Szajtan pisze: tydzień temu
Justin Broadrick i Mick Harris na wspólnym wydawnictwie.
I jak Ci podchodzi ten udostępniony numer?
There's something growing in the trees__Through time war prevails____Wśród jeszcze żyjących kłamstw,
I think it's a different me_______Thoughts fears cast aside_____Gnębiących ten Biały Ląd.. ___Face the consequence alone ___With HONOUR ~ VALOUR ~ PRIDE
Zdecydowanie wolę najwcześniejszy etap rozwoju tego projektu, czyli fenomenalny płyt "Posthuman", szczególnie w poszerzonej wersji. JK Flesh ciekawie się na żywo prezentuje i wtedy ta muzyka zdecydowanie zyskuje.
Posthuman to jebany monument - takiej elektroniki osadzonej na ciężkim industrialno-metalowym szkielecie mogę posłuchać.
Winyl, który w końcu udało mi się znaleźć to jeden z tzw. zakupów ostatnich lat.
Szkoda, że projekt nie poszedł w tą właśnie stronę...bo późniejsze 'syntezatorki' już raczej niestety nie dla mnie
There's something growing in the trees__Through time war prevails____Wśród jeszcze żyjących kłamstw,
I think it's a different me_______Thoughts fears cast aside_____Gnębiących ten Biały Ląd.. ___Face the consequence alone ___With HONOUR ~ VALOUR ~ PRIDE
Przesłuchałem raz całość i mam wrażenie, że to raczej dla fanów takiego surowego, eksperymentalnego grania. U mnie niestety nie siadło – trochę zbyt jednostajne i mało wciągające. Raczej nie moje klimaty.
Przesłuchałem raz całość i mam wrażenie, że to raczej dla fanów takiego surowego, eksperymentalnego grania. U mnie niestety nie siadło – trochę zbyt jednostajne i mało wciągające. Raczej nie moje klimaty.
Ogólnie bardzo dobre techno industrial, lecz poziomem - nie oszukujmy się, dość odległe od ich szczytowych osiągnięć w danym temacie. Harris lepiej wypadł (piszę tu o całym splicie), bo żwawszą, bardziej dynamicznie żywą, choć "martwą" muzę zapodał
Harris lepiej wypadł, bo żwawszą, bardziej dynamicznie żywą, choć "martwą" muzę zapodał
Harris faktycznie wypada ciekawiej, bo jest bardziej dynamicznie. Z kolei Broadrick idzie w prostsze, minimalistyczne techno, a Harris bardziej kombinuje i eksperymentuje. Klimat i energia są, ale to raczej niszowy materiał.
Harris lepiej wypadł, bo żwawszą, bardziej dynamicznie żywą, choć "martwą" muzę zapodał
Harris faktycznie wypada ciekawiej, bo jest bardziej dynamicznie. Z kolei Broadrick idzie w prostsze, minimalistyczne techno, a Harris bardziej kombinuje i eksperymentuje. Klimat i energia są, ale to raczej niszowy materiał.
... bo Techno to przecież bardzo niszowa muza - nie słuchają jej fani disco relax, be nawet minuty przy takim industrial techno nie wytrzymają!