Nie było mówione, że 2 stycznia zmarł Russ North, zajebisty wokalista Cloven Hoof, który nagrał z zespołem Dominator i A Sultan's Ransom - jeden z moich ukochanych albumów.
Jeżeli mignęła Wam w mediach społecznościowych notka o śmierci Moniki związanej z No Fun Booking, to swoją wiedzę możecie uzupełnić o fakt, że była żoną naszego forumowego kolegi. Bardzo przykro.
Nebiros pisze: 6 lat temuA w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian
deathwhore pisze: 9 mies. temu
Jeżeli mignęła Wam w mediach społecznościowych notka o śmierci Moniki związanej z No Fun Booking, to swoją wiedzę możecie uzupełnić o fakt, że była żoną naszego forumowego kolegi. Bardzo przykro.
Owszem. Bardzo przykra informacja.
Użytkownika cechuje brak gustu i w ogóle elementarna słabość do tandety muzycznej.
Ozzy... Jak z Lemmy'm. Jawił się jako nieśmiertelny.
Pożegnalny koncert to piękny finał niesamowitej kariery, teraz pojawia się masę filmików, pokazujących go od innej strony. Jawi się w nich jako bardzo zdystansowany człowiek. Życie pełne upadków, a mimo to dał innym masę dobrych wspomnień. Od kilku lat mam jakiś taki "sentyment" do BS, ostatnio nabyłem debiut Ozzy'ego. Masa utworów, które mają pokłady emocji.
Pięknie świat Go żegna, ale legendą stał się za życia...
Z innej beczki, ogromna strata to śmierć, mocno zaskakująca, Joanny Kołaczkowskiej. Cudowna, zdystansowana osoba. Czy to kabaret, podcasty czy występy gościnne - zawsze były to rzeczy najwyższej próby.
Użytkownika cechuje brak gustu i w ogóle elementarna słabość do tandety muzycznej.
No ja sentyment do BS, mam od kiedy kupiłem kasetę Never Say Die. Ponoć to najsłabsza płyta z Ozzym, który wtedy już ćpał i chlał po całości. Fajnie, gdyby takie słabe płyty wychodziły częściej. Był to rok 95, albo 96 i Sabbath znałem wybiórczo, Iron Many, Paranoid i tyle. Wtedy ostro zasłuchanym w traszyku i def metalach, jednak Sabbaci, nawet w słabszej formie, zaintrygowali. Każda następnie poznana, bardziej zbliżała do zostania fanbojem tych szatańskich hippisów. Potem rzecz jasna Ozzy solo. Tu cenię wszystko, do Down on Earth, choć to już bardziej mainstreamowe hard n heavy. Co tu dużo pierdolić? Postać legendarna. Twórca - twórcy, nie epigoni. Zostało jeszcze kilku takich. Pracownik tartaku policzy na palcach jednej ręki. RIP Ozzy.
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
Dwa dni temu w wieku 63 lat odszedł pierwszy perkusista Razor, Mike Embro, który nagrał z nimi wszytko, co wyszło do czwartego albumu Custom Killing włącznie. Zmogło go, co dziwne w dzisiejszych czasach, zapalenie płuc.
'Bucholc umarł?
Ten Bucholc, który zawsze był, o którym od lat pięćdziesięciu mówiono, którego każdym krokiem się zajmowano, który niepodzielnie panował nad Łodzią; ten Bucholc, którego bogactwa olśniewały wszystkich, ten mocarz, ta dusza Łodzi i jej duma! ten przeklinany i podziwiany - umarł!'
No dobra, to nie ten. Pamiętam jak robiłem wycinki z Bravo w tamtych czasach i wklejałem do brulionu a4, Scorpionsów i Gn'R. Miałem nawet przypinkę z fotą zespołu z nim w składzie w podstawówce, no i plakaty z Zielonego Sztandaru na ścianie w pokoju na strychu. Piękne czasy, a gość ładnie pożył choć mógł dlużej, jak czytam jakiś rak go wykończył.
Nikt nie wrzucił a niedawno odszedł Bob Weir.
Może Grateful Dead to przeciwieństwo brutalności ale wklad w scenę rockową mieli ogromny. Polecam koncerty.