Tak, dobra wrzuta. Niestety album nie słyszany tak dawno, że nie mam jak się odnieść.
Ale u mnie było jak u Zsamota - jako dodatek.
Dla mnie sztosy to Melissa i Oatk a także Shadows i Time. Potem wielki powrót z 9. Te 2 pomiędzy, dodatek.

Mój też. Nie wiem czy ulubiony, ale w top 3 na pewno. Wypełniony zajebistym graniem od początku do końca. Z mniej oczywistych utworów to uwielbiam Amon Belongs to Them. Te dwa riffy, które są zaraz na początku, powinny znaleźć się w jakimś podręczniku heavy metalu.
Pozostaje pozazdrościć prezentów od mamy
Zgadza się, dla mnie to obok otwieracza najlepsze kawalisko na płycie.
Nie no, oprócz Twilight Symphony, to Welcome Home, Invisible Quest, Mother Getting Weaker, Bye bye Missy... kurwa! Tam są prawie same szlagi.kataton88 pisze: 9 mies. temuZgadza się, dla mnie to obok otwieracza najlepsze kawalisko na płycie.
Ale, jak już pewnie pisałem, całościowo i ehmm konceptualnie uważam pierwszą część za lepszą i równiejszą. Choć tam trudniej wskazać pojedyncze ciosy (najprędzej "Twilight Symphony").
Na "Conspiracy" "Lies" i "Wedding dream" są wyraźnie słabsze od reszty. No i okładka. Z takimi fantami, to do tematu "Wasze mordy", panie King.![]()

Mnie cały album dobrze wchodzi od zawsze i nie słyszę tam nic słabszego. Dla przykładu Wedding dream to fajny klimat, który wzbogaca całość.kataton88 pisze: 9 mies. temuZgadza się, dla mnie to obok otwieracza najlepsze kawalisko na płycie.
Ale, jak już pewnie pisałem, całościowo i ehmm konceptualnie uważam pierwszą część za lepszą i równiejszą. Choć tam trudniej wskazać pojedyncze ciosy (najprędzej "Twilight Symphony").
Na "Conspiracy" "Lies" i "Wedding dream" są wyraźnie słabsze od reszty. No i okładka. Z takimi fantami, to do tematu "Wasze mordy", panie King.![]()


Jest najzajebistrzyjszy!
Odważnie, Panie, odważnie!