Ja słuchałem mnie nieco wymęczyło, ale wcześniej słuchałem debiutu i dwójki więc może dlategoMetalized pisze: 7 lat temu Kupić sie kupi i dołączy do pozostałych pozycji, bo cenię sobie NC, ale na spokojnie, na razie sa inne wydatki, Narkus Krzysztof nie bułeczka, nie sczerstwieje, posłuchać zdążę.
Tak, to prawda to dobry album, niczym nie zaskoczyli, ale ważne też że niczego nie zjebali. Co do długości krążka no to faktycznie jest to dość ciężki orzech do zgryzienia, materiał raczej intensywnością nie grzeszy, aczkolwiek kompozycje są bardzo dobre. Myślę że nawet najbardziej wytrwali gdzieś sobie ziewnęli podczas ogarniania tej płyty.yog pisze: 7 lat temu Dobry album. Długi po chuju. Zmęczyłem się. Interludia na początku grubo przesadzone, potem po jakieś 2 minutki na 8-10 minut metalowania.
...stając się połową wymaganego minimum z cytatu.człowiek oczekiwał jakiejś ostateczności muzycznej, jakiegoś elementu który wybitnie zapadałby w pamięć.
A można powiedzieć to krócej, że Niekrusz Krzysztof się wykruszył.DiabelskiDom pisze: 7 lat temu Przecież debiut to dający po mordzie zestaw przebojów, tam hit goni hit. Nowa ma kawałki niezłe i tylko niezłe, chciałoby się rzec, że bardziej dopracowane, dojrzalsze itp ale jak dla mnie, to po prostu za dużo myśleli nad tymi nowymi numerami, zamiast pozwolić im po prostu płynąć.
Podobnie jak Kelly Family.Ryszard pisze: 7 lat temu Tak na zdroworozsądkowych zasadach to tego wytartego stylu nagrali raptem trzy płyty. W skali gatunku to raczej nic. NC odchodzą jako trve metal.
Mozliwe ze to wplyw tego ze Polak gra w Necros Christos. Wiecej Jezusa!yog pisze: 7 lat temu Za pierwszym odsłuchem to się zastanawiałem, czy się aby nie nawrócili, tyle tu Chrystusa przywołują.

Brawo! Szalony Admin, takie porównanie a zarazem "komplement" i temat do ciekawej rozmowy. Album na pewno dobry, bardzo dobre momenty to od razu można wychwycić, całość jednak może odrzucić czy na długo, to sprawa indywidualna bardzo.yog pisze: Posłuchałem dziś podczas jazdy nowego Necrosa Christosa i doszedłem do wniosku, że to najlepsza Metallica od czasu Czarnego albumu. Problem tylko w tym, że musiałem ostatni kawałek odsłuchać już na parkingu, bo się płyta nie zdążyła skończyć, nim do Łomży zajechałem.
To jest z 10-12 stron na papierze kredowym z tekstami i jakimiś rysuneczkami, bardzo ładna książeczka, tylko nieco taka na zasadzie że każde dotknięcie zostawia na niej ślad. O ile wiem, to drugiego albumu Necros Christos było tylko jedno wydanie w tym 2011 roku na winylu, ostatnio miałem wrażenie, że się zaczyna kończyć, przynajmniej w Polsce, bo jak kiedyś leżało wszędzie tak teraz już w Fallen Temple z 80 na 100 zł podskoczyło, toteż wziąłem w promocji z Agonii. Ogólnie wydanie piękne, z plakatem, a laminowana okładka szczególnie śliczna. Niestety mi się lekko koślawy pierwszy winyl trafił przy krawędzi i mam wrażenie, że się to nieco daje we znaki przy odsłuchu początku strony A (po odwróceniu już spoko jest).

Bardzo dobry pop-death metal