Nawet nie wiedziałem, że ten zmarły metalowiec jest z Nocturnus, no ale ja nie jestem metalowcem i nie mam kolegów w długich włosach. Ale ubolewam nad tą stratą, ponieważ Nocturnus jest ( był ? ) jednym z najbardziej udanych powrotów bogów death metalu po latach i wcale nie uważam, żeby te nowe płyty jakosciowo daleko odbiegały od pierwszych. Wszystkich słucham z przyjemnością. To jest nadal lata świetlne przed Blood Incantation chociażby. No i jeśli metalowiec kopnął w kalendarz, to tak sobie myślę, że może już mieć problem z nagraniem jakiejś płyty i już droidy nie wjadą na pełnej. Niby szkoda, ale jak mawiał mój dziadek, szkoda to jest jak wół do studni nasra, może więc metalowca zastąpi inny metalowiec i jeszcze uraczą nas jakimś albumem, zaskakując świeżością. A teraz chyba wypada poczytać jakąś space operę, co ? Co tam polecasz @pit ?