Martwych Kennedych jakoś pominąłem w tych ostatnich odsłuchach ale nie dlatego, że nie lubię. Debiut i dwojka relatywnie w rotacji u mnie funkcjonują. Debiut to sztos. kalifornia... to tylko wierzchołek góry lodowej.
Za to z hardcorka leciały u mnie dziś te 2 a wcześniej bardziej crosoverove Cro-Magsi kryminalnie niedoceniany (zapomniany ?) Leeway.