Flagitious Idiosyncrasy in the Dilapidation to powstały w 2001 roku japoński potworek wycinający Grindcore. Zespół tworzą 4 kobiety - ledwie je widać za instrumentami, ale muzykę grają na dość wysokim poziomie. Na koncie mają dwa świetne pełniaki i EPkę. Mogłyby trochę częściej wydawać materiały.
Zajebisty zespół. Mam ich debiut na płycie CD - dobry, hałaśliwy grindcore z drobnymi elementami DM. Bez żadnych melodyjek i upiększaczy. Bardzo smakowita płyta! Dwójka też jest dobra, może nie tak jak debiut, ale w sumie do końca nie wiem. Musiałbym się z tym zmierzyć w swoim aucie. Nic tak nie buja jak grindcore podczas prowadzenia auta.
Bardzo dobry split z Insect Warfare - muszę przyznać że Japonki wypadły lepiej niż Amerykańce a nie mówimy przecież o żadnych amatorach.
Bardzo dobre wokale - wokalistka jest najbardziej "utalentowaną" osobą w zespole. Spore zróżnicowanie wokalne zdecydowanie nadaje muzyce kolorytu.
No i sam fakt, że zespół tworzą 4 babeczki - ciekawy, ale warstwa muzyczna też się broni.
BTW. Podobał mi się wywiad z nimi, w którym mówiły że grindcore to dla nich "jak muzyka taneczna", to było odnośnie Obscene Extreme i faktycznie pląsały tak do jakichś goregindów.
Też mam takie zdanie odnośnie niektórych odmian grindu.
Screaming Into The Blackness, Needing No God But Himself
Beneath the Veil of Sanity Beats the Throbbing Process of Decay
"ja pierdolę przeczytałem cały temat Kid Rock i muszę się napić"