Vexatus pisze: 4 mies. temu
A komu w tej muzyce potrzebna jest innowacyjność?
Jak zwykle sezonowcom

Problem stary jak świat fonograficzny, przylepiają się tacy kiedy kapela jest na szczycie tylko po to, aby później stękać jak to kurła kiedyś było, a teraz to nie jest. Szkoda nerwów na takich dziadów z korpo mentalnością ciągłego wzrostu, jak tylko następca ich "ukochanego" albumu nie przebije poprzednika, to od razu odpalają protokół poszukiwań prącia w czekoladowej grocie. Wszystko rzecz jasna z powodu oczekiwań nadętych niczym topielec po zbyt długiej kąpieli w rzece.
Czy twórczość Mgły może do kogoś nie trafiać? Jak najbardziej tak, to nie zupa pomidorowa.
Czy obiektywnie (na ile to możliwe) patrząc Mgła wypuściła kiedyś słaby album? Nie, nawet płyta
XYZ (tutaj każdy niech podstawi tytuł tej najmniej lubianej) jest po stokroć ciekawsza niż szczyt możliwości większości kapel BM.
Czy chłopaki mają swój niepodrabialny sznyt? Zdecydowanie tak, wystarczy kilka dźwięków i już wiadomo kto zagościł na odsłuchu. To prawdopodobnie jedna z najważniejszych miar sukcesu dla niemal każdego artysty.
Czy realnie przebiją kiedyś
Ćwiczenia...? Cóż, prawdopodobnie nie, ale naprawdę chcę się tutaj mylić.
A jak ktoś koniecznie pragnie innowacji to droga wolna i szeroka jak krakowska scena, jest KSM, jest Hauntologist, są też zespoły spokrewnione i spowinowacone - zawsze to znajoma nuta zagrana na trochę inną modłę.
Dla fanów tzw. innowacji za wszelką cenę szczerze polecam Lulu, będące jak wiadomo perłą w dyskografii Metalliki
