Pojawiła się zapowiedź rocznicowej EPki. Tekst w tym fragmencie dość monotonny
Na EP będą 2 nowe kawałki i 2 covery - Black Sabbath (a jakże) i Pentagram.
A co to tak średnio łamane na słabo? No jak takie rzeczy komponuje się na 40-lecie to już tylko w tych coverach nadzieja. Do 2 minuty naprawdę fajnie, nawet ten powtarzany refren robi robotę ale te dwa motywy w środku i toporny sposób w jaki je wkomponowano aż narusza mi wątrobę. Póki co zawód i faktycznie brzmi jak odpad z Evil Sun.
It is time after miracles
and I am its prophet
I have not come to cure
but to bear witness decease
Ta EP'ka na czterdziestolecie to taki wymuszony materiał... Tytułowa piosnka brzmi jak pozostałość z poprzednika i nie uwierzę, że jest inaczej (tym bardziej, że w ostatnich latach już publikowali takie rzeczy na EP "The Pendulum", więc to logiczna kontynuacja). Drugi autorski kawałek, "Corridors of Chaos" jest z kolei... [spojler] mało ciekawym instrumentalem [/spojler]. O coverach nie ma co gadać. No ogólnie bieda. Mam nadzieję, że Candlemass jeszcze nie kończy, bo naprawdę nie wypada kończyć w taki sposób.
Po przesłuchaniu tej epki z całą pewnością nie chciałbym aby Candlemass organizował moje 40-ste urodziny. Black Star jako całość wypada strasznie biednie. Otwieracz to najlepszy numer z całej tej nieszczęsnej składanki i niech to już wystarczy jako podsumowanie. Przy Corridor of Chaos faktycznie czułem się jakbym szedł korytarzem pełnym chaotycznych motywów, które są zapomnianymi odpadami z albumu Psalms for the Dead z 2013. Nie ujmując wokalnego talentu Johanowi ale za pewne rzeczy nie warto już się brać w pewnym wieku. Jak chociażby za coverowanie takich numerów jak Sabbath Bloody Sabbath. Słychać, że siły w głosie brak a te 'charczenie' po niemal każdej frazie (miało to chyba nadać jakiegoś pazura) drażni i irytuje. Forever My Queen całkiem udane, przy tym coverze wokal nie robi większych problemów.
EP The Pendulum z 2020 do tej pory piastowało u mnie miano głównego posiadacza tytułu "A po co? A no co to komu potrzebne" ale jednak Black Star w tej kategorii okazał się bezkonkurencyjny. Na Metallum ocena 48%, najniższa w całej dyskografii zespołu. Te 2 covery można było wrzucić jako ciekawostkę na wydawnictwo live ale marnować na to czas w studio uzupełniając dwoma odpadami. Wstyd. Candlemass na swoje 40-ste urodziny zachlało i po pijaku narobiło w gacie i pół biedy gdyby stało się to samotnie w domu. A tu goście, tort nawet jeszcze nie wjechał i po imprezie. Można się rozejść, nie ma na co patrzeć.
It is time after miracles
and I am its prophet
I have not come to cure
but to bear witness decease
Szkoda, że facet nic nie nagrywał przed dekady. Debiut Candlemass to także wokalnie arcydzieło. Uwielbiam. Teraz dla odmiany drażni mnie ten "siłowy" śpiew. Piosenka spoko, ale nie wrócę.
Nie spodziewałem się tego i jestem ogromnie ciekaw rezultatu a zwłaszcza wokalnej formy Messiaha. Będzie to jednorazowy zryw ale i tak świetna wiadomość.
It is time after miracles
and I am its prophet
I have not come to cure
but to bear witness decease
Są pierwsze nagrania i powiem krótko: WOW! Messiah widać i słychać, że jest w formie. Energia, charyzma taka jak wcześniej tylko się przefarbował Warto zwrócić uwagę, że nie ma tu jakże słynnych sztuczek w stylu odsuwania mikrofonu od ust w trudniejszych partiach. Mam nadzieję, że będzie jakieś nagranie DVD.
Ale jednak w Solitude, wysoką partią wokalną Johan w '86 postawił poprzeczkę tak wysoko, że nawet Messiah nie udźwignie.
It is time after miracles
and I am its prophet
I have not come to cure
but to bear witness decease
Wybrałbym się po raz kolejny na ich koncert, ale jednak wolę wesprzeć podziemie uczestnictwem w Death Is Not The End w Gdańsku, które jest w ten sam dzień. Niemniej trochę żałuję, bo np koncert na SDL był przekozacki.