Awatar użytkownika
pp3088
Moderator globalny
Posty: 1554
Rejestracja: 8 lat temu

Gorement

pp3088

Obrazek
Zespoł założony w Szwecji, w mieście Nyköping (ok. 30 tys mieszkańców). Zespół parał się oczywiście tradycyjnym szwedzkim death metalem, ale w tej bardziej melancholijnej, mniej melodyjnej formie. Generalnie bliżej temu momentami do Finlandii niż do Szwecji. Wbrew nazwie kapeli teksty oscylujące w klimatach samotności, rozpaczy i mroku. Nie ma tutaj więc zbyt dużo tarmoszenia zwłok, chociaż muzycznie trup ściele się gęsto. Ach bym zapomniał, jak to zwykle ze Szwedami bywa zmieniali kilkakrotnie nazwę, ale warto odnotować jedynie dwa aliasy - omawiany Gorement i to co powstało z jego szczątków Pipers Dawn. Pozostałe nazwy mają jedynie charakter historyczny gdyż nic pod ich szyldem nie wydano.

Tutaj zdjęcie jak prezentowała się ta banda kucy w okolicach wydania ich najważniejszego materiału: "The Ending Quest":

Obrazek
Skład:
Nicklas Lilja - Bass (1991-1996) ex-Pipers Dawn
Patrik Fernlund - Guitars (1991-1996) ex-Pipers Dawn
Daniel Eriksson - Guitars (1991-1996) ex-Moribund, ex-Pipers Dawn
Jimmy Karlsson - Vocals (1991-1996) ex-Cretoria, ex-Necrofeast, ex-Grief of Emerald
Robin Bergh - Drums (1994-1996) ex-Amaran, ex-Pipers Dawn, Aoria, Palefeather, ex-October Tide
▼ Byli muzycy
Mattias Berglund - Drums (1991-1994)
Mikael Bergström - Vocals (1991)
Dyskografia:
1991 - Human Relic [demo]
1991 - Obsequies... [demo]
1992 - Into Shadows [EP]
1994 - The Ending Quest
1995 - Promo '95 [demo]
2004 - Darkness of the Dead [kompilacja]
2012 - Within the Shadow of Darkness – The Complete Recordings [kompilacja]

Jak już wspomniałem esencja zespołu to płyta The Ending Quest z 1994. Zdecydowanie TOP 10 Śmierć Metalu ze Szwecji. Ma wolniejsze, atmosferyczne momenty ale żadnej melodyjno-popelinowej inklinacji przypisać im nie można. Najciekawsze porównanie jakie uda mi się tu napisać to połączenie powolnego ciężaru Paradise Lost z przebojowością kapel takich jak Entombed, Dismember czy Grave. Z ciekawostek "Recorded and mixed in 11 days of February 1993 at Delta Studio in Wilster, Germany." Należy podkreślić, że ktoś z tego studia zrobił kawał dobrej roboty, bo produkcja jest na tip-top.

Demówek niestety zbyt dobrze nie pamiętam, ale sporo z tych kawałków poszło na pełniaka. Promo '95 to historia podobna do innych kapel z tego regionu. Próbowali nagrać melodic death'n' roll czy jak się to badziewie nazywa, ale chyba sami uznali, że to chała wydawać takie smrody pod swoim chwalebnym szyldem. Z tego względu zmienili nazwę na Pipers Dawn, dobrali babeczkę na wokal i wydali jedną EPkę pt. Moonclad. Takie gotycko doomowe melodyjne pierdy, nawet dla mnie niestrawne.

Obrazek
Wieść o kapeli nie zginęła i materiały doczekały się dwóch kompilacji. Pierwsza z 2004, wydana przez Necroharmonic Productions, zawiera cały materiał do 94 i jeden utwór z promówki. Wydana w 2012 przez Century Media zawiera wszystko, czyli pełne promo plus jakieś live i inne pierdy. Ponoć ktoś spierniczył mastering i brzmi to zbyt dobrze. Szkoda bo okładka całkiem fajna.

MA: https://www.metal-archives.com/bands/Gorement/9649
Screaming Into The Blackness, Needing No God But Himself

Beneath the Veil of Sanity Beats the Throbbing Process of Decay

"ja pierdolę przeczytałem cały temat Kid Rock i muszę się napić"

Tagi:
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 18206
Rejestracja: 9 lat temu

yog

Pomijając już totalnie zajebistą muzę, jaką nagrali - mówię tu zarówno o jedynym albumie, The Ending Quest, jak i tej kompilacji, Within the Shadow of Darkness, zawierającej wszystkie nagrania - to mieli też nieźle wykurwiste logo.

Grać tak wolny i posępny death, a przy okazji ani przez chwilę nie nudzić to niezła sztuka - kapela z pewnością należy do perełek wśród deathowych zespołów, które poza debiutancką płytę nie wyszły.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Vexatus
Tormentor
Posty: 7690
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Mieszkam z matką!!!

Vexatus

Gorement jakoś nie za bardzo mi podchodzi, ale tez chyba nigdy nie przesłuchałem ich pełnego materiału z jakąś większą uwagą. Kilka ciekawych riffów na tej płycie wyłowiłem, ale jako całość raczej mnie nie powala.
Awatar użytkownika
Arson
Master Of Reality
Posty: 248
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Łódź

Arson

Vexatus pisze: 8 lat temu Gorement jakoś nie za bardzo mi podchodzi, ale tez chyba nigdy nie przesłuchałem ich pełnego materiału z jakąś większą uwagą. Kilka ciekawych riffów na tej płycie wyłowiłem, ale jako całość raczej mnie nie powala.
Bluźnierca! :o :shock:
"From dream to dream we have always been,
Like an ever flowing stream."
Awatar użytkownika
Vexatus
Tormentor
Posty: 7690
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Mieszkam z matką!!!

Vexatus

Arson pisze: 8 lat temu Bluźnierca! :o :shock:
Nic na to nie poradzę. :) Słuchałem dzisiaj dwa razy tego materiału i w dalszym ciągu mnie jakoś szczególnie nie zachwyca. :)
Awatar użytkownika
EdusPospolitus
Tormentor
Posty: 837
Rejestracja: 8 lat temu

EdusPospolitus

Zacny mieli debiut, dziś odświeżyłem i znów czuć tą magię. Oj wielka szkoda, że przepadli, chociaż z drugiej strony w późniejszych latach nie udało się im przebić poziomu "The Ending Quest" (co pokazali na demowce tamtej drugiej kapeli po Gorement).
I don't know
I just took that knife
And I cut her from her neck
Down to anus
And I cut out the vagina
And I ate it
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 4913
Rejestracja: 9 lat temu

DiabelskiDom

Posłuchałem trochę wtedy, trochę później, trochę teraz i cóż mogę rzec? Nawet niezła ta jedyna ich płyta, bardzo przywodząca na myśl Opowieści z Tysiąca Jezior. Czyli mamy mniej chujową Szwecję, ale najbardziej to mamy fińską, deathdoomową melancholię. Generalnie jest to muza, którą jarałem się będąc nastolatkiem, a która dzisiaj niespecjalnie robi na mnie wrażenie.

Oczywiście nie znaczy to, że to jakieś gówno, bo nie. Całkiem zgrabny deathujący death doom, gdzie słychać, poza wspomnianą Finlandią także brytyjski sznyt doomowanka. Nie jest to, niestety, muzyka, którą można się podniecać, bardziej ciekawostka, gdzie te, czasem wręcz heavymetalowe galopady kontrowane są płaczliwymi melodiami a wszystko to jest wpakowane w tę przebojowość klasycznej Szwecji.

Rozumiem też takie Michasie, co mówią, że Rotheads czapkują bohaterom tematu, bo słychać tu podobny temat konstrukcji kawałków, natomiast osobiście uważam, że Gorement do Rumunów nie mają startu z konkretnego powodu. Muzyka rumuńskich brudasów jest przede wszystkim psychodelicznie nieprzyjemna, co zasadniczo odróżnia ich od zamyślonego, smutno-melodyjnego napierdalania obecnego na The Ending Quest.

Ciekawe granie. Nie znałem, posłuchałem, wróciłem raz czy drugi, kolejnych, myślę, nie będzie. Bez jakiejkolwiek napinki, mnie się takie granie znudziło w latach życia 17-22, dzisiaj mogę wspomnieć je z uśmiechem i słowem, że fajne, ale jednak wolę inny temat.
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 18206
Rejestracja: 9 lat temu

yog

DiabelskiDom pisze: 2 mies. temu Gorement do Rumunów nie mają startu
Przychłem, ładnie się Pan przedstawił przed milionami czytelników-doomowników.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 4913
Rejestracja: 9 lat temu

DiabelskiDom

yog pisze: 2 mies. temu
DiabelskiDom pisze: 2 mies. temu Gorement do Rumunów nie mają startu
Przychłem, ładnie się Pan przedstawił przed milionami czytelników-doomowników.
Czyli jak próbować dojebać biednemu Dudusiowi uciekając od prawdy.
Panzer Division Nightwish