Nakładem Darkness Shall Rise Productions (dlaczego nie Napalm Records?) ukaże się winylowe wznowienie chyba najlepszego albumu Austriaków, Nachthymnen (From The Twilight Kingdom). https://darknessshallrise.de/product/ab ... 8404204e3d
Oryginalna okładka, co jak zawsze cieszy!
Czy Nachthymnen jest najlepszy to pewnie kwestia dyskusyjna. Możliwe, że najbardziej znany i osłuchany przez większość osób jeśli bierzemy pod uwagę ten pierwszy, najstarszy etap Austriaków.
Doceniam ale aktualnie częściej lubię posłuchać tych nagranych dekadę później - choćby Fractal Possesion czy odkopany niedawno, bo dopiero kilka lat temu, tu na forum Time is the Sulphur...
Te stare płyty zaspokojają apetyt na Abigor na długo już po jednym przesłuchaniu a przy tych nowszych czasem się zrobi trochę dłuższy przystanek.
There's something growing in the trees__Through time war prevails____Wśród jeszcze żyjących kłamstw,
I think it's a different me_______Thoughts fears cast aside_____Gnębiących ten Biały Ląd.. ___Face the consequence alone ___With HONOUR ~ VALOUR ~ PRIDE
Nakładem Darkness Shall Rise Productions (dlaczego nie Napalm Records?) ukaże się winylowe wznowienie chyba najlepszego albumu Austriaków, Nachthymnen (From The Twilight Kingdom). https://darknessshallrise.de/product/ab ... 8404204e3d
Oryginalna okładka, co jak zawsze cieszy!
Najpewniej Napalm ma wywaloną roladę na wznowienia Abigor bo i po co, na co to komu. Ktoś wykupił licencję albo sam zespół ma u siebie papiery, że z płytami wydanymi w Napalm mają wolną rękę.
@brzaskFractal possesion osobiście bardzo lubię. Jest to udany eksperyment, który zyskuje nie tyle awangardowym (tfu!) podejściem co spójnością w nim. Natomiast nie jest to dobry przykład na album-prime bo jest płytą z gatunku "kochaj lub nienawidź".
Osobiście bardzo lubię też Channeling The Quintessence Of Satan gdzie wszystko się zgadza względem proporcji.
Natomiast Nachthymnen,... to pewien relikt epoki, którego mi brakuje na półce, a który (nie tylko w mojej opinii) wybija się nad pozostałe ich płyty. Raz, klimatem (ten żeński wokal nad klawiszami!), dwa, zdefiniował ich.
To w ogóle jest ciekawy zespół i pewnie kiedyś przesiądę nad płytami, których nie znam lub znam słabo.
@Hajasz względem wydania, zapewne masz rację, że powód jest prozaiczny. A po co to komu? No kurde, mnie na przykład. Przez sentyment, wspomnienie czasu gdy miałem długie kudły bez zakoli...Do kolekcji blacku z lat 90' tą płytka pasuje jak ulał!
Hajasz pisze: 6 mies. temu
Najpewniej Napalm ma wywaloną roladę na wznowienia Abigor bo i po co, na co to komu. Ktoś wykupił licencję albo sam zespół ma u siebie papiery, że z płytami wydanymi w Napalm mają wolną rękę.
To będzie dopiero drugie oficjalne wydanie LP. Pierwsze ukazało się ponad 10 lat od premiery albumu i było w bardzo skromnym nakładzie. Teraz to wydanie chodzi na discogs po ponad 300 euro. Myślę, że przyda się kolejne wydanie, tym razem z oryginalną szatą graficzną.
Pewnie gdzieś już wyżej pisałem, że ten nowy Abigor po reaktywacji rzetelnie mi koło chuja lata, natomiast bardzo lubię te starsze z uwzględnieniem Verwustung oraz Nachthymnen, a utwór Kingdom of Darkness uważam za jeden z ulubionych kawałków "ever" w metalu, szczególnie w tej surowszej wersji z epki Apocalipse. Są to tak mądre spostrzeżenia, że jednak warto je powtórzyć na okoliczność faktu przesłuchania przez Nasz Majestat tych demówek, które zbiorczo wydało Darkness Shall Rise, a które sobie chyba kupię. Bo chociaż brak tam jakichś rarów, nie usłyszymy też starych kawałków w odmiennych wersjach, jak miało to miejsce w przypadku "Jelemnickiego Okultysty" przy okazji wydania demówek Master's Hammer przez tę wytwórnię, to jednak te pierwsze dema ładnie zremasterowano, a inne brzmienie, niż to, które znamy z późniejszych płyt, nadaje im odmiennego charakteru. Trudno tu zatem mówić o jakiejś nieznanej muzyce zespołu, ale słuchane jako całosć, te demówki wypadają bardzo dobrze, prawie jak przepelniony klimatyczną, blaxkmetalową surowizną pełnoprawny krążek. Skutek jest jeden: bardzo dobrze się tego wydawnictwa DSR słucha, więc jeśli są tu osoby ceniące sobie niewątpliwie oryginalny styl z wczesnych lat tej austriackiej kapeli, mogą to retrospektywne , dwupływowe wydanie sobie zakupić. Gdybym słuchał metalu dlużej od Yoga i miał to wszystko fp na kasetach, pewnie bym sobie odpuścił, ale tu zebrane do kupy robi robotę.