Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 5054
Rejestracja: 9 lat temu

Egregore

DiabelskiDom

Obrazek
Baczność, pizdeusze! Przed Wami zespół gruby jak laga, której trzymanie w dłoni cieszy!

O przepraszam, opętał mnie opolski duch perfumowanej wódki! Już wracam. To znowu ja, DiabelskiDom i przedstawiam Wam kolejny z tegorocznych ciosów, warty postawienia na półce na Jedynym Słusznym Nośniku.

Ziomeczek napisał mi ostatnio smsa o treści "sprawdź ostatnią płytę". Nazwę znałem z nazwy, kojarzyło mi się, że grają tam kolesie z Mitochondrion, ale to tyle. Rzut oka na okładkę, no kurde bele, fajna, przykuwa uwagę i cieszy oko kolorystyką. A co z muzyką? Pierwszy odsłuch, taki, że chodziłem i rozwieszałem majtki na suszarce powiedział mi, że to jest dziwne, że coś w tej muzyce jest mocno nie-halo, ale w takim intrygującym wydaniu. Wiedziałem, że trzeba będzie posłuchać raz jeszcze, bo coś dziwnego się tam tli.

Dzisiaj przyjebałem sobie od rana, już na pełnym skupieniu i ło kurde, już wiem co mi tam dziwaczało przy pierwszym kontakcie. To brzmi jak stary Morbid Angel, tylko grający heavy metal! Ma to ten niebezpieczny, diabelski klimat Blessed Are The Sick, ale jednocześnie ciągle jedzie pozawijany heavy/speed. Momentami wychodzą z tego szlachetne melodic death metale, jak jaki Arghoslent, gdzieniegdzie przebija się szatańskie, opętane szaleństwo jakichś Cultesów, ale to wszystko są smaki, smaczki w kotle starodawnego śmierć metalu na heavymetalowo. Nie umiem wskazać innej kapeli, która gra w ten sposób, to jest podobne trochę do wielu rzeczy, a jednocześnie do niczego. Zajebiste granie, wymagające, nietuzinkowe, wymykające się schematom a jednocześnie ciągle tutaj napierdala pyszny metal od wielkiego M.



Skład:
Helios Thread - Bass, Vocals Akyros Expanse, Bone Chalice, Fornskog, Garotting Deep, Ostrom (live), ex-Auroch, ex-Funeral Circle, ex-Ominosity
Essentia Collapse - Drums, Vocals Mitochondrion, Reversed, Ruinous Power, ex-Auroch, ex-Irradiate, Night Profound, ex-Archspire, ex-Havoc, ex-Gremory, ex-Chaos Assassin
Catastrophe Saturna - Guitars, Vocals Atemporal, Iogsothep, Mitochondrion, Ruinous Power, ex-Auroch, ex-Tusk, ex-Garotting Deep (live), ex-Abriosis

Dyskografia:
2022 - The Word of His Law
2026 - It Echoes in the Wild

MA: https://www.metal-archives.com/bands/Eg ... 3540504974
Panzer Division Nightwish

Tagi:
Awatar użytkownika
pit
Tormentor
Posty: 6016
Rejestracja: 8 lat temu

pit

Mitochondrion, Blessed Are The Sick, pseudonim basisty nawiązuję do tego pana:


Będzie słuchane.
Awatar użytkownika
kataton88
Tormentor
Posty: 970
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: ja nie stąd

kataton88

Jakiś czelendż diamentowy ktoś ogłosił w światku, że takie Kingowe wycieczki wyskakują jak dzisiaj króliki z koszyczka?

A ogólnie to bardzo dobrze się tego słucha, choć po opisie spodziewałem się czegoś przeładowanego i elitarno-nieprzyswajalnego, z hołdowaniem uzurpowanym bogom w dodatku ;)
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 5054
Rejestracja: 9 lat temu

DiabelskiDom

No z falsecikiem jak wyjechali w którymś kawałku, to też pomyślałem o Królu :)

Przeładowane i nieprzyswajalne po opisie? Toć specjalnie skupiłem się na heavymetalowym Morbid Andrzej, żeby właśnie zachęcić!

Tak jeszcze dodam, że jeśli chodzi o tytuły utworów, to mój faworyt to Z ZIEJĄCEJ ROZPADLINY WYJE TRANSMORFICZNA WICHURA ♥️

Na koniec dodam, że odpaliłem sobie dzisiaj dla odmiany debiut i w zestawieniu z tegoroczną pozycją można tylko powiedzieć króciutko: MEH.
kataton88 pisze: miesiąc temu spodziewałem się czegoś przeładowanego i elitarno-nieprzyswajalnego, z hołdowaniem uzurpowanym bogom w dodatku ;)
Taki właśnie jest debiut.
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
kataton88
Tormentor
Posty: 970
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: ja nie stąd

kataton88

DiabelskiDom pisze: miesiąc temu No z falsecikiem jak wyjechali w którymś kawałku, to też pomyślałem o Królu
Jeszcze w jednym z dalszych kawałków mocno mi Mercyfulem zapachniało, choć nie ma sztandarowego Kingowego falseciku.

Zara będzie replay, bo jednak smaczków rozmaitych od groma :)
Awatar użytkownika
TITELITURY
Tormentor
Posty: 5358
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Chmurokukułczyn

TITELITURY

Ło matko i córko, to było jak threesome z wami ! Nie, lepiej ! To było jak orgietka w patchworkowej rodzinie mormonów, gdzie każdy otwór jest z innej parafii. Ta płyta jest jak monstrum Frankensteina, gdyby Lacan i Derrida znali death meral, opowiadaliby o Agregacie swoim studentom. Tak pięknie bowiem jest to dzieło pozszywane z różnych elementów, że nie sposób przejść obojętnie. Nie wiem jednak, czy nasza opinia nie jest krzywdząca dla muzyków, którzy być może włożyli w nagranie tej płyty wiele serca, a teraz słyszą "hej, stary, ale w tym dużo Morbid Pędzel, Króla Diamenda, a nawet - tak, tak - Nocturnus", podczas gdy chcieli być po prostu oryginalni i nagrać zajebisty album. Pierwsze im się moim zdaniem nie udało, drugie jak najbardziej. Bo choć zdaje sie, że wszystko to już słyszeliśmy, to tutaj zostało połączone w całość perfekcyjnie, więc po prostu nie da się przy Agregacie nudzić, oczywiście tylko, gdy spełniasz jeden podstawowy warunek - nie jesteś brudnym karaniarzem podskakującym na jednej nóżce do przaśnych riffów szwedzkiego umpa umpa, bo wtedy faktycznie nie jest to muzyka dla ciebie. Ale każdy, kto lubi wyjść poza banał, nie boi się swobodnej zabawy muzyką, ten doskonale odnajdzie się w świecie stworzonym przez Agregat. Za te solówki można się pochlastać. A akustyk w ostatnim kawałku ? Poezja ! Nu, paciaciaki, cieszcie się, że to DuDuś wpadł na tę płytę, nie ja, inaczej byście zupełnie ją olali, a tak to może chociaż raz przesłuchacie, zanim znów poleci Age of Nera do perfumowanej wódki. Bo Agregat nagrał jedną z lepszych rzeczy, jakie w tym roku słyszałem.
Dum bibo piwo, stat mihi kolano krzywo.
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 5054
Rejestracja: 9 lat temu

DiabelskiDom

A ja właśnie jestem zdania, że nagranie oryginalnego albumu im się udało, bo chociaż brzmi to trochę jakby gitary Treya zagrać melodiami heavymetalowymi, słychać właśnie gdzieś tam Mercyful Fate i Kima Bendixa Petersena, to jest to podane w sposób, jakiego nigdy wcześniej nie słyszałem i, tak jak pisałem wyżej, brzmi to niby jak X, Y czy Z ale całościowo nie brzmi jak cokolwiek innego.

Niemniej bardzo się cieszę, że kapela się podoba, że jest słuchana i podawana dalej, bo zaiste, także uważam, że to jedna z najlepszych płyt, jakie ostatnio wyszły.
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
Vortex
Tormentor
Posty: 3495
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Strzałkowo

Vortex

Dzisiaj na spokojnie odpaliłem sobie Agregat, po tym jak na shoucie DD mnie nim zainteresował. No na pewno jest to nietuzinkowe granie, mesa zmian tempa różnych wywijasów...... i o teraz powstaje magia tego albumu. Jest to tak super skomponowane, że mimo dość lekkiej formy jest to poczucie o którym wspomniał DD w wątku otwierającym, że ma się wrażenie jakby było się bliżej szatana niż słuchając np. Unleashed (hihi). Bardzo udana płyta.
"Between Shit and Piss we are Born"
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 6246
Rejestracja: 8 lat temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz

Ja składam się z części niespójnych, przeczących sobie nawzajem
Jedna mówi chcę stąd wyjść druga mówi ja zostaję
Wiem że to jest męczące nie tylko dla mnie lecz dla tych, którzy ze mną przebywają
Mówią "nie mogę znieść tych twoich humorów i zmian" - pewnie racje mają
Bo we mnie jest orkiestra która grać razem nie daje rady
Jedna część zadowolona przyjmuje z pokorą wszystkie zmiany
Druga na to: pieprzę, ja nie nadążam wysiadam
Czasami więc zdarza się że nie wiem czego chce
Jedna część mówi jest tak dobrze druga jest tak źle

W końcu poleciała nowa płyta i czy jest super czy nie jest zaraz się dowiecie. Powyższy tekst idealnie pasuje do tego albumu, który to zawiera właśnie takie polepione dźwięki. Tak wiem, że słychać ten Morbid Angel ale nie aż tak dużo jak Nocturnus, o którym wspomniał Tabaluga. No tego kosmosu jest znacznie więcej. Króla ja nie słyszałem kompletnie za to Scotta Jeffreysa to już tak i to takiego bardzo zbliżonego.
W ogóle na tej płycie jak tak sobie ją rozłożyć czy tam porozklejać na poszczególne dźwięki to tam można usłyszeć motywy spokojnie z 10-ciu pierwszych płyt z napisem MOSH na grzbiecie a zwłaszcza tych "mało" metalowych.
Ja nie jestem fanem tego typu płyt bo to taki metalowy jazz, że już zaczynasz łapać riff, rozpracowujesz sekwencję na bateriach i nagle kaczy chuj bo ludki sobie grają "próbę". Jest elegancko kiedy decior wylewa się z głośni, kanonada dźwięków, istny ogień a kiedy wchodzą Ą Ę momenty człowiek ma wrażenie, że stoi jak idiota w klapkach kubota. Lepimy, lepimy co się da bo jest nawet Absu umiejętnie wkomponowane ale mamy też ten nieszczęsny ostatni kawałek kiedy komuś się Ghost przyśnił i zaczyna wokalnie masakrować poniekąd dobry kawałek. No kierwa czy nikt tego nie słyszy w zajebistym studio na dojebanym sprzęcie, że to nie brzmi dobrze tylko chujowo źle!!!
Dzisiaj już nie będę się mierzył z tym albumem bo ma być opcja na wesoło ale dam jeszcze szansę na tzw. odsłuch nocą na słuchawkach aby pomarzyć o czymś innym.
GRINDCORE FOR LIFE