Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 6157
Rejestracja: 8 lat temu
Lokalizacja: Opole

Heteropsy

Hajasz

Obrazek

Obrazek

Dzisiaj kręcąc rysiowym globusem, który wirował na wietrze aż furczało przeleciało przez cały dzień kilkanaście płyt zakolejkowanych ale wszystko wpadało pod pieczątkę DELETE przeważnie po 3-4 kawałku i kiedy już tak totalnie zniechęcony zakręciłem raz ostatni nie byłem ani trochę entuzjastycznie nastawiony. Od niechcenia włączyłem play a kiedy na wyświetlaczu pojawił się napis Intro już chciałem udać się tam gdzie Tabaluga spędza połowę życia ale dałem sobie jeszcze chwilę a ta chwila mnie rozpierdoliła. No kierwa takie intro to jest ekstraklasa na totalnej pełnej. Najpierw japa mi się ucieszyła bo połechtało mnie znane szwedzkie detowe brzmienie Entombed i Dismember by za chwilę wjechać w taki popis na wiośle niczym w Edge Of Sanity kiedy gitarki sobie rozmawiają. Ulala skoro takie intro to co będzie dalej??? A dalej jest grubo w chuj bo to ekipa kitajców z Japonii, którzy sobie pogrywają det doom i robią to kurewsko oryginalnie bo jak inaczej nazwać połączenie Anatomy ze szwedzkim brzmieniem i rewelacyjnymi popisami na gitarach.

Kiedy wjeżdżają w doomy to ciary na plecach bo pierdolone Anatomy połączyło się z Anathemą tą z EP'ek i dalej ta gitara prowadząca "szpanuje" umiejętnościami!!! Toż to taki ogień, że od samych głośni idzie się ogrzać. Japońce mają srogi rozrzut czasowy swoich nagrań bo o ile na debiutanckim albumie to ogień jest przy 4 min trackach a zagłada w 7 min ale można sobie obadać wcześniejsze EP'ki, gdzie pojawiają się 20 min klocuchy.

Zostałem totalnie zabalsamowany po odsłuchu ich debiutu, który ukazał się w samej pierdolonej Caligari a jak głosi słowo nieboże oni podobno się znają na wszelakich detach, blekach. I kiedy tak myślałem, że ot kolejny smutny jak pizda rok się kończy z kilkoma płytami naj lub best tak debiut Heteropsy rozjebał całą układankę i usadowił się na samym szczycie i nie ma chuja we wsi aby ktoś ich przebił nawet jak przyjdzie ubrany w bluzę z kapturem z dzióbkiem!!!

Skład:
Hiroki Sato - Bass ex-Desolate Sphere
Kota Maruyama - Guitars
Shigenori Tamura - Guitars, Drums Frostvore, 沈む鉛, ex-Frostbite
Koki Fukushima - Vocals, Bass Frostvore, ex-Frostbite

Dyskografia:
2020 - Inner Sanctum [EP]
2021 - Asphyxia [EP]
2022 - Human Is Pain [EP]
2023 - Self-Tragedy / Circle of Hallucination [EP]
2024 - Doom Dragon Rising [split]
2025 - Embalming



MA: https://www.metal-archives.com/bands/He ... 3540478654
BC: https://heteropsy.bandcamp.com/music
BC: https://caligarirecords.bandcamp.com/music
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
TITELITURY
Tormentor
Posty: 5231
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Chmurokukułczyn

TITELITURY

W powszechnym zalewie pedalstwa, dotykającym także metalu, cieszy fakt, że ci panowie o twarzach pekińczyków wybrali jednak nazwę "heteropsy", nie "homopsy", co bardziej pasuje do muzyki zespołu, ponieważ są to dźwięki dla prawdziwych mężczyzn, choć inspiracja szwedzkim life metalem może sugerować inaczej. Na szczęście inspirują się rownież tym prawdziwym life metalem, jedynym słusznym, a więc ze Stanów i jako tę inspirację wymieniają Autopsy, co wyraźnie w muzyce słychać. Znaczy to, że disco polo na ich płyciwie nie uświadczysz. Owszem, są momenty, kiedy słychać , tfu, Dismember, ale tam, gdzie nie idą w stronę doom metalu, wolą grać szorstko i brutalnie, niż bezpiecznie i komfortowo, aby nie urazić uszu brudnych kataniarzy. W szybszych momentach leci zatem bestialski, barbarzyński death, a w wolniejszych uspokajający, nastrojowy, nie obawiałbym się nawet użyć słowa "mroczny" doom. I jakoś udało się Japońcom tak ten death z doomem poskładać, że nie odczułem żadnych przeskoków, nikt mnie tu nie próbuje naciągać na sprzedawanie swoich umiejętności gry na gitarze pod pozorem muzyki. Wszystkie klocki tej układanki pasują do siebie, tworząc w całokształcie materiał ciężki i duszny faktycznie, a nie tylko deklaratywnie, jak jest to w przypadku większosci tych zespołów, obiecujących " atmosferę zatęchłej krypty" , lecz oferujących jedynie zapach, jaki panuje teraz u mnie w kiblu, gdy piszę te słowa srając. Zatem, kochana długowłosa gawiedzi, muzyka Heteropsy, to jeden z niewielu przypadków, gdzie tak odmienne gusty, jak mój i Hajasza, spotykają się. Moglibyśmy usiąść wspólnie, ja z miodulą, on szklanką swojej perfumowanej wódki w dłoni i słuchać tych dźwięków bez wzajemnego obrażania swoich gustów. To powinno wystarczyć za rekomendację. Tylko to brzmienie gitar, którego nienawidzę, mnie odrzuca, ale to trochę jak z kuciapą. Jak się popieści, to się zawsze zmieści, a jak riffy są dobre, to nawet szwedzkie brzmienie można znieść. Wykurwisty materiał !
Dum bibo piwo, stat mihi kolano krzywo.