Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 4913
Rejestracja: 9 lat temu

DiabelskiDom

Ja akurat mam tak, że za najlepsze ich płyty uważam generalnie trzy. Wszystkie trzy na podobnym poziomie, chociaż każda inna.

Luck of the Corpse to kozacki, psychodeliczny i voivodowy death metal. Takie Futuristic Doom na przykład, ta solówa na koniec, która sprawia, że gwint sam ucieka. Bardzo dobra, nietuzinkowa płyta, wyróżniająca się z zalewu death/thrashowych płyt, jakich mnóstwo. Dużo lepsza od kolejnej, której jakoś nie mogę przetrawić. The Blueprints for Madness niby jest krokiem wprzód, a jakoś te numery wydają mi się strasznie kwadratowe i mało zajmujące, bo i też nie zwykłem się pałować nad muzyką tylko dlatego, że jest dużo zmian tempa.

Ale już następna, czyli Fearless Undead Machines uderza w takie tony, które do mnie trafiają, bo tu już wjeżdża hejwior na pełnej i wypełnia kitem te luki w lifemetalowym oknie. To druga z moich najbardziej lubianych płyt zespołu, co kawałek to szlachetność niepozbawiona takiego "finezyjnego" ciężaru. Było bardzo dobrze, można było lepiej.

I tak właśnie zrobili na następnej, czyli trzeciej z płyt, które odpalam od nich najczęściej. Supernatural Addiction osiągnęło chyba szczyt tego ichniego heavy/death metalu. Bardzo dobrze napisana, zaaranżowana, poskładana i brzmiąca pozycja. Na każdej z późniejszych (oprócz zeszłorocznej, bo jej nie słyszałem) grali lepszą lub gorszą wariację na temat Supernaturalnego Uzależnienia i może to i fajne, na każdej znajdzie się pewnie jakiś wyróżniający się kawałek, ale nie mogę się na dłużej zakotwiczyć na żadnej z nich i jak przelecą, to przelecą.

A ogólnie ten przydługi wywód piszę dlatego, że jak sobie kilka miesięcy temu wróciłem do ich płyt, co zresztą robię dość regularnie, od premiery Ghostly White, czyli od czasu, kiedy ich poznałem (zbiegło się chyba z założeniem tematu przez Michasia), to odkryłem zajebisty projekt Fowleya, który zwie się October 31 i jest przezajebistym speed/heavy metalem, z dziką perkusją i mrocznym klimatem. Wolę to od drugiej połowy dyskografii Deceased..., bo tutaj King wykrystalizował heavy z muzyki granej dla swojej głównej kapeli i nie kundlił go w różnych konfiguracjach z deciorem, co zaowocowało przepotężnym debiutem pt The Fire Awaits You. Bardzo polecam jak ktoś nie zna, mnie podeszło wyśmienicie.
Panzer Division Nightwish

Tagi:
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 4913
Rejestracja: 9 lat temu

DiabelskiDom

No to jedziemy z koksem. #napółce #jsn #fp

Obrazek

Biedne w chuj to wydanie Merciless :) Ale ważne, że mogę teraz sobie odpalić z czarnego krążka i pośpiewać

Black shadow, black shadow that creeping down the waaaall
Tak, tak. Otwieracz i zamykacz to najlepsze numery na tej, całościowo zajebistej płycie.
Jeszcze kiedyś muszę dozbierać dwie pozostałe, o których pisałem wyżej i będzie gicio. A, jeszcze płyt z coverami muszę posłuchać, bo słyszałem je po razie już sporo temu. A mogą być fajną ciekawostką.

No i dalej zachęcam do poznania October 31, jak ktoś nie zna.
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
Vortex
Tormentor
Posty: 3398
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Strzałkowo

Vortex

Słuchałem w zeszłym tygodniu właśnie tego albumu, i faktycznie czas spędziłem wybornie.
"Between Shit and Piss we are Born"
Awatar użytkownika
Blind
Tormentor
Posty: 2135
Rejestracja: 9 lat temu

Blind

Deceased się nie zatrzymuje i ogłasza takie nowiny:
2026 will be a song writing year for DECEASED as well as doing sporadic u.s gigs, some european festivals late summer, and possibly a u.s tour. we will be writing songs for the new record "well-versed in ghastly tales" for a 2027 release on hells headbangers. some new titles are "the witching" and "seance and possession". expect 110% death metal from the fucking grave!!!!
A więc cierpliwie czekamy, bo ostatni album był udany.
UP THE VERONICAS
KIERWA TAKE ME ON THE FLOOR TARARATA TARARARA
yog pisze: 3 lata temu polerowanie niemca to kwestia zdrowotna!
dualtombanks
Posty: 6
Rejestracja: 2 tyg. temu
Lokalizacja: Poznań

dualtombanks

Luck of the Corpse to kozacki, psychodeliczny i voivodowy death metal. Takie Futuristic Doom na przykład, ta solówa na koniec, która sprawia, że gwint sam ucieka. Bardzo dobra, nietuzinkowa płyta, wyróżniająca się z zalewu death/thrashowych płyt, jakich mnóstwo. Dużo lepsza od kolejnej, której jakoś nie mogę przetrawić.
Szkoda ze tak szybko zaczeli zmieniac swoj dzwiek, ta plyta brzmi pozornie typowo ale niemal kazdy kawalek jest zapamietywalny i ma takie swoje charakterystyczne momenty