TITELITURY pisze: 2 dni temu
Domyślam się, że wracamy do tematu poglądów muzyków oraz odbiorców. Że jak metalowiec śpiewa, że zrzuciłby bombę na całą ludzkość, ponieważ jej nienawidzi, to jest to sztuka i topos , a kiedy metalowiec śpiewa, że zrzucilby bombę na Izrael, ponieważ nienawidzi żydów, to jest to niebezpieczna l nazistowska ideologia. Moim zdaniem dyskusyjne rozróżnienie.
Myślę, że nie tyle dyskusyjne, co przedyskutowane, tj. wydaje mi się, że istnieje z grubsza konsensus co do tego, że np. teksty Cannibal Corpse są umowne i służą konwencji (choć fakt, że na współczesnym forum Metal Archives sporo już można znaleźć biadolenia na brutal death megakolorowe mizoginię), natomiast liryki takiego Arghoslent mówią to, co mówią, żeby to faktycznie powiedzieć. Propozycji zrzucenia bomby na ludzkość nie sposób traktować poważnie (poza rozumieniem jej jako hiperboli sygnalizującej ogólna niechęć do inkryminowanego gatunku), podczas gdy taka sama idea względem konkretnej go kraju czy narodu wybrzmi poważnie i nie ma w tym nic dziwnego, bo takie pomysły naprawdę bywają i postulowane, i realizowane.
TITELITURY pisze: 2 dni temu
Bo weźmy sobie ten przykład metalowca śpiewającego o odcinaniu cycków dziewicy.
Dla Ciebie będzie to historia, w którą trudno uwierzyć, ale już katolik może uznać to za propagowanie satanizmu, a więc jakąś ideologię skierowaną do konkretnej grupy plemienniej i już cale to rozróżnienie na sztukę i propagandę się rypie. Stąd przecież to ciągłe oburzenie katoli na Nergala. Że my traktujemy pewne kwestie niepoważnie, a inne poważnie, nie znaczy, że inni tak zrobią również.
Tylko że tutaj mamy kwestię rozumienia lub niezrozumienia konwencji przez katoli (którzy jednakowoż obrażają się przy tym zupełnie słusznie, bo przecież i bluźnierstwo, i szczere wyrazy pogardy dla ich religii są w black metal wmontowane), natomiast w wypadku takich tworów jak Honor i twórcy, i fani, i antyfani zgadzają się co do tego, że gdy ze sceny pada “Narodowy socjalizm, jedna droga dla kraju” przekaz jest tu dosłowny. Nie ma tu nieporozumienia. To jest tak blisko faktycznej muzyki nazistowskiej, jak tylko się da bez cofania się w czasie do szlagierów typu Pieśń Horsta Wessela.
Nie oszukujmy się: w czasach swojej wątpliwej świetności Honor grał dla określonej, dość radykalnej publiki, którą to publikę dodatkowo radykalizował, co realnie przekładało się na ich skłonność do, że tak powiem, zrzeszania się i uczestnictwa w różnych tzw. akcjach bezpośrednich. Nazywam tę twórczość muzyką użytkową, bo pełniła ona funkcję służebną wobec ideologii, konsolidacji określonego ruchu. Analogicznie za muzykę użytkową w takim sensie można uznać część radykalnych kapel punkowych, typu Homomilitia. Niestety, tekst typu
Ludzie, którzy mają władzę
Czerpią z tego wyłącznie korzyści
Nieważny los Matki Ziemi
Liczą się wyłącznie zyski
Żadnych perspektyw
Nic więcej do powiedzenia
Ludzie, którzy ciężko pracowali całe lata
Teraz dostają za to marne pieniądze
Ludzie, którzy lata spędzili w szkołach
Nie widzą przed sobą przyszłość
to jest też czysta publicystyka, a i muzycznie to jest na tyle schematyczne, że można tę oprawę uznać za pretekstową.
TITELITURY pisze: 2 dni temu
Traktujesz muzykę Veles jak konwencję, dla Weltrowskiego i Słyża jest to już propagowanie ideologii. I co teras ?
Przede wszystkim w black metalu, czy nawet metalu w ogóle, odniesienia do nazizmu pojawiały się pierwotnie w ramach czystego dążenia do ekstremy - to wszyscy wiemy, sam zresztą pare razy pisałeś, że w black metalu NSBM ma być tej ekstremy ostatnią ostoją. Czyli już na dzień dobry pochodzenie tych wątków jest inne. Black metal neonazistowsko zideologizowany istnieje od dawna, przybierając zresztą różne formy - od użytkowania samego symbolicznego sztafażu, przez jakiś dziwne miksy nazimu z satanizmem i okultyzmem, aż po przypadek najrzadszy, czyli faktyczne odwoływanie się do historii III Rzeszy, jak robi to Elitism czy powiedzmy Blood Libels. Ten ostatni przypadek jest w sumie znamienny: kapela uprawia de facto publicystykę, upowszechniając teorie spiskowe i rewizjonizm historyczny, ale robi to w ramach konceptu, który jest niewątpliwie artystyczny.
Ręki bym im nie podał, ale posłuchać mogę, i to nawet czytając teksty, bo całościowo to jest dla mnie, że tak powiem, egzotyczny lore, czyli coś ciekawego.
Pale Szatana pisze: 2 dni temu
@porwanie w satanistanie pytam tak zupełnie poważnie i nie mam na celu atakowania Twojej osoby. Uprzedzam bo nie chce wchodzić kolejny raz w bezsensowne wyzywanie się nawzajem.
Ok, dla mnie uczciwy deal. Wyjaśnię jednak dla porządku: jeśli wzburzyło Cię wcześniej nazwane przeze mnie członków zespołu kurwami, a szczerego Zdechłym… no to przykro mi bardzo, ale jak na co dzień jestem człowiekiem uprzejmym i umiarkowanym, tak w mojej optyce pomysł, żebym na forum nie mógł sobie nazwać neonazisty kurwą, gdy po jest nie do przyjęcia. Jak widzisz, wypowiadamy się tu dość swobodnie i przykładowo kolega Titelitury może sobie pisać co chce o żydach i homoseksualistach, toteż i ja z tego prawa korzystam.
Pale Szatana pisze: 2 dni temu
Po różnych wypowiedziach czy tekstach można mieć mniemanie że Necro czy Raborym traktują poważnie to o czym śpiewają.
Zgadza się - z zastrzeżeniem, że to dwie skrajnie różne postacie w takim względzie, że Raborym ponoć kultywuje siłę i trzeźwość, podczas gdy Necro wręcz przeciwnie, delikatnie mówiąc, co zresztą przekłada się na ich projekty i (w mojej ocenie) stopień, w jakim można ich twórczość traktować poważnie.
Pale Szatana pisze: 2 dni temu
To że dla większości ludzi BM jest nieprzystepny to wiadomo jednak czy w takim razie nie można im zarzucić, że bezczelnie dokonują próby radykalizacji poglądów odbiorców BMu. Moze dzialaja na mniejsza skale, ale moga wplywac na umysły odbiorców ekstremalnego metalu.
Jasne, że można i na pewno w jakimś tam stopniu to działa, ale różnica jest zasadnicza: typowy słuchacz Selbstmord to jednak słuchacz black metalu. Prędzej ktoś, kto szukał ekstremy czy specyficznego klimatu, niż entuzjasta ideologii. Ja np. jestem przykładem takiego kogoś i posiadanie takiego zestawu
nie przekłada się u mnie w najmniejszym stopniu na identyfikację z prezentowanymi poglądami. Acz dla kogoś tam to pewnie będzie przekonywające, tyle że ten ktoś prawdopodobnie z dużym prawdopodobieństwem przyszedł już przekonany.
Typowy słuchacz Honoru z kolei, zwłaszcza w latach, gdy faktycznie grali, był natomiast raczej… hmm, aktywistą, a muzyka była lustrzanym odbiciem muzyk punkowej i rockowej, która nakręcała inny aktyw młodzieżowy, zorientowany ideologicznie przeciwnie.
Pale Szatana pisze: 2 dni temu
Więc zmierzam do mojego pytania. Tak w prawdzie ze sobą powiedz proszę czy to nie jest tak że muzyka Ohtar na ten przykład bardziej Ci leży, ale z tekstami jest Ci nadal nie po drodze więc w pewien sposób łagodzisz powagę sytuacji i próbujesz dowieść że to bardziej sztuka niż nośnik idei.
Żeby było jasne: teksty Ohtar tak naprawdę też mi się
podobają w takim sensie, że pasują do tej muzyki i pomagają budować jej klimat.
Jedno na pewno jest możliwe i muszę to przyznać: że przez to, jak kuriozalne te teksty mi się osobiście wydają i jak niemożliwym jawi mi się traktowanie tego poważnie jako propozycji ideowej, być może nie doceniam potencjału ich ewentualnego oddziaływania na słuchacza młodszego i nie obytego.
Pale Szatana pisze: 2 dni temu
Z kolei bohaterowie wątku totalnie Ci się nie podobają więc masz większą łatwość w tym żeby jechać po nich równo.
No tak, jest mi łatwo, bo nie podoba mi się ani publicystyczna forma tych tekstów, ani ich wymowa, ani sposób dostarczenia (ta napinka w głosie Szczerego jest wg mnie komiczna). ani towarzysząca im muzyka, która jeśli ma jakieś zalety, to kończą się one na tym, że nie jest tak koślawa jak u Konkwisty, której
Aryjski Front Przetrwania jest u mnie w domu utworem dyżurnym do otworzenia, gdy humor nie dopisuje. Moja żona za pierwszym razem popłakała się przy refrenie ze śmiechu i nie chciała mi uwierzyć, że jacyś naziole na serio to śpiewają o sobie - myślała, że to ktoś im chce dokuczyć i ich parodiuje.
