegośtam i innych, będę omijał szerokim łukiem.
___________
* Pomijam już polskie enesbeemy, bo oni zawsze mieli wyjebane na wszelkie mody i granie pod ąę samozwańczych arbitrów muzycznej elegancji z Facebooka, którzy nad Nudzirum z pewnością zwalą w swych recenzjach konia. Jednak przy takiej muzyce, upłynie jeszcze wiele wody w Odrze, zanim pies faktycznie wyjebie Veles.
Ja to się w ogóle zastanawiam kto z zespołu lub ewentualnie spoza... zdecydował się na zmiany.
Debiutancka EPka (poniżej) narobiła mimo wszystko apetytu na więcej. Na Life.Death.Empty było ciężej, bardziej smoliście a wokalista głównie balansował sobie gdzieś pomiędzy bm a dm. W kilku miejscach miałem wrażenie jakbym słyszał jakichś deathmetalowców fascynujących się trochę KSM...
Pełniak niby nie jest zły i można go posłuchać ale niestety to nie jest materiał do wyróżnienia pod koniec tego roku.
Może następnym razem bo wg. mnie jest potenjał....tylko trzeba iść w stronę konkretnej dojebanej ciemności a nie tam bawić się w jakieś szepty i grzeczne wokaliki!!!!
^^ Porównania do Landryne i Zorzy nie na miejscu! Tu mamy dużo lepszych zawodników i proszę mi ich nie obrażać!!
There's something growing in the trees__Through time war prevails____Wśród jeszcze żyjących kłamstw,
I think it's a different me_______Thoughts fears cast aside_____Gnębiących ten Biały Ląd.. ___Face the consequence alone ___With HONOUR ~ VALOUR ~ PRIDE
DiabelskiDom pisze: 6 mies. temu
Mnie szkoda, dlatego od wydawnictw typu powyższe bądź Ebony Tower trzymam się z daleka
E tam, obie EPki i płyta Mare, to obok zeszłorocznego DLM najlepsze materiały z T.P.
/+ wznowienia Manii/
There's something growing in the trees__Through time war prevails____Wśród jeszcze żyjących kłamstw,
I think it's a different me_______Thoughts fears cast aside_____Gnębiących ten Biały Ląd.. ___Face the consequence alone ___With HONOUR ~ VALOUR ~ PRIDE