Awatar użytkownika
Zsamot
Tormentor
Posty: 4820
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot

dj zakrystian pisze: 3 mies. temu Ogólnie to jest wszystkiego za dużo i się w dupach przewraca. Kucom też, bo mają 2137 premier tygodniowo. A płyta jest niezła. I dlatego za 2 tygodnie nikt nie będzie jej pamiętał. Komuno i kasety, wracać proszę.
Właśnie przesłuchiwałem sobie audycję Jarka z Trójki "Ciężko na sercu" i Demon z Frontside wspominał, że nie korzysta ze Spotify, bo by wpadł w ciąg poznawania ciągle nowych rzeczy... Coś w tym jest. Brak czasu na poznawanie poszczególnych pozycji, bo zaraz kolejne...
Użytkownika cechuje brak gustu i w ogóle elementarna słabość do tandety muzycznej.
Awatar użytkownika
dj zakrystian
Tormentor
Posty: 3204
Rejestracja: 9 lat temu

dj zakrystian

Też nie korzystam ze Spotifaja i tego typu rzeczy. Wystarczy YT i forum, a i tak mam zapisane za dużo rzeczy do sprawdzenia.
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
Awatar użytkownika
Zsamot
Tormentor
Posty: 4820
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot

dj zakrystian pisze: 3 mies. temu Też nie korzystam ze Spotifaja i tego typu rzeczy. Wystarczy YT i forum, a i tak mam zapisane za dużo rzeczy do sprawdzenia.
To wszystko ma swoje +/-. Taki Montrosity mi się np. wyświetla w radarze premier... Poza tym słuchanie poza dodam jest naprawdę fajniejsze z bogatą biblioteką.
Użytkownika cechuje brak gustu i w ogóle elementarna słabość do tandety muzycznej.
Awatar użytkownika
der Stadtwald
Posty: 10
Rejestracja: 2 mies. temu
Lokalizacja: GŚ / Krk

der Stadtwald

Potężne problemy ma ta kapela. I wcale bym nie powiedział, że BMI na granicy otyłości II i III stopnia części członków zespołu to największy z nich.

Bardzo sobie cenię albumy Monstrosity z lat 90-tych. Z grubsza wszystko się tam zgadza. Technika, prędkość, agresywność, brutalność, feeling - rzeczy wysmakowane, wyważone i fajnie zbalansowane. Pierwszorzędne florydzkie granie. Ot, taki trochę trochę ugrzeczniony (a może bardziej - ucywilizowany?) Cannibal Corpse. I choć pewnie z samej Florydy wymieniłbym minimum 5 kapel, które poważam nieporównywalnie bardziej, to Monstrosity zawsze bliskie serduszku.

No ale to było 30 lat temu. Dziś już tak wesoło nie jest. O ile do każdej ich płyty z XXI wieku można by mieć całą listę uwag, to apogeum marności nastąpiła na tegorocznym "Screams from Beneath the Surface". Nie ma agresji, nie ma tempa, nie ma groove'u - to wszystko da się jeszcze przeżyć. Najgorzej, że nie ma pomysłu. To dziwne, bo momentami na gryfie dzieje się dużo ciekawego i fajnego. Ale nie udało się z tego sklecić udanych kompozycji. Te kawałki po prostu męczą. brzmią jak kilka zlepionych na siłę motywów. Melodyjnie momentami jest wręcz obciachowo. Wokal, choć barwa tego growlu jest całkiem przyjemna, to okropnie zamula i kładzie się na tych riffach bez ładu i składu.

Miałem sporo problemów z pierwszym odsłuchem. Parę podejść i za każdym razem odpuszczałem gdzieś w środku, nie znajdując w tym żadnej dla siebie przyjemności. Zmusiłem się do głębszego zapoznania z płytą przed wczorajszym koncertem w krakowskim Zaścianku. W końcu to, co zamula w studiu, na żywo może zaorać. Nic bardziej mylnego. Monstrosity obecnie to, niestety, kapela w fatalnej formie. W zasadzie na żadnym polu - muzycznym, brzmieniowym, charyzmy - to się nie klei. Wygląda trochę trochę jak smutny i przygnębiający pastisz, a trochę jak.. amatorka (?). Na scenie w ogóle nie da się ich statusu poznać. Na dziś, nikomu bym nie polecał wydania pieniędzy na ich koncert.

I jakoś nie odnoszę wrażenia, żeby były na horyzoncie jakiekolwiek przesłanki, że sytuacja ulegnie poprawie w przyszłości.
Awatar użytkownika
Vortex
Tormentor
Posty: 3544
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Strzałkowo

Vortex

Zsamot pisze: 3 mies. temu Najnowszy album zbiera bardzo dobre recenzje... Sam już nie wiem, czy jakoś tak wyszło, że nie mam po drodze z tą kapelą i marudzę, czy po prostu to zwyczajna death metalowa płyta. Sprawna, ale bez polotu. A takich jest teraz na pęczki...
Mimo braku zainteresowania zespołem, postanowiłem dzisiaj sobie przesłuchać ten album....faktycznie w ucho to nie kłuję, jako tło nawet daję radę, ale żeby szczególnie na czymś ucho zawiesić? Może płyta zbiera dobre recenzje, ale na tle tego co zespół robił wcześniej? No bo rynku w latach 90-tych by to nie podbiło....
"Between Shit and Piss we are Born"