Awatar użytkownika
Vexatus
Tormentor
Posty: 7971
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Mieszkam z matką i piję z królikiem!

Somme

Vexatus

Obrazek
Somme to kolejny (ś)fiński blackmetalowy potworek. Początkowo (czyli na pierwszej płycie) panowie grali Raw Black Metal z kiepskim brzmieniem i dość irytującą sekcją rytmiczną. Na drugim pełniaku jest lepiej, bo nutki poukładane są trochę lepiej i popracowali nad brzmieniem, bo coś tam słychać. Panowie co do zasady zafascynowani są bitwą nad Sommą i I Wojną Światową. Szczególnie upodobali sobie wyśpiewywanie hymnów ku czci pruskiej krwi... Pierwszy pełniak jest taki sobie, ale drugi nadaje się do słuchania i właśnie umila mi dzień.

Obrazek
Skład:
Argonui - All instruments Fallen Forest
Myst - Vocals A Bastard's Breath, Depressive Rites, Fallen Forest, Nocturnal Effigy, Pressured Remains, Pyre of Black Roses, Timberwolf Militant, Tsėhésen, ex-Viridescent Funeral, A Bronze Sky, Alpine Acrobat, Ammonite Chamber Exploration, Axe of Frost, Climate Controller, Coniferous Myst, Count Valefar, Cthylla, Devonian Dawn, Dragon Spell, Enchanted Stone Hammer, Equipped Dagger, Forest Spectre, Fukuryu, Goblin Fort, Klyvr, Knights of the Stygian Order, Little Spells, Longsword, Lycan Castle, Man-at-Arms, Mournful Lament, Nehalennia, New West Frequencies, Northmoor, Old Spells, Pine Knight, Serpent's Isle, Shy Knight, Tyrant Mist, Woolly Rhinoceros, ZAKU

Dyskografia:
2020 - Somme [EP]
2021 - Prussian Blood [EP]



MA: https://www.metal-archives.com/bands/Somme/3540463739
BC: https://somme.bandcamp.com/music

Tagi:
tomder
Fallen Angel Of Doom
Posty: 321
Rejestracja: 9 lat temu

tomder

Pruska krew jest bezlitosna, surowa i bezwzględna. Niektóre krowy powinny jednak dać sobie spokój z graniem black metalu dla mas i wrócić do swoich zajęć.
Te młode załogi, czy to z Finlandii, czy Norwegii potrafią wykrzesać starego ducha gatunku i na nowo wskrzesić moc grania.
Szkoda że w obozie cisza, posłuchałbym więcej od Finów.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 18456
Rejestracja: 10 lat temu

yog

Pruska krew w istocie bardzo udany surowy blaczurek tematyczny, a że ostatnio akurat oglądałem chyba pierwszy anty-wojenny film w historii kina, J'accuse! (1919), w którym z martwych wstają przy ironicznym akompaniamencie Siegfried's Funeral March francuscy żołnierze, którzy zdążyli jeszcze po zdjęciach umrzeć pod Verdun, to klimacik fińskich bohaterów wątku trafił na żyzny grunt i myślę, że jak ktoś lubi różnorakie Kommodusy czy inne Departure Chandeliery, to i tu znajdzie coś dla siebie.

Obrazek

Wspomniany film jest autorstwa Abela Gance'a, który niecałą dekadę później bardziej zasłynął ambitnym 5,5 godzinnym Napoleonem (1927), będącym zaledwie pierwszą z planowanej serii filmów biograficznych i do pełni wrażeń wymagał trzech ekranów kinowych ustawionych obok siebie, także Odyseja się może schować.

Wracając nad Sommę, to w 20 minutach Pruskiej krwi jest wszystko, co należy, odpowiednie intro, outro i prące wciąż do przodu, surowe ale nie jakieś zawoalowane za ścianą szumu riffowanko. I zważywszy na te 16 minut bez intro i outro, to pełniakami tego nazwać zdecydowanie nie można, ale jest w sam raz, by posłuchać kolejny raz, albo 8.
Destroy their modern metal and bang your fucking head