Slucham? Jak jednej płyty. To kapela trzymająca wysoki poziom cały czas do końca. I nie trzeba być koniecznoe wielkim fanem Lemmiego by mieć świadomość jaki duży wpływ jego twórczość miała na rozwój heavy, thrashu, speed metalu i ogólnie muzyki rock&rollowej..
Kolego chyba nie zrozumiałeś kontekstu. Motorhead nagrał tylko jedną płytę a potem ją powtarzał tylko ze zmienionym tytułem.brzask pisze: 4 lata temuSlucham? Jak jednej płyty. To kapela trzymająca wysoki poziom cały czas do końca. I nie trzeba być koniecznoe wielkim fanem Lemmiego by mieć świadomość jaki duży wpływ jego twórczość miała na rozwój heavy, thrashu, speed metalu i ogólnie muzyki rock&rollowej..
Tak samo jak Unleashed czy AC/DC
Wtedy w MH brakowało kogoś z sercem do takiej muzyki. Ale sam album może początkowo mnie nie zachwycił, ale potem na spokojnie odzyskał zaufanie do kapeli.Nocturno pisze: 4 lata temu Cieszę się, że ożywiona dyskusja jest w temacie Unleashed, pamiętam recenzję Warior w Metalhammer, trochę niesprawiedliwa, ale ta płyta skończyła stary dobry Unleashed, co do późniejszych dokonań, dla mnie słabo. Porównanie z takim polskim Neolith, też mają swoje lata, a najlepszą płytę wydali w 2019 r. Co do Motorhead, to są odbierani różnie, mają fanów, nawet wyznawców, ale to na inny temat. Pozdrawiam wychowanych na szwedzkim death metalu.
I co stary wbił do wanny czy wolał na narożniku ubrany w baranicę?
Mówiłem, krypto gejoza w każdym poście...TITELITURY pisze: ↑8 godz. temu
Bo, pamiętajcie, kto unleashed słucha, tego stary rucha.
Ty mi powiedz.
Marnujesz niepotrzebnie swój czas na rozmowę, gdzie nie ma merytorycznych argumentów. Zresztą nie będzie ich, bo jak można zasadnie wykazać, że dana płyta jest lepsza niż inne? Nie i szkoda czasu na takie rozmowy. Do niczego takie przerzucanie się epitetami nie prowadzi. Nie ma pasji, to nie ma sensu dyskutować.Thorgal pisze: rok temu To metal nie może być już prosty, lekki i przyjemny?
Za każdym razem mam walić wódę a Reddsa malinowego, jeśli już pić, to tylko w ukryciu?
Przypomniałeś mi historię z młodości! Miałem na osiedlu takiego rówieśnika z lekkim zespołem Downa. Znaczyło to, że był jebnięty, ale chodził do tej samej podstawówki co ja i nawet podrywał jakieś dziewczyny. Generalnie lekko nierówno pod sufitem, ale gość funkcjonował w społeczeństwie. Zmarł tragicznie, bo założył się z kolegą z klasy, że skoczy z dachu bloku, w którym mieszkał i zakład wygrał. Ale, pamiętam to doskonale, miał okres kiedy stwierdził, że zostanie poetą i wszystkie drzwi klatek na moim osiedlu z wielkiej płyty były wtedy pomazane wierszami kiepskiej jakości podpisanymi "Hugo anonim". Nie muszę chyba mówić, że koleś miał na imię Hugon?Zsamot pisze: rok temu Na forum posługujemy sie nickami. Jak już matole nie masz debilnych przytykow, to musisz personalnie uderzać?
Hehe, a ja właśnie z początku mojej znajomości ze szfeckim death metalem najbardziej ich polubiłem. Pierwszy raz usłyszałem ich na składance Monsters Of Death, gdzie obok Death, Morbid Angel, Gorguts czy Immolation... mocno się wyróżnili, bo ich "Into Glory Ride" to był bezsprzecznie najbardziej przebojowy kawałek na kasecie. Zaskoczyło mnie&ucieszyło, że death metal można grać w taki sposób. Pobiegłem zaraz na targ, gdzie obok szczypiorku i ziemniaków stał koleś z kasetami, który miał akurat na stanie nowe wówczas "Warrior" - i to (przegrane, nie kupione, bo było taniej, a ów przedsiębiorca oferował taką usługę) też mi się bardzo podobało (DEATH METAL VICTORY!). Grave dla kontrastu, które też wówczas poznałem, na debiucie wydało mi się wtedy najnudniejszym zespołem DM na świecie, z głupim brzmieniem, jak określałem sobie wtedy sławetny szfecki sound i kßórego brak był dla mnie u Unleashed zaletą.deathwhore pisze: rok temu Nihilist tutaj akurat raczej wszyscy pamiętają. Co do samego Unleashed - dla mnie z tych najbardziej znanych szwedzizn to oni byli najgorsi, tak z czystym sumieniem to z jakąś tam przyjemnością wracam do Shadows in the Deep.

Dobrych nagrali więcej. Nagrali też trzy zajebiste: Like an Ever Flowing Stream, Indecent & Obscene oraz Massive Killing Capacity.Thorgal pisze: rok temu No może mają konkurencji w Dismember bo Ci to w zasadzie 2 dobre albumy nagrali, reszta to tak bezpiecznie, by nie stracić fanów...
a Goatmoon to:Skoczne rytmy i melodyjki zagrane zupełnie bez pary.
No ale rozumiem, że ktoś woli muzykę przy której karzeł mógłby zatańczyć grając na akordeonie od death metalu na najwyższym poziomie.Muzyka dość melodyjna i zajebiście skoczna [...] Nie zmienia to jednak faktu, że ten zamawiający na poniższym zdjęciu pięć piw facet ma talent do tworzenia wpadającej w ucho muzyki, muzyki której po prostu przyjemnie mi się słucha od paru dni.
Blind pisze: rok temu A co do Unleashed, przyznam, że zachodzę w głowę jak można lubić muzykę metalową, a nie lubić Where No Life Dwells oraz Shadows in the Deep